Żeby być kibicem piłkarskim w Polsce, trzeba mieć upodobania masochistyczne. Gdy wydawało się, że dzięki reprezentacji zobaczyliśmy światełko w tunelu - historyczny awans do Euro 2008, oraz gdy przyznano nam współ organizacje Euro 2012, wielu uwierzyło, że idzie lepsze. Cóż, głupcy. Z Austriacko-Szwajcarskich mistrzostw wylecieliśmy z hukiem, atmosfera wokół kadry się popsuła. Tak zwana Polska myśl szkoleniowa zaczęła wojnę podjazdową z Beenhakkerem. Wyniki kadry, zwłaszcza te ostatnie pokazują, że niezależnie od tego, kto wygra tą batalię, to przegramy ją my – kibice.
[Publicystyka]»