Siatkarski horror w wieczór pełen miłości - tak można określić to, co działo się na parkiecie w Ergo Arenie. Trefl do pewnego awansu do ćwierćfinału potrzebował pierwotnie zwycięstwa za trzy punkty. Jednak berlińczycy sprawili miłą niespodziankę swojemu grupowemu rywalowi, co gospodarze wykorzystali w stu procentach. Niewiele brakowało, aby tego awansu nie udało się wywalczyć. Po dwóch bardzo dobrych setach w wykonaniu zawodników Andrei Anastasiego w szeregi zespołu wkradła się dekoncentracja, co szybko wykorzystali bełchatowianie. I to właśnie ekipa Roberto Piazzy miała w górze piłkę meczową, kiedy gdańszczanie wyłapali błąd po ich stronie. Po kłótni z sędzią, arbiter podjął decyzję o akcji bez punktu. To dało kolejną szansę gdańskim lwom. I tym razem wykorzystali ją. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany były gracz PGE Skry Bełchatów, Marcin Janusz.
[Liga Mistrzów]»