Publicystyka | 2009-07-27 07:30:53 | Nadesłał: Magdalena Pawlik-Paciorek | Źrodlo: Wojciech Fiuk
Jeszcze się sezon nie zaczął, chociaż PZPN wraz ze spółką Ekstraklasa S.A ustalił już kto spada, a kto awansuje. Wydawać się może, że tym razem, liga ruszy zgodnie z planem. Szeregi ekstraklasy opuścił Górnik Zabrze, licencji nie dostał ŁKS, Widzew odpokutuje swe korupcyjne czyny w 1 lidze. Awansowały ekipy Zagłębia i Korony. Z tego całego bajzlu, którym raczył nas nasz ukochany związek przez ostatnie tygodnie, powstała klarowna sytuacja, No chyba że... odpukać w niemalowane drewno.
Pierwsza kolejka ekstraklasy rozpocznie się już w najbliższy weekend, Mimo to, mamy już największego przegranego tych rozgrywek. Obiecałem sobie nie wieszać psów na Wiśle, bo leżącego się nie kopie. Nie będę się więc nabijał z Białej Gwiazdy krzycząc radośnie LE VA DIA ! LE VA DIA ! Nie doradzę panu Cupiałowi, kogo ma sprzedać, żeby ratować wiślacki budżet. Nie szepnę mu w ucho, aby podążał przetartą przez Drzymałę i Klickiego ścieżką i wiał od sponsorowania polskiej piłki gdzie pieprz rośnie. Tak naprawdę, to chciałem przemilczeć temat Wisły, poczekać na kilka kolejek ligowych i dopiero się wypowiedzieć (pewien byłem, że Wisła znów będzie w czołówce). Tak skupiłem się na odliczaniu dni do rozpoczęcia nowego sezonu, że totalnie wyleciał mi z głowy mecz o Superpuchar Polski – o pardom, Superpuchar Ekstraklasy. Skakałem radośnie po kanałach bycząc się na łóżku, aż ku memu zdziwieniu wyskoczył mi pojedynek Wisły z Lechem. Było już coś kolo 15minuty, Lechici prowadzili 1-0 i kamerzysta, który musi mieć jakieś sadystyczne upodobania, pokazał telewidzom Macieja Skorżę. Spojrzałem na trenera Wiślaków już nawet nie ze współczuciem – z politowaniem. To tak wygląda facet zrzucony z piedestału – pomyślałem. Z piedestału na który sam się wdrapał, a nie musiał. Nie musiał bo...
Działania transferowe Wisły, wskazywały na to, że prezesowi Cupiałowi spodobała się Klicko-Drzymałowa ścieżka i on też opuszcza ten tonący okręt o wdzięcznej nazwie „Polski Futbol”. Odpuścił sobie wzmacnianie Wisły, a wartościowych piłkarzy zaczął wyprzedawać. Gdy w przerwie zimowej z Krakowa wyleciał Cleber, to wszystko wydawało się jasne. Wisła oddaje tron Lechowi lub Legii... no Legii to może nie, bo warszawiaków to nawet ich kibice poważnie nie traktują odwracając się plecami na wyjazdach i wyzywając ITI na Łazienkowskiej. Także mistrzem, czy jak kto woli „majster” miał być Kolejorz, kibice i dziennikarze zgodnie potakiwali będąc pod urokiem gry poznaniaków w pucharze UEFA. Runda rewanżowała miała zostać odbębniona, wszystko wydawało się już ustalone (proszę nie mylić z korupcją, ha ha), aż tu nagle w stół rąbnął on! Maciej Skorża. Zabierają mi skład? A niech sobie biorą, mistrz zostanie pod Wawelem i basta! Jak powiedział, tak zrobił. Przy „małej” pomocy Lecha, Wisła znów została mistrzem i gotowała się do batalii o wymarzoną Ligę Mistrzów. Nie wiem jakie Cupiał ma koneksje, ale najwyraźniej spore, bo Platini tak namieszał w systemie kwalifikacyjnym, że cały naród popadł w hura optymizm! Mamy słabiaków! - Krzyczeli radośnie wszyscy – Ligo Mistrzów nadchodzimy – biło z wiślackich twarzy. Jak się to skończyło, nie będę przypominał, leżącego się nie kopie...
Moje litowanie się nad Skorżą przerwał Marcelo, który zdołał doprowadzić do remisu. Kamerzysta znów najechał na trenera Wisły. Mina mu się nie zmieniła, ale odgłos spadającego kamienia z jego serca dało się usłyszeć w całym kraju. Trzeba przyznać, że krakowianie zaczęli się prezentować korzystnie, wydawało się, że tym razem szczęście się uśmiechnie – nie uśmiechnęło. W konkursie „jedenastek” Lech zwyciężył 4:3 i zdobył Superpuchar. Kamerzysta znów pokazał na trenera Skorżę - obraz nędzy i rozpaczy malował się na jego twarzy. Tak, panie Maćku, to był na prawdę zły tydzień.
Wojciech Fiuk
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.