Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2018-02-14 16:47:15 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna

Lukas Kampa: Polska bardzo się rozwinęła

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

W trzeciej i zarazem ostatniej części rozmowy, wielokrotny reprezentant Niemiec, Lukas Kampa opowiada o tym, jak odnalazł się w naszym kraju. Zawodnik wspomina też o trudnościach związanych z nauką polskiego, które mimo wszystko stara się przezwyciężać. - Wymowa, gramatyka – to dla mnie duże wyzwanie, ale nie poddaję się. Jestem w tym coraz lepszy - zdradza siatkarz klubu ze Śląska. Zapraszamy do przeczytania kolejnej części wywiadu z rozgrywającym Jastrzębskiego Węgla.

Wszyscy kibice znają Cię jako uśmiechniętego człowieka. Jaki jest Lukas Kampa poza boiskiem?

Lukas Kampa:
Lubię spędzać czas z ludźmi, potrafię być wesoły i żartować. Niektórzy mówią, że jestem jak typowy Niemiec: poważny, zdyscyplinowany, ciężko pracujący, punktualny - i w zasadzie to wszystko się zgadza. Myślę, że to właśnie inni ludzie powinni mnie scharakteryzować. I cieszę się, że ludzie oceniają mnie tak pozytywnie. Dotychczasowo mam w Polsce bardzo dobry czas, więc może z tym związane jest to, jak jestem odbierany. Rozkoszuję się pobytem tutaj, a gra w Polsce sprawia mi wiele przyjemności. Jestem bardzo zadowolony, że ta moja radość promienieje i że dzięki mnie wiele osób w hali i poza nią ma uśmiech na twarzy.

Czy jest jakaś cecha charakteru, której w sobie nie lubisz?

- Uważam, że czasem jestem za poważny albo za bardzo zawzięty. Czasem przeszkadza mi to w tym, aby jeszcze bardziej cieszyć się grą i treningami. Dużo radości daje mi świadomość, że dobrze je przepracowałem. Myślę, że czasem jestem zbyt pracowity. Chciałbym się też więcej uśmiechać i być bardziej wyluzowany. Pracuję nad tym, aby się nie denerwować.

Co lubisz robić w wolnym czasie?

- Przede wszystkim spędzam czas z rodziną i bawię się z moim synem. Niestety nie mam za dużo wolnego, dlatego staram się wykorzystywać chwile. Jeżeli mam możliwość to próbuję się również wyspać (śmiech). Zdarzają mi się oczywiście wyjścia na miasto z kolegami z drużyny. Od czasu do czasu staram się ponadto coś czytać, pomyśleć o innych sprawach niezwiązanych z siatkówką. Z drugiej strony, muszę przyznać, że kiedy mam wolne lubię obejrzeć inne drużyny w zmaganiach ligowych. Z chęcią przyglądam się też rozgrywkom Ligi Mistrzów. Oprócz tego lubię także podróżować. Chciałbym pojechać nad morze, ale wiem, że może się to udać dopiero latem. W trakcie sezonu nie da się tego zorganizować.

Czy interesujesz się innymi dyscyplinami sportu? Czy jesteś typowym mężczyzną, który ogląda piłkę nożną?

- Oczywiście, że tak (śmiech). Generalnie oglądam różne dyscypliny sportowe. Bywa, że oglądam niemiecką ligę, jeśli akurat leci w telewizji, nie jestem jednak jakimś wielkim fanem, śledzę to raczej jak typowy mężczyzna. Nie oglądam zmagań konkretnej drużyny. Czasem oglądam NBA, jednak tamtejsze mecze są rozgrywane w nocy. Cieszę się też na zimowe Igrzyska Olimpijskie, które też będę śledzić, mimo tych wszystkich skandali wokół nich. Sport jest interesujący.

Kto jest Twoim ulubionym sportowcem?

- Roger Federer. Z chęcią oglądam jego mecze, ponieważ są to emocjonujące pojedynki.

W jaki sposób motywujesz się przed meczem?

- Nie mam żadnego specjalnego rytuału przedmeczowego. Zwykle słucham muzyki w aucie, a jeśli gramy o czternastej, robię sobie drzemkę i piję kawę. Tak naprawdę motywacją jest dla mnie zwycięstwo w meczu. Lubię grać mecze w soboty i niedziele. Spotkania rozgrywane w weekendy dają pozytywnego kopa do treningów w ciągu tygodnia - chce się wtedy ciężko pracować, aby na koniec tygodnia osiągnąć sukces. To właśnie mnie motywuje.

Czy przed meczem słuchasz jakiegoś konkretnego gatunku muzycznego?

- Disco-polo (śmiech)! Tak naprawdę nie mam żadnego konkretnego rodzaju. Nie jestem odpowiedzialny za muzykę w naszej szatni, dlatego słucham tego, co akurat leci. Oczywiście nie są to żadne ballady. Przeważa hip-hop, pop, rock i techno – aczkolwiek tego ostatniego gatunku nie jestem pewien. Pewne jest to, że są to bardziej szybsze niż wolniejsze rytmy. Czasem podpowiadam reszcie, żeby włączyć dobry rock albo coś innego (śmiech).

Wiem, że potrafisz mówić po polsku. Jak przebiega u Ciebie nauka tego niełatwego języka?

- Nauka tego języka nie jest jednak łatwa i przychodzi mi z trudnością. To już czwarty rok, odkąd mieszkam w Polsce i rozumiem coraz więcej. Potrafię zamówić sushi albo pizzę przez telefon. Jestem w stanie zrobić zakupy w supermarkecie. Potrafię też dogadać się po polsku. Widzę jednak, że brakuje mi jeszcze sporo słownictwa. Jest mi ciężej nauczyć się polskiego niż angielskiego czy włoskiego. Jestem jednak świadomy, z czego to wynika - polski jest po prostu czymś obcym dla mnie, tak jak łacina. Wymowa, gramatyka – to dla mnie duże wyzwanie, ale nie poddaję się. Jestem w tym coraz lepszy.

Można powiedzieć, że niemiecka gramatyka jest uporządkowana – czasownik niemal zawsze jest na drugim miejscu. W polskim takich reguł nie ma.

- Być może jesteś w stanie lepiej to dostrzec niż ja, ponieważ ja uczyłem się niemieckiego od dziecka, dorastałem z tym językiem. Wiem jednak, co sprawia mi największe kłopoty w polskim – są to czasowniki dokonane i niedokonane. Niemal zawsze są to dwa słowa, które są kompletnie różne. Ten sam problem mam z różnymi końcówkami. W polskim nie dostrzegam żadnej regularności, która ułatwiała mi naukę innych języków, dlatego uważam, że moja nauka polskiego po prostu potrwa dłużej. Muszę jednak przyznać, że rozumiem coraz więcej. Może krok po kroku dojdę do lepszej wymowy.

Podczas studiów miałam przedmiot taki jak gramatyka kontrastywna. Uczyliśmy się o wspomnianych przez Ciebie czasownikach dokonanych i niedokonanych w polskim i niemieckim. W polskim wszystko było dla nas jasne, a w niemieckim już niekoniecznie.

- Mam tak samo, jeśli chodzi o polski (śmiech). Widzę, że dostrzegamy podobne problemy. Każde słowo może mieć inną końcówkę i to nie jest łatwe. Staram się ciągle pisać po polsku na naszym klubowym WhatsAppie. Moi koledzy z drużyny nie mogą rozmawiać o mnie bez obaw, że niczego nie zrozumiem (śmiech). Często podczas posiłków siadam koło chłopaków i staram się przysłuchiwać temu, co mówią. Jeśli nie mówią zbyt szybko to w zasadzie rozumiem, o co chodzi. Kiedy z nimi rozmawiam, proszę ich, aby mówili wolno lub prościej.

Zatem muszą uważać, żeby nie plotkować o Tobie. Możesz za dużo zrozumieć.

- Dokładnie. I to jest ważne (śmiech).

Czy życie w Polsce jest dla Ciebie trudne? Jakie wrażenia miałeś po przyjeździe do Polski?

- Miałem okazję grać w Polsce razem z reprezentacją Niemiec i widziałem, jak wygląda ten kraj. Miałem już jakieś wrażenia, dzięki czemu nie było mi trudno się tutaj odnaleźć. Muszę przyznać, że dużym zaskoczeniem jest dla mnie, jak Polska rozwinęła się w ostatnich latach. Jest to kraj, w którym dużo się buduje, a ludzie bardzo się starają, aby jeszcze bardziej rozwijać siebie i swój naród. To wielka przyjemność dla mnie, że mogę to obserwować. Ja i moja rodzina żyjemy tutaj zwykłym życiem, tak jak robilibyśmy to w Niemczech i być może to jest ten powód, dlaczego czuję się tutaj tak dobrze. Nie brak mi tutaj nawet niemieckich produktów, za którymi mógłbym tęsknić - mogę je znaleźć w polskich supermarketach. Z chęcią sięgam także po polskie posiłki – zupy czy pierogi.

Czy tęsknisz czasem za Niemcami i życiem w Niemczech?

- Tęsknię w momencie, kiedy są urodziny kogoś bliskiego lub święta rodzinne. Mam rodziców, rodzeństwo i przyjaciół w Niemczech, więc czasem myślę, co moglibyśmy razem zrobić, jak moglibyśmy spędzić wspólnie wieczór. Niestety nie ma możliwości, żebyśmy czasem zrobili coś spontanicznie i razem. Za tym tęsknię, ale teraz tak naprawdę nie tęsknię za życiem w Niemczech. Gdybym chciał, to po prostu bym się przeprowadził. Życie w Niemczech wyglądałoby tak samo jak w Polsce. No dobrze, może z wyjątkiem bardzo zanieczyszczonego powietrza w Katowicach (śmiech). To jest jedyna rzecz, która nie podoba mi się w waszym kraju.

Może czyste powietrze w Gdańsku jest znakiem, że powinieneś grać tutaj?

- Nie można mieć wszystkiego (śmiech). Ciągle słyszę, że Gdańsk jest jednym z najpiękniejszych miast w Polsce. Na pewno jest to świetne miasto, aby grać tutaj w siatkówkę. Do Gdańska przyjechałem z ogromną radością, że znów będę nad morzem. Choć Trefl aktualnie spisuje się bardzo dobrze, nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony z gry w Jastrzębiu. Czuję się tam wspaniale i nie zastanawiam się, gdzie spędzę kolejne lata.

Czy po przyjeździe do Polski miałeś jakieś nieprzyjemne sytuacje z powodu przeszłości łączącej oba kraje i swojego pochodzenia?

- Nigdy nie miałem niemiłych doświadczeń związanych z historią. Koledzy z drużyny pytali mnie czy w ogóle możemy rozmawiać na ten temat. Oczywiście, w historii jest rozdział, kiedy to Niemcy byli sprawcami wielu krzywd. Takie tematy wciąż są „na czasie”. Z dwoma czy trzema kolegami z Jastrzębskiego Węgla byłem w Oświęcimiu. To była poruszające i znaczące, że ludzie w moim wieku mogą tam pojechać. Temat związany z II wojną światową jest przez nas „opracowywany”. Myślę, że wszystkie pokolenia będą mieć szacunek do tego, co tam się wydarzyło. Ja, jak już wspomniałem, nigdy nie byłem źle traktowany i nigdy nie miałem poczucia, że ktoś mi robi wyrzuty z powodu mojego pochodzenia. Być może moje pokolenie zrobiło ten krok do przodu. Wszyscy mamy w głowie to, co się tam wydarzyło i co dzisiaj możemy zrobić, aby się to nigdy więcej nie powtórzyło. Muszę przyznać, że z chęcią tam pojechałem. W ten sposób chciałem, choćby w niewielkim stopniu, przyczynić się do porozumienia między naszymi narodami.

Jakie emocje towarzyszyły twojej wizycie w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu?

- Wizyta tam nie była dla mnie czymś łatwym. To nie był spontaniczny pomysł, tylko decyzja podjęta po dwóch latach spędzonych w Radomiu, kiedy przeniosłem się do Jastrzębia. Już od jakiegoś czasu rozmawiałem o tym z kolegami z drużyny, którzy też tam nigdy nie byli i gdy mieliśmy akurat pięć dni wolnego, podjęliśmy decyzję o wyjeździe. Oczywiście nie była to podróż taka, jak każda inna. Wizyta w obozie była dla mnie czymś bardzo przygnębiającym. Spacer w tamtym miejscu, ze świadomością, co przeżyli moi dziadkowie, o czym uczyłem się w szkole w połączeniu z możliwością obejrzenia tego z młodymi Polakami, to było coś niesamowitego. Zginęło tam tak wiele ludzi, to mnie przeraża. A przecież wydarzenia te miały miejsce nie tak dawno. Było to dla mnie niezwykle poruszające. Jestem zadowolony, że udało mi się pojechać do Oświęcimia. Muszę jednak powiedzieć, że to miejsce jest zbyt turystyczne – za dużo autobusów, za dużo ludzi. Nie jest tam tak spokojnie, jak sobie to wyobrażałem. Z drugiej strony to dobrze, że przyjeżdża tam tak dużo osób, aby zobaczyć to miejsce i być może zabrać ze sobą to, co się tam widzi. Ci wszyscy, którzy opowiedzą o tym, co widzieli mogą sprawić, że takie wydarzenia nie będą już miały miejsca w historii. Dla mnie miało to ogromne znaczenie, że mogłem tam być.

W Polsce o Niemcach mówi się, że mają świetne samochody i zarabiają dużo pieniędzy. Jakie stereotypy o Polsce i Polakach słyszałeś?

- Słyszałem, że Polacy potrafią wszystko naprawić i wykorzystują to, co się psuje (śmiech), jak również, że jesteście są bardzo gościnni, co sam mogę potwierdzić. Zauważyłem także, że związki Polski z Niemcami czy między Polakami a Niemcami są jeszcze ściślejsze niż wcześniej myślałem. Niemal każdy Polak, z którym rozmawiałem, mówi mi, że ma rodzinę w Niemczech. Jesteśmy sąsiadami, mamy wiele wspólnego w naszych mentalnościach. Wielu Niemców przyjeżdża do Polski, bo żyje im się tutaj dobrze. Moi rodzice i moi teściowie byli w Polsce i przyznali, że przed przyjazdem spodziewali się czegoś innego. Wszyscy, którzy tutaj przyjeżdżają, za jakiś czas chętnie wracają do Polski. Miło jest widzieć, że to wszystko, co wcześniej było wadą Polski, zostaje wykorzenione. Można powiedzieć, że robię taką małą reklamę Polski w Niemczech.

Jakie jest Twoje ulubione polskie danie?

- Lubię pierogi, ale nie robię ich sam, ponieważ nie potrafię ich przygotować (śmiech). Wielokrotnie już mówiłem, że jeśli pojadę do Niemiec, z chęcią ugotuję żurek. Robię to, ponieważ chętnie jem zupy. Właściwie lubię wiele zup – także tę z czerwonych buraków. Barszcz bardzo mi smakuje.

Jaki rodzaj pierogów lubisz? Z mięsem, ruskie czy z warzywami?

- Najchętniej jem z warzywami – ze szpinakiem albo brokułami. Czasem jem także z serem. I do tego dużo śmietany (śmiech).

Czy masz jakieś marzenie, które nie jest związane ze sportem?

- Chyba takie, żeby pozostać zdrowym i aby moje mojemu życiu towarzyszył sport. Oczywiście, nie mogę przez całe swoje życie uprawiać sportu na najwyższym poziomie, ale chciałbym po zakończeniu kariery przy nim pozostać, robić coś, w czym będę zależy od siebie. Nie czułbym się dobrze, gdybym codziennie otrzymywał plan, którego musiałbym przestrzegać w stu procentach. Wolałbym samemu decydować, co i kiedy się wydarzy.


* Z Lukasem Kampą rozmawiała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)

** Pierwsza część wywiadu dostępna jest tutaj


*** Druga część wywiadu dostępna jest tutaj

*******************

Alle Fans kennen dich als ein lachender Mensch. Wie ist Lukas Kampa außer dem Volleyballfeld? Was machst du in deiner Freizeit?

- Och, einige sagen, dass ich kann noch mehr lachen. Ich würde mich selber nicht als lustig beschreiben, dass jeder Tage Scherze machen. Manche sagen, dass ich ein typischer Deutsche bin: ernst, diszipliniert, hart arbeiten, pünktlich. Alle diese Sachen stimmt. Aber ich bin zufrieden, ich bin gerne mit anderen Leuten zusammen, kann auch ich lustig sein, Schätze machen. Alle andere müssen mich charakterisieren. Ich freue mich, dass ich als lachender Mensch wahrnehmen bin. Ich glaube, mit Sicher es ist damit zu tun, dass ich bisher in Polen sehr, sehr e gute Zeit, es macht mir viel Spaß hier zu sein. Ich genieß das. Ich bin einfach zufrieden, was man ausstrahlen und wenn damit Leuten auf das Gesicht im Lächeln aus Gesicht in der Halle oder außerhalb der Halle, dann freu ich mich sehr.

- In der Freizeit spiele ich mit meinem Sohn. Ich mag die Freizeit mit meiner Familie tatsächlich verbringen. So viel Freizeit hab ich nicht, versuche ich mit meiner Frau und meine Sohn etwas zu machen. Ansonsten versuch ich genug schlafen zu drin (Lachen). Vielleicht gehen ich mit Mannschaftskammeraden etwas zu essen. Das, was während der Season geht, nicht viele großen Sachen zu machen. es sind Kleinigkeiten. Ansonsten versuche ich etwas zu lesen, ein bisschen andere Gedanken zu machen, nicht nur Volleyball und Volleyball. Obwohl In meiner Freizeit gucke ich gerne andere Mannschaften, die Sachen, die Prosasport – aus der Liga, aus dem Champions League gucke ich sehr viele. In meiner Freizeit gucke ich gerne Volleyball, weil ich mich für Sport interessiere. Ich weiß gerne auch, was bei anders passiert ist. In der Freizeit reise ich gerne. Ich möchte am Meer reisen, aber das klappt im Sommer.

Interessierst du dich für eine andere Sportart? Bist du der typische Mann, der Interesse am Fußball hat?

- Ja, schon (Lachen). Aber generell von vielen Sport. Ich guck Fußball zwischendurch. Wenn es im TV kommt, guck ich manchmal die deutsche Liga, ich folge es. Aber nicht als ein Fan, doch als Männer. Ich schaue keine konkrete Mannschaft zu, sondern wie ein Fan von Sport. Ich freu mich auf die winterliche Olympia Spiele, das werde ich auch viel gucke. Trotzt allen Skandalen drum und herum. Der Sport ist spannend und emotional. Ja, ich guck gerne viele Sportarten und ich interessiere mich dafür.

Wer ist dein beliebster Sportler?

- Roger Federer, wie ich schon gesagt habe. Ich gucke ihm gerne zu, weil er Spiel es ist schön zu schauen.

Vielleicht Robert Lewandowski?

- (Lachen) Natürlich. Bayern spielt heute. Ich guck' Roma Ergebnisse und ob Lewandowski auch Tor macht. Aber natürlich, hab‘ man vielleicht im Deutschland zum deutschen Fußball ein bisschen mehr Verbindung, aber zum Glück . Manchmal guck ich NBA, was ich hauptsächlich mit der Uhrzeit zu tun hat, wenn es dann kommt. Aber das sind natürlich Spieler, Sportler und natürlich Persönlichkeiten, die ich genauer verfolge.

Auf welche Art und Weise motivierst du dich vor einem Spiel?

Ich höre Musik im Auto. Ich habe kein spezielles Ritual vor der Spielzeit. Wenn wir um 14 spielen, mach ich ein Mittagschlaf, trinkt einen Kaffee, aber ich hab‘ kein ganz strenges Ritual, keinen strengen Ablauf. Und ansonsten Motivation für mich ist, ein Spiel zu gewinnen. Und das Gefühle nach – ich mag die Tagen, wenn man am Sonntag oder Samstag spielt. Wenn wir am Samstag spielt, der nächste Tag die Liga ist aufzustehen, macht nicht so viel Spaß. Es ist schwierig aufzustehen und abgewonnen. Das ist die große Motivation für jeden Spieler und für jedes Trainingswoche, um für einen Erfolg am Wochenende zu arbeiten. Das motiviert mich. Das hab‘ ich nicht sonst extra motivieren muss.

Hörst du vor einem Spiel eine spezielle Musikgattung? Rock, pop oder..?

- Disco-polo (Lachen)! Auch nicht wirklich. Hab‘ ich keine spezielle Gattung. Ich bin nicht zuständig für Musik in der Kabine. Deswegen hör‘ ich, was dann kommt. Aber keine Balladen, lieber Hip-hop, lieber Pop, lieber Rock, lieber Techno. Ob Techno – weiß ich nicht. Aber solche Sachen – lieber etwas schneller als zu langsam. Es geht manchmal Ratschlag um guter Rock oder etwas anderes (Lachen). Lieber etwas schneller.

Gibt es eine Charaktereigenschaft, die du in sich nicht magst?

- Ich glaube, dass ich manchmal zu ernst bin, zu verbissen. Also dass ich hab‘ nicht manchmal vielleicht zu selber machen Ärger, sondern ich möchte das hindert, einige Sachen zu genießen und manchmal beim Training manchmal mehr Spaß zu haben. Für mich kommt das Spaß, wenn ich eine guter Training machen und ich bin zufrieden und ich freu mich darüber. Manchmal bin einfach fleißig im Training, möchte ich mehr lachen oder ein bisschen mehr Spaß zu haben. Ja, das ich versuche zu verändern, mich daran nicht zu ärgern. Und manchmal ein bisschen locker zu sein. Aber es ist nicht so, dass es man mir gequellt.

Ich weiß, dass du Polnisch sprechen kannst. Fällt es dir schwer, das Polnische zu lernen? Welche Wörter auf Polnisch kennst du?

- Nie duzio (Lachen). Ich kenne ein paar Wörter auf Polnisch. Ja, es fällt mir schwer. Ich wohne in Polen schon viertes Jahr. Ich verstehe mehr und mehr. Ich kann auch auf Polnisch auf Telefon Sushi oder ein Pizza bestellen. Diese Sache kann ich schon machen. Auch im Supermarkt. Hier und da komme ich mit Polnisch zurecht. Aber es fehlt mir noch viele Wörter. Es fällt mir wirklich schwer als im Englisch oder im Italienisch Wörter zu merken, die dann ich vorlesen oder versuchte zu lernen. Ich weiß, worin das liegt. Das ist einfach etwas fremder als die lateinisch Sprache für mich wahrscheinlich. Die Aussprache, die Grammatik – das ist schon eine große Herausforderung. Aber ich gebe nicht auf. Ich merke, dass es ist auch immer wieder besser und besser bin. Ich hoffe, dass noch ein paar Jahren in Polen bin.

Man kann sagen, dass die deutsche Grammatik geregelt ist – fast immer ein Verb an der zweiten Stelle im Satz. Im Polnischen gibt es keine Regel.

- Wahrscheinlich kannst du das besser bemerken als ich, weil für mich die deutsche Sprache, die ich habe nicht gelernt, im Sinne, dass ich im Buch nicht geschalten muss; ich habe einfach als Kind gelernt und damit gewachsen bin. Aber ich merke, was mir im Polnisch hauptsächlich schwer fällt – das ist der vollendete und unvollendete Aspekt. Weil es immer zwei Wörter sind, weil es komplett unterschiedliche Wörter sein können. Und dieselbe Probleme mit unterschiedlicher Endung. Das dauert sehr, sehr lange. Oder ich sehe überhaupt nicht die Regelmäßigkeit, wie in anderen Sprachen leichter gemacht hat, das zu lernen. Deswegen glaub‘ ich, dass das dauert einfach länger, aber mittlerweile verstehe ich schon recht viel, kann ich sagen. Vielleicht Schritt für Schritt komm‘ ich zum Sprechen.

Während des Studiums haben wir ein Fach „kontrastive Grammatik“ und wir haben über vollendete und unvollendete Verben im Polnischen und Deutschen gelernt. Im Polnischen war alles für uns klar, weil wir Polen sind. Aber im Deutschen – unklar.

- Ja, so geht’s mir im Polnisch (Lachen). Das ist genau, dass wir das gleiche manchmal denken. Jedes Wort ist auf einmal endet anders und das macht’s nicht so einfach. Aber ich versuch immer wieder was auf Polnisch zu schreiben in unseren Wats’up innerhalb der Mannschaft und diese Sachen. Mittlerweile können die Mitspieler im Kabine nicht unbedingt auf Polnisch über mich reden, ohne dass ich das mitbekomme. Das ist schon ganz gut (Lachen). Und ich kann beim Essen oder beim Mittagessen, wenn wir zusammensitzen, und ich irgendwo zuhöre und wenn die Jungs nicht zu schnell reden, dann versteh‘ ich schon, worum es geht. Wenn sie mit mir reden, dann bitte ich ihnen, manchmal langsam zu sprechen und einfacher zu reden. Aber ist’s ok.

Sie müssen beachten, weil du zu viel verstehen kannst. Sie können über dich nicht plaudern.

- Genau Das ist gut. Das ist wichtig (Lachen).

Ist das Leben in Polen für dich schwierig? Welche Eindrücke hast du nach der Anreise nach Polen gehabt?

- Nein, das Leben hier ist überhaupt nicht schwierig. Ich war schon einmal früher in Polen bevor ich nach einem Verein gekommen bin. Ich habe mit der Nationalmannschaft siehe. Ich habe schon ein klein Eindruck. Was hat mich nicht wirklich viel überrascht, für mich ist es schön zu sehen, wie viel sich in Polen tun und in den letzten Jahren haben die Polen der Abstand, dass ein Land ist, wo man am meisten sehen kann, wie viel gebaut wird, wie viel sich die Mühe die Menschen geben, sich weiterzuentwickeln, das Land weiterzuentwickeln. Das macht Freude, das zu sehen. Wir leben ganz normales Leben, sowie in Deutschland auch machen würden. Und deswegen fühle ich mich wahrscheinlich so wohl. Es gibt deutsche Supermärkte, dass find ich noch mal für deutsche Produkte, die ich sonst vermissen würde. Aber ich mag gerne auch polnische Sachen – jeden Suppe, die hier gibt’s und Pirogi ess‘ ich gerne.

Hast du manchmal die Sehnsucht nach Deutschland und nach dem Leben in Deutschland?

- In den Moment, wie wir am Anfang geredet haben, wenn Geburtstag, wenn besondere Feiernfamilie sind, natürlich vermiss ich. Meine Eltern, meine Geschwister, die Freunde, die ich in Deutschland habe – das fühlt man schon, dass ich gerne einfach sagen: ich gucke, was wir machen zusammen, um ein Abend zusammen zu verbringen. Irgendwo etwas zusammen zu machen und spontan zu sein – das, was nicht so richtig geht. Das vermiss ich. Aber ich vermiss nicht jetzt einfach nur im Deutschland zu sein. Wenn ich es wollte, kann ich mich einfach umziehen. Zu gut, genauso gut wie im Deutschland, außer der Luft (Lachen) in Katowice, wo ist die Luft wirklich schlecht – sauber Luft, das ist einzige, was nicht so schön ist (Lachen) in der Gegend. Aber ansonsten vermiss ich eigentlich nicht.

Vielleicht die Luft ist ein Zeichen, dass du in Gdańsk spielen solltest?

- (Lachen) Man hört immer wieder, dass Gdańsk einer der schönsten Städte in Polen ist. Es ist super Stadt, um Volleyball zu spielen. In Moment spielen sie sehr, sehr gut. Aber ich bin extrem froh momentan, in Jastrzębie zu sein, weil es mir viel Spaß macht. Man kann nicht alles haben, man kann suchen nach der Luft oder nach anderen Sachen. Aber ich komme jetzt gerne hin und ich gehe gerne ans Meer, wenn ich dort bin. Aber ich fühle mich in 100% wohl und ich mach mich keine Sorgen, wo ich in nächsten Jahren bin.

Ich habe noch eine Frage, wenn es um die Geschichte geht. Polen und Deutschen sind keine Freunde. Hast du vielleicht schlechte Situationen, als du nach Polen umgezogen bist wegen deiner Nationalität?

- Nein, noch nie. Ich habe noch nie schlechte Erfahrung damit gemacht. Das war super, im Gegenteil oft. Ich habe Kontakte mit meinen Mitspielern, das die gefragt haben, was könnte mit überhaupt mit dir darüber besprechen. Das Respekte. Natürlich im Teil der Geschichte, wann die Deutschen den Täter war. Es ist natürlich immer wieder ein Thema und ich war mit zwei, drei Vereinkammeraden von Jastrzębie in Auschwitz. Was für mich sehr berührt und bedeutungsvoll war, dass meine Generation mit gleich Alt drin dahin gehen kann und dieses Thema wird auch von uns verarbeiten. Was ist besonders für mich, wir machen Schätze darüber, aber ich glaube, es ist gut mit dem Respekt, die alle Generationen haben sollte. Aber ich habe nie davon schlecht behalten und ich habe nie ein Gefühl, das ich habe Vorwurf davon gemacht. Vielleicht in meiner Generationen sind wir ein Schritt nach vorne. Wir haben das im Hinterkopf oder wir haben das im Gedanken, was da passiert ist, was jetzt dafür tun ist, dass sich nie wieder passiert. Dementsprechend bin ich gerne hier und das tun mein kleiner Teil für die Völkerverständigung.

Du wohnt in Polen schon 4 Jahren. Vorher hast du gesagt, dass du in der Freizeit reisen magst. Bist du schon im Konzentrationslager in Auschwitz gewesen? Welche Eindrücke hattest du, als du dort gefahren bist?

Ja. Das Besuch dort ist nichts leicht für mich. Das war keine Entscheidung, och, ich fahre heute dahin. Das war, was ich längere Zeit, gerade nach 2 Jahren in Radom, nach Jastrzębie, weil die Entfernung in der Nähe ist, und als ich mich dann schon länger darüber gesprochen hab‘ mit Vereinkammeraden und sie sagen, dass sie noch nie da gewesen sein und sie gerne das sehen. Das hab‘ ich irgendwann geplant, das gab‘ die Gelegenheit, dass wir 5 Tagen freien haben. Das war natürlich wie einsonsten Reise. Das war einfach bedrückend, sehr, sehr bedrückend dadurch zu gehen, sich das anzuschauen, mit dem Wissen, was mein Großeltern erlebt haben, was man aus der Schule weißt – diese Sache zusammen mit dem jungen Polen zu gehen, was ist holt nicht vor 100 Jahren. Das war für mich extrem berührt. Ich bin froh, dass ich das gemacht habe. Ich muss sagen, leider es ist mir zu touristischen – einfach so viele Busen, so viele Menschen dazu sehen. Es ist nicht so ruhig und nicht so bedechtigt, weil ich so gerne hätte sich das vorgestellt. Es ist andere Stimmung da, weil es so viele Menschen, das mir schrecken, dass so mich nicht so greif. Einerseits ist das gut, dass so viele Menschen kommen, das zu anschauen und hoffentlich für sich mitnehmen. Allen Leute, die sich erzählen, dass sie sich weitergeben, dass sich diese Sache nicht wieder passieren dürfen. Für mich ist es wichtig daran, dass ich zusammen mit Polen daran gemeinsam machen konnte.

In Polen spricht man über die Deutschen, dass sie tolle Autos haben und viel Geld verdienen. Welche Klischee hast du über Polen und eine polnische Gesellschaft gehört?

Dass die Polen versuchen viel zu spannen, dass die Polen alles reparieren können (Lachen). Und immer wieder benutzen können. Dass die Polen extrem gastfreudig sind. Gastfreudig hat sich extrem bestätigt, mit dem Reparieren in viel Bereichen auch (Lachen). Was ich auch merkte, dass die Verbindung nach Polen zu Deutschen oder zwischen Polen und Deutschen noch viel enger ist als ich hab‘ früher gedacht. Fast mit jedem Polen, mit dem ich sprech‘, hab‘ mir gesagt, dass hat eine Familie in Deutschland oder irgendwo. Das ist für mich ein schönes Zeichen. Es ist ein schöne Sache zu sehen, diese engere Verbindung zwischen die beiden Ländern. Wir sind Nachbaren, wir haben so viele gemeinsam in der Mentalität. Das geht in Deutschland, weil viele Deutschen kam nach Polen fürs gute Leben. Ich hab‘ zum Besuch mein Eltern oder mein Schwiegereltern und sie sagten ‚och, es ist doch ganz anders, als wir haben uns vorstellen bevor wir in Polen waren‘. Allen, die da kommt sehr gerne wieder. Das ist‘ schön zu sehen, dass da vielleicht in kleinem, ganz, ganz kleine Vorurteile gibt’s noch abgewort werden. Ich kann ein bisschen eine Werbung in Deutschland für Polen machen, weil ich jedes mach‘.

Hast du ein polnisches Lieblingsgericht? Kannst du kochen?

- Ich mag pierogi, aber ich mach‘ sie nicht selber (Lachen), denn ich kann sie nicht kochen. Ich sagte, bis ich wieder nach Deutschland gehe, möchte ich żurek machen. Das möchte ich machen, weil ich gerne Suppe mag. Tatsächlich mag ich viele Suppen gerne. Ich mag auch gerne eine Suppe mit der roten Bete. Das schmeckt mir ganz gut.

Welche Art von Pirogen magst du? Mit Fleisch, russiche oder mit Gemüse?

- Ja, tatsächlich mit Gemüse am liebsten – mit Spina oder mit Brokkoli, oder mit Käse. Und viel szmetana (lachen). Ich weiß – śmietana (lachen).

Hast du ein Traum, der nicht mit dem Sport verbunden ist?

- Kein ganz konkreter Traum. Vielleicht um gesund zu bleiben. Kaum mein Lebe mit Sportler begleiten sein. Natürlich, ich kann nicht mein ganzes Leben lang mit Sport auf dem höchste Niveau zu bleiben, aber nach dem Ende meiner Kariere noch mit dem Sport verbunden bleiben. Ich kann mich nicht gut vorstellen, eine Art vom Traum. Nach der Karriere irgendwas zu machen, wo ich selbständig bin, wo ich nicht mehr jeden Tag Programm geschickt bekomme oder jede Woche etwas steht, was ich zu tun machen muss, sondern das, was ich selber machen kann. Das sind die Sache, die ich mich gut vorstellen kann oder ich bewünsche mich selber für meine Familie. Das ich bin zumindest klar kann und selber entscheiden kann, wann, was passiert. Aber mein Traum ist, um meine Familie gesund bleiben zu sind.

* Mit Lukas Kampa hat Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com) gesprochen

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane