Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2009-05-18 15:09:46 | Nadesłał: Daniel Koniński | Źrodlo: DMK.blox.pl

Smoki, co dalej?

W Portugalii i nie tylko, kibice czekają na ostatnią, 30. kolejkę, tamtejszej Superligi. Czekają, ale bez większego zainteresowania, bowiem w czubie tabeli wszystko jest już jasne - FC Porto zdobyło czwarty tytuł mistrza kraju nad Tagiem z rzędu, szósty w ciągu ostatnich siedmiu lat.

Co z tego wynika? No właśnie, nie wiadomo już, czy to ekipa Jesualdo Ferreiry jest taka mocna, czy inni słabi. Smoki kolejny sezon wygrały ligę bez większych problemów, bowiem co prawda takowe pojawiły się, ale w stosunkowo wczesnej fazie sezonu i nie były na tyle duże, aby zabrać Porto tytuł.

Najgroźniejsi rywale Porto - Sporting i Benfica rzecz jasna - przed sezonem zapowiadały, że to właśnie oni będą najlepsi. Rzeczywistość okazała się brutalna. Dziwi to tym bardziej, że nazwiska tj.: Aimar, Balboa, Reyes, czy Suazo powinny być powszechnie znane w Europie. Jednak ekipa Benfiki z wielkimi problemami wywalczyła sobie 3. miejsce na koniec. Inna sprawa, że atmosfera zarówno w ekipie z Estadio da Luz, jak i Sportingu jest koszmarna. Piłkarze traktują Lizbonę jako przystanek do Manchesteru, Madrytu, czy Barcelony. Było to zwłaszcza widać w Lidze Mistrzów, gdzie Sporting po porażce 0:5 u siebie z Bayernem, na wyjeździe miał sie zrehabilitować, a przegrał 1:7.

Mogło by się wydawać, że w Porto powinno być podobnie. Rzesza zawodników przychodząca do klubu z Ameryki Płd. promuje się przez sezon i po tym okresie wylatuje z Portugalii. Tutaj jednak sama atmosfera jest zupełnie inna, lepsza. Piłkarz przylatujący do Porto chce przede wszystkim dobrze grać, pokazać się, zdobyć miejsce w składzie, a nie po zagraniu dwóch dobrych meczów negocjować lepsze warunki kontraktu, bo jeśli nie, to odejdzie.

Porto ma specyficzny klimat na piłkę, zupełnie niespotykany w innych zakątkach Europy. Lisandro Lopez, Lucho Gonzalez, Raul Meireles - Ci piłkarze cały czas grają w Portugalii, mimo wielu lukratywnych ofert z innych zakątków Europy. Działacze Azuris-e-Brancos starają się zachować wszystkich piłkarzy, zapewniają im świetne warunki bytu, a sprzedawają tylko wtedy, kiedy zawodnik wyraźnie o to zabiega. I zazwyczaj robią to za duże pieniądze, bo z Porto niewielu się spieszy, a tym którym najbardziej się spieszy, niewiele udaje się potem osiągnąć (np. Quaresma, motor napędowy Smoków w zeszłym sezonie).

Jednak mimo doskonałego klimatu FC Porto poza mistrzostwem Portugalii niewiele osiąga w Europie od 2004 roku. Fazę grupową przechodzą zwykle bez problemów, jednak w fazie pucharowej Ligi Mistrzów pojawiają się pierwsze niesnaski. W tegorocznej edycji Smoki odpadły z Manchesterem, który 27. maja zagra z Barceloną o zwycięstwo w całym turnieju. Odpadli na własne życzenie, po "fantastycznym" podaniu Bruno Alvesa do Wayne'a Rooneya i koszmarnej grze w drugim meczu.

Można oczywiście spojrzeć na to z drugiej strony. Mistrz, słabej według wielu, nie według mnie, ligi portugalskiej, awansował AŻ do 1/4 finału najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek, w międzyczasie eliminując 4. zespół Primera Division (stan na 18. maja 2009r.) - Atletico Madryt. Nie można więcej wymagać od zespołu, z którego co roku odchodzą kluczowi piłkarze?

Można i trzeba, bo Porto to w opinii młodych zdolnych, zwłaszcza z Ameryki Płd. do promocji własnej osoby klub idealny. Potwierdzają to liczne przypadki: Deco, Diego, Ricardo Carvalho, Paulo Ferreira, czy Anderson, którzy wypromowali się w Porto, a potem odeszli do teoretycznie lepszych, a przede wszystkim bogatszych, zespołów. A niedługo będą kolejni, choćby Aly Cissokho, który w Porto gra zaledwie od stycznia, a o 21-latka pyta już pół Europy.

A jakie są perspektywy na przyszły sezon? Lato będzie pewnie takie samo, jak co roku. Odejdzie 2,3 zawodników z podstawowego składu, a w ich miejsce ściągnie się młodych zdolnych, którzy pewnie po jakimś czasie okażą się udanymi zakupami, a Porto zdobędzie mistrzostwo Portugalii.

Tylko co z tą cholerną Ligą Mistrzów? Nic... Smokom trzeba trochę szczęścia, bo co roku mają skład gotowy do walki z europejskimi potentatami i w następnym sezonie pewnie nie będzie inaczej. Wszak polityka klubu z Estadio Do Dragao może służyć jako przykład dla innych zespołów.

Daniel Mirkiewicz, DMK.blox.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane