Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2018-02-12 17:45:35 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna

Lukas Kampa: Współpracę z Heynenem wspominam z uśmiechem

Fot.: CEV

Po pierwszej części rozmowy związanej z karierą, rozgrywający Jastrzębskiego Węgla odpowiedział na pytania dotyczące niemieckiej kadry. Wielokrotny reprezentant kraju naszego zachodniego sąsiada przybliżył też nieco postać nowego szkoleniowca Polaków, Vitala Heynena. - Z pewnością był on najważniejszym trenerem w mojej karierze - informuje Lukas Kampa w rozmowie z Przeglądem Ligowym. Zapraszamy do przeczytania drugiej części wywiadu z zawodnikiem.

Ubiegły rok był ważny dla niemieckiej reprezentacji - co prawda nie wywalczyliście kwalifikacji na Mistrzostwa Świata, ale zdobyliście srebrny medal Mistrzostw Europy. Jak ten poprzedni rok postrzegasz?

Lukas Kampa: - Rozpoczęliśmy go źle, od porażki w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata. Brak awansu jest dla mnie sporym rozczarowaniem i jest mi z tego powodu smutno, bo nie wywalczyliśmy tego, co było naszym celem. Niestety przy okazji straciliśmy szansę na kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich. Udało nam się jednak z tego wyciągnąć wnioski: scaliliśmy się jako zespół, zobaczyliśmy, nad czym musimy więcej i ciężej popracować, zwróciliśmy uwagę na to, co nie funkcjonowało. Być może ten brak awansu pomógł nam później zostać wicemistrzami Europy. Zdobycie medalu na takim turnieju jest wielkim sukcesem i czymś, co wspomina się przez całe życie. Być może jako zespół nie odniesiemy takiego sukcesu w przyszłości. Podsumowując ubiegły sezon mogę stwierdzić, że po części możemy być zadowoleni z występów w 2017 roku, chociaż byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy zapewnili sobie przepustkę na Mistrzostwa Świata. W skali od jeden do sześciu, sezon oceniam na trzy. Był on zadowalający, ale nie dobry czy bardzo dobry. Można powiedzieć, że w tym przypadku trójka to dobra ocena.

W ostatnich latach dwukrotnie stawaliście na podium – najpierw wywalczyliście brązowe medale podczas Mistrzostw Świata, a później srebro podczas Mistrzostw Europy. Który z sukcesów jest dla Ciebie ważniejszy?

- Nie jestem w stanie powiedzieć, bo w obu turniejach wystąpiły dwa różne zespoły, mieliśmy także dwóch różnych trenerów – zresztą podobnie jak Polacy (śmiech). Każdy z tych medali ma dla mnie takie samo znaczenie. To czy zdobędzie się brąz zależy od ostatniego meczu. Zdobycie srebra równa się awansowi do finału. Oczywiście, Mistrzostwa Świata to turniej zupełnie innego pokroju niż Mistrzostwa Europy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że europejskie drużyny są naprawdę mocne. Oba sukcesy są niezależne od siebie, ale są wspaniałym przeżyciem.

Co czuje się, kiedy zdobywa się niespodziewanie medal?

- Co się czuje? Jest się dumnym i szczęśliwym. O zdobycie medalu walczy się od samego początku i trzeba rozwijać swoją grę przez cały turniej. Już sama atmosfera i energia w zespole może spowodować, że dostrzega się, że można zajść dalej i coś wspólnie osiągnąć. Przed Mistrzostwami Europy koncentrowaliśmy się na meczu z Włochami, był to pierwszy mecz grupowy i było dla nas oczywiste, że jeśli go wygramy, to mamy duże szanse na ugranie czegoś więcej. Byliśmy bardzo zmotywowani i dzięki temu udało osiągnęliśmy ten mały cel, jakim było pokonanie Italii. Przyjęliśmy zasadę małych kroczków, bo tylko wtedy mieliśmy szansę, żeby coś wywalczyć. Nam się to udało i możemy być zadowoleni. Do tych chwil na pewno będziemy wracać z uśmiechem na twarzy. Oczywiście ta niewielka porażka z Rosjanami w finale, pozostaje w pamięci.

Jak oceniasz współpracę z włoskim szkoleniowcem, Andreą Gianim?

- Oceniam ją dobrze. Współpraca z nim sprawia przyjemność. Miło jest trenować pod okiem, kogoś, kogo wcześniej się oglądało, to naprawdę fajne uczucie mieć takiego szkoleniowca. Jako zawodnik odniósł wiele sukcesów, jako trener także ma na swoim koncie medale. Jest bardzo dobrym, ciekawym człowiekiem. Kultura treningów i sposób ich prowadzenia sprawiają, że na halę przychodzimy z przyjemnością. W każdym treningu tkwi mnóstwo pasji, a my pracujemy skutecznie. Cieszę się, że już niedługo rozpocznie się sezon reprezentacyjny. Jadąc do Gdańska rozmawialiśmy przez telefon o programie związanym z reprezentacją. Jak widać nawet w trakcie sezonu ligowego utrzymujemy ze sobą kontakt.

Przez ostatnich kilka lat współpracowałeś z Vitalem Heynenem. Teraz został on trenerem polskiej reprezentacji. Co możesz o nim powiedzieć?

- Muszę przyznać, że Vital z pewnością był najważniejszym trenerem w mojej karierze. Nawet jeśli prowadzi klub, można mu zaufać i dać do prowadzenia reprezentację. Jestem szczęśliwy i wdzięczny, że mogłem z nim pracować. Cztery lata to nie zawsze był łatwy czas. Vital myśli w inny sposób niż wiele osób związanych z siatkówką. W treningu i poza nim wykorzystuje różne metody, można powiedzieć, że jest innowacyjny, chociaż niektórzy twierdzą, że jest szalony. Na pewno jest bardzo pozytywny. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał okazję z nim współpracować. Oczywiście nie w polskiej kadrze (śmiech). Nie podoba mi się, że dzięki niemu polska reprezentacja będzie jeszcze silniejsza, co dla nas, Niemców, może okazać się problemem (śmiech). Vital udowodnił już z nami i Belgami, że potrafi wzmocnić drużynę i wznieść ją na wyżyny. Naszą współpracę wspominam z uśmiechem. Jako trener i człowiek jest osobą bardzo kontaktową, ciekawską, pełną energii. Nie zawsze jest z nim łatwo, ponieważ w wielu obszarach jest bardzo bezpośredni. Jednocześnie jest przy tym ludzki, czego można nie dostrzec na pierwszy rzut oka.

Czy możesz zdradzić jego metody treningowe?

- Nie różnią się one od wszystkich innych. Rozgrzewki prowadzone przez niego zawsze mają jakiś sens. Na treningu gra się sześciu na sześciu. Od wszystkich zawodników wymaga, aby szukali rozwiązania i myśleli w inny sposób, niż robili to dotychczasowo. To wszystko sprawia, że postrzega się go nieco inaczej jako trenera. Na jednym z pierwszych treningów graliśmy w piłkę nożną. Na początku myśleliśmy, że to jakieś show. Tak naprawdę chodziło mu o kontrolę nad całym ciałem i przygotowaniem się do niespodziewanych akcji w trakcie meczu. Jest bardzo kreatywny w sposobie prowadzenia treningu. Jego treningi nie są nudne.

W reprezentacji jesteś jednym z najstarszych zawodników. Podczas Mistrzostw Europy było w zespole wielu młodych siatkarzy. Czy czułeś się odpowiedzialny za pomoc tym młodym, niedoświadczonym graczom?

- Jak najbardziej czułem się odpowiedzialny. Chciałem im pokazać przeszłość przez rozmowy. Mówiłem im także, co jest ważne dla nas i dla mnie, czego od nich oczekuję. Wydaje mi się, że najwięcej rozmawiałem z drugim rozgrywającym, Janem (Zimmermannem – przypis red.). Najczęściej przewijały się tematy siatkówki, taktyki, techniki. Myślę, że najważniejsza jest ta świadomość, że nas, starszych zawodników, podglądają Ci młodsi. Często zerkają, na to co robią Ci bardziej doświadczeni, jak zachowują się przed, w trakcie i po meczu czy w wolny dzień. Tak będzie zawsze – ja także podglądałem, co robią doświadczeni koledzy. Próbowałem zastosować to, co było według mnie stosowne. Taka odpowiedzialność jest widoczna, ale z chęcią ją przyjąłem i mam nadzieję, że dzięki temu mogłem pomóc i będę mógł pomagać przez najbliższe kilka lat, dopóki nie odejdę z reprezentacji.

Teraz jesteś kapitanem kadry narodowej. Jakie znaczenie ma dla Ciebie bycie kapitanem?

- Dla mnie nie jest to nowe zadanie. Ta funkcja jest potwierdzeniem tego, co robiłem już wcześniej. Miałem już styczność z podobną rolą, jestem rozgrywającym, więc moja pozycja trochę mi to umożliwia. Ponadto mówię po włosku, a Andrea może ze mną w tym języku porozmawiać. Z pewnością jest to dla niego szybszy i łatwiejszy sposób komunikacji. Myślę, że mój wiek także odgrywa rolę (śmiech). Tak naprawdę nic się nie zmieniło od momentu, kiedy Andrea zakomunikował, że będę kapitanem. Sprawia mi to przyjemność, chociaż formalnie doszło mi kilka odpowiedzialnych zadań. Natomiast wewnątrz drużyny nie odczułem, że jestem kapitanem.

W tym roku w sezonie reprezentacyjnym rozegrana będzie Liga Narodów. Być może jest to szansa dla niemieckiej reprezentacji – będziecie grać z najlepszymi drużynami. Z drugiej strony trzeba zagrać więcej spotkań. Co myślisz o tym pomyśle FIVB?

- Przede wszystkim to dobry pomysł, aby ujednolicić rozgrywki dla kobiet i mężczyzn. Dobrze, że nie będzie już Ligi Światowej, której formuły nikt nie rozumiał, ja także. Teraz będzie jeden turniej dla kobiet i mężczyzn. W Lidze Narodów jest kilka spraw, których nie powinno być, ale uważam, że pomysł jest dobry i właściwy. Nieprawdopodobne jest to, jak będzie trzeba dużo grać w krótkim czasie – minimum 15 spotkań w ciągu 5 tygodni. Do tego wszystkiego podróże – nie będzie to łatwe, ale dla nas jest to szansa i możliwość, aby zagrać z najlepszymi drużynami świata. Ten turniej to ważna część nadchodzącego sezonu. Cały pomysł i zastosowanie rozgrywek oceniam bardzo dobrze.

Nie mogę nie wspomnieć o Salvadorze Hidalgo Olivie. Pamiętam, jak rozmawialiśmy rok temu i mówiłeś, że masz nadzieję, że zagra on w kadrze Niemiec. Ostatnio mawiało się, że w całym tym zamieszaniu chodzi o pieniądze.

- Zgadza się, chodzi o pieniądze. W niemieckim związku nie ma ich tak dużo, aby zapłacić za niego i żeby mógł u nas zagrać. Jest to ogromna szkoda. Salvador próbował mi wyjaśnić, co jest problemem, natomiast ja nie mogłem tego zrozumieć. Jest to dla mnie dziwne, bo nie grał dla kubańskiej reprezentacji. Nadzieja wciąż się jednak tli. Być może tak naprawdę pieniądze nie są problemem. Szczerze mówiąc, nie jestem fanem zmiany narodowości na taką, jaką się chce. Mimo to uważam, że sytuacja Kubańczyków jest wyjątkowa z powodu restrykcji, ponieważ Ci, którzy opuścili Kubę, nie mogą zagrać dla swojego kraju. Całą sytuację trzeba traktować bardzo, bardzo ostrożnie. Ze swojej strony mogę się jedynie powtórzyć – życzę mu, aby mógł zagrać dla Niemiec. To jest jego ogromne marzenie. W Niemczech spędził dużo czasu. Trzymam za niego kciuki. Jeśli będę mógł coś w tej sprawie zrobić, to z chęcią pomogę.

Podobny problem mamy w Polsce z Wilfredo Leonem. Polski związek zapłacił już za niego, ale tak naprawdę nie wiadomo czy będzie mógł zagrać dla naszej kadry.

- Niestety jestem zbyt mało biegły w strukturach, aby dobrze zrozumieć, co musi się wydarzyć. Wiem jednak, że poszczególni zawodnicy szukają kraju, dla którego mogliby grać. Oczywiście, dla Kubańczyków jest to wielka szkoda, że nie mogą grać dla swojej ojczyzny. Chcą występować w kadrze narodowej i to jest zrozumiałe. Mają swoje marzenia, takie jak udział w Igrzyskach Olimpijskich, czy Mistrzostwach Świata. Ci zawodnicy należą do czołówki światowej. Niestety nie mogę zbyt wiele powiedzieć w tym temacie. Życzę każdemu z nich, aby mógł spełnić swoje marzenia i zagrać w reprezentacji.


* Z Lukasem Kampą rozmawiała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)

** Już wkrótce kolejna część rozmowy

*** Pierwsza część wywiadu dostępna jest tutaj


****************

Das vorige Jahr ist für die deutsche Nationalmannschaft entscheidend gewesen. Leider habt ihr keine WM-Qualifikation geholt, aber ihr habt die Silbermedaille der EM gewonnen. Ist das Jahr 2017, deiner Meinung nach, eine gute oder eine schlechte Saison?

- Es hat schlecht begonnen mit dem Verpassen der WM-Qualifikation, aber es ist immer noch enttäuscht und traurig ist, dass wir dieses Jahr zuschauen müssen. Das wichtige Punkt, WM, haben wir nicht holen können: für die Olympiaqualifikation, dass einfach wir nicht dabei sind, wenn wir WM-Medaillen vergeben werden. Aber wir haben daraus eben auch was gelernt: wir haben zusammen geröstet, wir haben geschaut, wo müssen wir mehr und hart arbeiten, was hat nicht funktioniert. Und wahrscheinlich war das ein Teil, warum ein Monat danach, warum wir den Vizemeister Europa geworden sind. Und deswegen kamen durch aus zufrieden ein Grund aus Teil zufrieden mit dem Jahr 2017 schauen wir bei der Nationalmannschaft natürlich. Das war Grund, um schön gewesen auch bei WM dabei zu sein. Aber ich würde einfach zusammen: für die WM-Quali würde ich die EM-Medaille werden abgeben kann, würde mir auch schwer Fall. Weil es auch einen großen Erfolg ist, eine Medaille bei großem Turnier eine Erinnerung fürs Leben und etwas, was wir als Team jetzt nicht mehr zu nehmen. Deswegen – ja, mit dreier in deutscher Notenskala 1 – 6. Also befriedigt, nicht gut, nicht sehr gut, aber schöne Note.

Andererseits in letzten Jahren habt ihr zweimal die Medaille geholt: zuerst die Bronzemedaille während der WM, später – die Silbermedaille während der EM. Welcher Erfolg ist für dich wichtiger?

- (Lachen) Kann ich nicht sagen. Weil es zwei recht unterschiedliche Mannschaften waren. Denn zwei unterschiedlichen Trainer, wie bei den Polen (lachen). Aber dies sind ganz unterschiedlich Zustanden gekommen. Deswegen beides gleich. Silbermedaille noch ein Schritt weiter im Finale, sondern Bronzemedaille. Ob wir Bronzemedaille gewinnt, man spielt letztes Spiel. Natürlich ist der Weltmeisterschaft noch normal ganz anders als EM, wobei auch Europa extrem stark ist. Kann ich nicht sagen. Sie sind beide unabhängig voneinander, aber sehr schöne Erlebnisse.

Was fühlt man sich, wenn man eine Medaille unerwartet holt?

- Was fühlt man? Man ist stolz und glücklich. Aber das geht schon früher los. Man entwickelt sich über Turnier. Schon Gefühl und Energie im Team, dass man merkt, „o, wir könnte mehr gehen, wächst gerade zusammen“. Vor den EM haben wir auf das Spiel mit Italien konzentriert. Das war das erste Gruppenspiel und für uns war klar, dass als wir gewinnt, haben wir eine gute Chance, erstmal weiterzukommen. Und allein dieses kleines Ziel zu erreicht, mit Italien zu gewinnt, hat uns schon Motivation, Energie und ein Traum vom Gewinn – ok, wenn wir Schritt für Schritt denken werden, könnten wir vielleicht uns Ziel erreichen. Und wenn man das am Ende schafft, dann es ist man zufrieden und kann eben mit dem Lächeln zurückschauen. Und wenn diese kleine Marke, dazu wie knappe mit den Russen im Finale verloren haben, bleibt. Es ist trotzdem ein schönes Gefühl.

Wie beurteilst du die Zusammenarbeit mit dem italienischen Coach, Andrea Giani?

- Gut. Macht Spaß. Es ist schön zu sehen jemanden, wen ich früher angeguckt habe. Wenn er Volleyball, als ich noch Volleyball, gespielt hat und ihn als Bundestrainer zu haben. Er war ein erfolgreicher Spieler, der als Trainer einige erreicht. Extrem gut und spannend und erlebt einfach, was vor er geizt und die Leidenschaft im Training. Bewundert uns die Trainingskultur, das machte jetzt Spaß zu sehen diese wie erfolgt arbeitet und wie viel Leidenschaft in jedes Training steckt. Macht großes Spaß, auch wenn Wendestark mit ihm natürlich nicht so gut war, weil wir verpassten seine Karriere, weil er sicher uns anders vorgestellt und weil direkte kleinere Bewegungsprobe für alle, sich danach zusammenzuwachsen, nicht zusagen ‚oke, das war nix‘. Aber ich freue mich wieder auf den Sommer. Heute noch im Bus haben wir telefoniert, und wir haben uns über Sommerprogramme unterhalten. Nicht viel, aber dazwischen haben wir zusammen den Kontakt. Ja, ich freue mich darauf.

Du hast ein paar Jahren mit dem belgischen Coach, Vital Heynen, zusammengearbeitet. Jetzt kann er der Trainer der polnischen Männer Volleyball Nationalmannschaft werden. Was kannst du über Vital sagen? Wie erinnerst du an die Arbeit mit Vital? Wie kannst du ihn charakterisieren? Wie kannst du seine Trainingsmethoden beschreiben?

- Dass Vital war sicher der wichtigste Trainer bisher in meiner Karriere. Auch wenn man in Verein war, aber ich habe ihm vertraut, die Mannschaft zu gegeben. Dementsprechend ich bin froh und dankbar, dass wir mit ihm zusammengearbeitet zu haben. Vier Jahren – das war nicht immer einfach, weil er denkt anders als viele in Volleyball, weil er unterschiedliche Methoden im Training und außerhalb Training benutzt. Aber er ist innovativ, manche sagen, dass verrückt. Aber denn sehr positiv. Ja, vielleicht habe ich noch eine Chance mit ihm zusammenzuarbeiten. Natürlich nicht in polnischer Nationalmannschaft (Lachen). Ich würde mich freuen, die polnische Nationalmannschaft ihm als Trainer bekommt. Weil ich glaube, dass ist für die Mannschaft gut, wenn man seine sichte Dinge zu sehen. Was mich nicht gut gefallen würde, weil ich glaube, dass die polnische Nationalmannschaft mit ihm noch mal ein ganze Stück stärke wird und für uns wird es schwieriger (Lachen). Er hat schon mit Belgien und mit uns bewiesen, dass eben Mannschaften nach vorne bringen werden, starken machen kann. Er hat volle dafür Recht viel, aber es lohnt sich. Ich bin nun glücklich, das ist gut, dass ich die Situation nach oben beobachten kann, wie der Anschauer. Wenn es dazu kommen sollte, bin ich angespannt, wie wir zusammen heute.

- Ich erinnere mich an Vital immer mit dem Lächeln. Als erstens vor allem direkt auf seine besondere auf vermögungsangesprochen – das war das, was viele sehen, was viele sich anschauen und wo innerhalb der Mannschaft , wenn man bei Turnieren nach der, wenn die Mannschaft in die Halle kommt und sich anfängt alle Mannschaft zugucken: welche Stuhl oder welche Tische wiederholten und das ist zwischen den Spielern. Es ist natürlich viel, viel mehr, selbst warmmachen, er hat Ideen, jemand hat Ideen, warum sie das machten. Jedes warmmachen hat ein Sinn bei ihm – er ist nicht denkt, was ich jetzt noch holen oder einbauen, … bestimmte Dinge fe.. und freizusetzen. Und das ist sehr interessant, wenn wir in der Richtung denkt und das hat mir persönlich viel Spaß gemacht, mich weiter gemacht – kann ich nur wünschen.

- Sehr kontaktfreudig, neugierig auf jeden Fall, voll mit Energie. Nicht immer einfach, weil er in vielen Bereichen sehr direkt ist. Aber jemand, der mit seinen Spielern versucht das beste … zu holen. Dabei ist er sehr menschlich und viele Berücksichtigt unbewegt – was man vielleicht auf den ersten Blick gar nicht so wahrnimmt.

- Im Grunde genommen glaub‘ ich gar nicht so viel von anderen unterscheidet. Abgesehen von Laufen, aber der Haupttraining ist 6 gegen 6. Er vorrät einfach von allen Spielern, allen Beteiligten eine Lösung zu finden und anders zu denken als man kann vielleicht bisher gedacht. Deutlich, stark darauf hilft. Damit wächst man. Beim ersten Training haben wir im Fußball gespielt, alle denken, dass ist ein Show, aber ihm geht es um die Kontrolle ganzer Körper und Vorbereitung für eine unerwartete Situation. Er ist sehr kreativ im Training, auch außerhalb Taktik etc. Das macht Spaß, das ist nicht langweilig.


In der Nationalmannschaft bist du ein der älteste Spieler. Während der EM gab es viele junge Volleyballspieler. Hast du „jungen wilden“ Ratschläge gegeben? Hast du dich für eine Hilfe der junge Spieler verantwortlich gefühlt?

- Ich habe verantwortlich gefühlt auf jeden Fall. Ich hab‘ versucht, ich glaube fast mehr durch Vorleben, durch Reden zu zeigen, was für uns und für mich wichtig ist, was ich von jungen Spielern erwarte. Mit dem zweiten Zuspieler, Jan, der hat mich zwischendurch gefragt, mit dem ich ein bisschen mehr geredet habe über Volleyball, Taktik, Technik als mit anderen vielleicht. Aber ich glaube, dass das wichtigste ist, dass man weißt als ältere Spieler, das die junge immer wieder gucken, was machen die älteren, wie verhalten sie sich vorm Spiel, beim oder nach dem Spiel, an freien Tag – alle diesen Sachen. Und dabei ist es immer – ich habe auch geguckt, was machen die älteren, wie benehmen sie sich, wie benehmen mit anderem, mit anderem um und versucht, das was ich für richtig gehalten umzusetzen. Diese Verantwortung ist es merklich, aber die nehmen gerne an und ich hoffe, dass ich damit helfen kann. Noch ein paar Jahren vorne weggehen kann.

Jetzt bist du der Kapitän in der Nationalmannschaft. Welche Bedeutung hat das Kapitänsein für dich? Welche Bedeutung hat das Wort „der Kapitän“ für dich?

- Nicht so Bedeutung. Für mich ist es nicht neue Aufgabe, die ich bekomme, sondern für mich ist es Bestätigung das, was ich schon vorher gemacht habe. Ich habe natürlich damit zu tun – meine Position möglicher macht, Zuspieler, dass ich Italienisch spreche, dass Andrea kann mit mir auf Italienisch sprechen kann, weil ihm schneller und einfacher geht, und mit meinem Alter sicher auch (lachen). Dementsprechend hat nicht so viel ändert’s als Andrea hat mir mitgeteilt hat, sondern klar, macht mir Freude. Formal geht mir vielleicht ein bisschen Verantwortung – eins, zwei Dinge mehr zu machen. Aber innerhalb der Mannschaft hab‘ ich nicht das Gefühl, dass ich der Kapitän bin.

In diesjähriger Nationalmannschaftssaison wird Nations League ausgetragen. Vermutlich ist es eine Chance fürs deutsche Team – ihr könnt mit besten Mannschaften spielen. Andererseits müsst ihr mehr spielen. Was denkst du an den Einfall von FIVB?

- Es ist gute, dass es diese Idee gibt, um bei Frauen und Männer gleich zu machen. Das war nicht mehr World League, der niemand verstanden, ich auch. Es gibt jetzt ein Turnier für Frauen und Männer. Ja, es gibt eins, zwei Dinge, die nicht überrecht daran sind, aber ich glaube, die Idee ist gut und richtig. Es ist unglaublich, wie viele Spiele in kurzer Zeit – mindestens 15 Spielen in 5 Wochen plus Reisen – macht das nicht einfacher, aber für uns ist es eine Chance und eine Möglichkeit, um eben mit den besten Nationalmannschaften der Welt zu spielen. Dieses Niveau zu spielen, das man nicht verpassen. Das ist für uns wichtigste Teil der nächste Sommer – ich finde die Idee und die Umsetzung insgesamt sehr gut.

Ich weiß, dass du Hoffnung hast, dass Oliva in der deutschen Mannschaft spielen kann. Ich habe in einem Artikel gelesen, dass es ums Geld geht.

Ja, es geht ums Geld. Im Verband haben nicht so viel Geld, um einfach zu bezahlen und dann er kann spielen einfach. Das extrem Schade ist. Ich kann es nicht richtig nachvollziehen, ich hab‘ mit ihm darüber gesprochen. Er hat versucht, mir es zu erklären, aber so richtig hab‘ ich das Problem nicht verstanden, weil er für Kuba nicht gespielt hat. Ich kann nicht so richtig verstehen, was ist das Problem, dass er für uns nicht spielen darf. Ja, das Geld (lachen). Noch ist die Hoffnung vielleicht da. Das ist vielleicht keine Geldfrage. Ich bin keine Fan davon, dass man eine Nation wechseln kann, wie man möchte. Ich denke trotzdem, dass die Kubanen die Ausnahmesituation haben durch die Restriktion, weil sie da für sein Land nicht spielen können, wenn sie das Land verlassen haben. Und deswegen muss man das sehr sensibel betrachten. Eigentlich kann ich dasselbe sagen – ich wünsche ihm, das ist sein großer Traum, noch für Deutschland zu spielen, weil er da sehr lange Zeit verbracht hat. Ich drücke die Daumen. Wenn ich etwas tun kann, dann helf‘ ich gerne. Die Tür sind sich offen. Ich kann mit sicher ihm weiterhelfen. Aber momentan scheidet es um Geld.

In Polen haben das ähnliches Problem mit Wilfredo Leon. PZPS hat schon FIVB für ihn bezahlt. Aber wir weißen nicht, ob er für polnische Nationalmannschaft spielen darf.

- Ich bin dazu wenig in Strukturen drin, um genau zu verstehen, was das passieren muss. Damit einzelner Spieler suchen nach einem Land, fürs sie spielen dürfen. Natürlich, für Kubaner ist es eine Schade, dass sie nicht für ihre eigenes Land spielen dürfen. Das ist verständlich, dass sie im Sommer für eine Nationalmannschaft spielen wollen, dass sie auch ein Traum haben, bei Olympia Spielen, Weltmeisterschaften dabei zu sein. Und diese Spieler gehören zu diesem Niveau absolut dazu. Aber ich kann richtig nicht so viele dazu sagen, was ist los bei einzelnem Zufall. Ich wünschte jedem, seinen Traum zu wirklichen, in einer Nationalmannschaft zu spielen.

* Mit Lukas Kampa hat Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com) gesprochen

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane