Reprezentacje | 2019-08-05 12:30:59 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
Jeden z najbardziej utytułowanych polskich siatkarzy, były trener Ryszard Bosek jest umiarkowanym optymistą przed najważniejszym turniejem siatkarskim trwającego sezonu reprezentacyjnego. - Przede wszystkim, zespół trzeba „podłączyć do prądu”, żeby było w nim więcej takiej pozytywnej agresji. Ogólnie jednak widzę tę drużynę z bardzo dobrej perspektywy - twierdzi.
PLUSLIGA.PL: Zakończył się najważniejszy sprawdzian reprezentacji Polski przed kwalifikacjami olimpijskimi. Czego dowiedzieliśmy się o formie naszej drużyny?
RYSZARD BOSEK: Podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera zespół nie do końca zaprezentował się tak, jak byśmy sobie tego życzyli, ale momentami było widać, że coś z tego będzie. Niektórzy zawodnicy muszą jeszcze doszlifować formę. Został im tydzień na dogranie kilku elementów, bo w Gdańsku nie będzie już miejsca nawet na najmniejszy margines błędu. Przede wszystkim, zespół trzeba „podłączyć do prądu”, żeby było w nim więcej takiej pozytywnej agresji. Ogólnie jednak widzę tę drużynę z bardzo dobrej perspektywy. W 2014 roku też nie zagraliśmy rewelacyjnie na memoriale i to dobrze na nas zadziałało. Trzeba tylko wyciągnąć prawidłowe, czyli pozytywne wnioski, a nie przestraszyć się, że ktoś nas ograł.
- Powtarzam od dłuższego czasu, że jeśli chcemy wygrać igrzyska olimpijskie, to nie możemy obawiać się turnieju dającego na nie awans. Francuzi pokazali się z bardzo dobrej strony w starciach z USA, widać, że obudzili się po dość sennej w ich wykonaniu Lidze Narodów. Oczywiście, nie należy lekceważyć żadnego z rywali, ale trzeba mieć pewność swoich umiejętności.
Możemy w jakikolwiek sposób porównać aktualną dyspozycję Polaków i Francuzów?
RYSZARD BOSEK: Gdy ostatni raz widziałem w akcji siatkarzy z Francji, byli kompletnie bez formy. Meczów z USA nie oglądałem, mogę więc komentować wyłącznie na podstawie cyferek ze statystyk. Jest to zespół, po którym można spodziewać się wszystkiego - od kompletnej klapy, po genialną postawę. Są bardzo dojrzałą ekipą, podobnie zresztą jak Słowenia, która ma doświadczonych zawodników, w większości grających w lidze włoskiej i potrafiących sprawiać niespodzianki. Musimy być pewni swego, ale jednocześnie życzyć przeciwnikom, żeby nie serwowali zbyt dobrze.
Obawia się pan o polskie przyjęcie? Rozumiem, że obawy pojawiły się po spotkaniu z Brazylią?
RYSZARD BOSEK: Dawno nie widziałem Brazylijczyków tak dobrze zagrywających. Największym problemem Polaków na dziś jest chyba przyjęcie zagrywki i jeśli nasi gdańscy rywale będą serwować tak jak Brazylijczycy, to będziemy mieli więcej kłopotów. Nasz serwis wygląda już dość dobrze - jest zmienny, potrafimy nim sterować. Czasami być może zagrywamy zbyt zachowawczo. Z czego to wynika? Nie wiem. Być może to taki mały kamuflaż przed kwalifikacjami, żeby nie odkrywać wszystkich atutów. Na pewno nie może być to trwała tendencja, bo starcie z Kanarkowymi pokazało, że jeśli zagrywamy lekko, to przegrywamy.
- Bardziej doświadczonych zawodników niż ta obecna czternastka już nie mamy. No, może są jeszcze Edward Skorek czy Tomasz Wojtowicz, ale oni raczej nam nie pomogą (śmiech). Trener wybrał jego zdaniem najmocniejszą psychicznie czternastkę i trzeba wierzyć, że ci gracze pokażą swoje charaktery tak, jak zrobili to rok temu.
*więcej na plusliga.pl
**rozmawiała Ilona Kobus, plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.