Po niespodziewanym zwycięstwie w grupie, 5 wygranych i 1 porażce Trefl Gdańsk znalazł się wśród ośmiu najlepszych drużyn w Europie. Z pewnością kibice liczyli na nieco słabszego rywala, który pozwoliłby gdańszczanom spełnić marzenie i dać awans do finałowego turnieju. Los sprawił, że to Zenit Sankt Petersburg a nie Trefl Gdańsk został rozstawiony. W losowaniu przydzielono Zenit Kazań, z którym siatkarze Andrei Anastasiego mieli i nadal mają rachunki do wyrównania. Przed trzema laty ówczesny Lotos Trefl odniósł dwie porażki. Dziś byli bliscy sprawienia niespodzianki. Niewiele brakowało, aby po trzecim secie prowadzili 2:1. Z racji tego, że nie udało się wygrać trzeciego seta, walczyli do upadłego, aby doprowadzić do piątej partii. Niewiele brakowało, aby mecz rozstrzygnął się na korzyść gospodarzy. O zwycięstwie Zenitu zadecydowały m.in. bardzo dobre zagrywki Earvina Ngapetha.
[Liga Mistrzów]»