Wielu mówi, że największym przeciwnikiem PGE Skry Bełchatów w tym sezonie jest ona sama. Kontuzje zawodników, słabsza dyspozycja tych, którzy grają sprawiają, że walka o medale będzie niezwykle ciężka. Nie tylko o ligowe medale, ale nawet o ewentualne krążki Ligi Mistrzów. Szczęście w nieszczęściu, że na zakończenie fazy grupowej bełchatowianie zmierzyli się z BR Volleys, które także ma ogromne problemy i nie gra najlepiej. Chyba jednak nikt nie stawiał, że berlińczycy zagrają tak słabo. Zwłaszcza, że do meczu przystąpili w kompletnym składzie. U bełchatowian zabrakło Jakuba Kochanowskiego, co oznaczało, że Roberto Piazza ma do dyspozycji jedynie jednego nominalnego środkowego. Jako drugi wystąpił Milad Ebadipour, który poradził sobie całkiem nieźle. Z pewnością miał on jakiś wkład w wygraną 3:0. To sprawiło, że Bełchatów nadal ma szanse na awans do ćwierćfinału. Wszystko jednak zależy m.in. od wyniku meczu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.
[Liga Mistrzów]»