Nieoczekiwanie dla wszystkich, podczas gdańskich kwalifikacji olimpijskich trener Heynen obstawił w roli pierwszego atakującego Macieja Mazaja. Polacy wywalczyli awans i po raz kolejny okazało się, że nawet najbardziej szalone pomysły Belga mają swoje uzasadnienie, a przede wszystkim efekty w meczowej praktyce. - Cieszę się, że nie zawiodłem oczekiwań i że ta decyzja gdzieś się obroniła - skomentował Muzaj.
[Reprezentacje]»