- Ten dzień na zawsze zostanie w mojej pamięci. Byłem w Ukrainie, w domu. Wszystko toczyło się spokojnie – treningi, mecze, normalne życie i nagle wojna! Już ok. 5 rano dostałem SMS-y od kolegów, od mamy, od ojca, że Rosja napadła na Ukrainę i żebym wracał do domu. Dopiero później zacząłem oglądać informacje i czytać w internecie, co się wydarzyło, zobaczyłem czołgi, wybuchy – naprawdę szok! - mówi Jurij Semeniuk, środkowy Projektu Warszawa i reprezenracji Ukrainy.
[PlusLiga]»