Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2018-02-15 17:33:25 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl

Michał Gogol: Jako polscy trenerzy nie mamy się czego wstydzić

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

Pierwszy trener Espadonu Szczecin był jednym z uczestników konkursu na trenera kadry. - Zyskaliśmy bardzo dużo organizacyjnie, zwłaszcza przy Włochach, którzy są w tym bardzo dobrzy, świetnie sobie radzą w planowaniu i to jest coś, czego nam brakowało do tej pory – Skomentował rozwój polskich trenerów Michał Gogol.

PLUSLIGA.PL: Miał pan okazję wziąć udział w konkursie na trenera reprezentacji Polski. Jak pan ocenia potencjał krajowych szkoleniowców w porównaniu z zagranicznymi konkurentami do tego stanowiska?
MICHAŁ GOGOL:
To bardziej pytanie do działaczy PZPS, którzy mieli okazję wysłuchać wszystkich kandydatów. Ja miałem okazję tylko rozmawiać z nimi w kuluarach. Myślę, że cała polska myśl szkoleniowa poszła do przodu. Problem jest niestety nadal ten sam – Polacy nie prowadzą topowych klubów w PlusLidze. Na pewno wiąże się to z zaufaniem ze strony działaczy i tak naprawdę ciężko jest powiedzieć co by było gdyby Polacy prowadzili te kluby. Mimo tego, nawet kiedy rozmawia się z polskimi trenerami, mieliśmy ku temu okazje chociażby w maju, w Spale, widać że jest wielu szkoleniowców, którzy mają bardzo ciekawe rzeczy do powiedzenia. Nie tylko ci o których się dużo mówi, ale także ci w obrębie PlusLigi mają bardzo ciekawe przemyślenia. Dużo nam dały ostatnie lata, kiedy mieliśmy okazję podpatrywać trenerów zagranicznych, uczyć się od nich i chłonąć wiedzę, nie tylko stricte techniczną, ale również taką okołosiatkarską. Zyskaliśmy bardzo dużo organizacyjnie, zwłaszcza przy Włochach, którzy są w tym bardzo dobrzy, świetnie sobie radzą w planowaniu i to jest coś, czego nam trochę brakowało do tej pory. W tej chwili rozmawiamy o takich detalach siatkarskich z polskimi szkoleniowcami, że naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Miałem okazję pracować z wieloma polskimi i zagranicznymi trenerami jako statystyk albo asystent i często było tak, że ich warsztat trenerski był bardzo zbliżony. Wszystko jest kwestią zaufania i kwestią mentalną. Trzeba się przełamać, zaufać polakowi, lub ogólnie mówiąc grupie polaków i myślę, że może to przynieść całkiem pozytywne, zaskakujące efekty.

Czy mógłby pan przedstawić ogólną wizję tego jak wyglądałaby kadra prowadzona przez Michała Mieszko Gogola?

- Wiadomo już, że nie będę trenerem kadry, więc byłaby to bardzo odległa dywagacja (śmiech). Jestem człowiekiem, który nie lubi teoretyzować na tematy, które są już przesądzone. Mam swój pomysł na reprezentację, przedstawiłem go w postaci dwóch segmentów. Pierwszy z nich dotyczył personaliów, były tam podane konkretne nazwiska zawodników. Drugi z nich to był stricte system gry dla polskiej reprezentacji. W pierwszej części miałem koncepcję, która prawdopodobnie zrewolucjonizowałaby kadrę, ale według mnie byłoby to zrobione w sposób przemyślany. Dobór zawodników nie był przypadkowy i każdy był zależny od każdego, zwłaszcza na swoich pozycjach. Jeśli chodzi o ogólne założenia co do reprezentacji, to przedstawiłem trzy filary, które na przestrzeni czasu pozwoliłyby wrócić polskiej reprezentacji do rywalizacji z najlepszymi drużynami. Nie mówimy na razie o medalach, ale o powrocie do równej walki z Rosją, Brazylią, Serbią czy Francją. Nie chce dokładnie mówić czym były te filary, ale myślę, że gdybyśmy zrealizowali te założenia, poprawiłoby to naszą grę. Każdy z filarów stawiałby naszą siatkówkę jako nowoczesną. Trzeba spojrzeć na to jaki charakter miała ta drużyna, jak się zachowywała na przestrzeni lat po porażkach i zwycięstwach. Były różne szkoły, na pewno nasza mentalność miała na to także duży wpływ. Mamy takie podejście, nie tylko w siatkówce, że jesteśmy bardzo ofensywnym narodem. Każdy chce atakować, biec do przodu, niekoniecznie działać w defensywie. Przekłada się to na siatkówkę, popatrzmy na to jak niewielu mamy defensywnych przyjmujących. W ostatnim czasie graliśmy siatkówkę bardzo techniczną, cierpliwą i przy tym bardzo mądrą. Nie uważam tego za złą drogę, jednak kiedy popatrzy się na Włochów czy Rosjan, to ci zawodnicy wychodzą na boisko i „strzelają” bardzo mocno z zagrywki i przy tym też bardzo regularnie. Jako polska reprezentacja musimy pracować nad tym elementem, bo nie ma nowoczesnej siatkówki bez zagrywki. Jest to droga, ale także pułapka. Zdarzają się takie mecze, kiedy zawodnicy serwujący bardzo mocno są nieskuteczni, wtedy też trzeba mieć inne argumenty, które pozwolą osiągnąć dobry wynik. Pamiętam reprezentację Włoch sprzed kilku lat z Łasko, Savanim, Travicą i Zaytsevem w składzie. Czterech zawodników z bardzo mocną zagrywką i dwóch z floatem – Birarelli i Mastrangelo. To był rok 2011, przegraliśmy w Gdańsku mecz z nimi 0:3. Wyszło czterech zawodników, czuli że to był ich wieczór, cała czwórka serwowała po 110 km/h i spotkanie zakończyło się w godzinę i dziesięć minut. Kolejny mecz grali z reprezentacją Bułgarii, jeden z nich przestał trafiać w boisko, później drugi i trzeci, zaczęła się robić nerwowa atmosfera, mecz wyglądał już zupełnie inaczej. Trzeba mieć po swojej stronie dobrą, silną zagrywkę, ale trzeba być także przygotowanym na to, że ona może nie funkcjonować w danym meczu. Zawodnik musi mieć zagrywkę alternatywną, może to być przejście na flota, skrót, zagrywka techniczna po kierunku. Bardzo dużo teraz ćwiczy się przy pomocy pomiaru prędkości. Zawodnicy powoli uczą się tego, mogą posłać regularną zagrywkę, na mniejszym poziomie błędów, serwując na 80% swojej siły. To nie są liczby wyssane z palca, taki zawodnik czuje to, że może tak zaserwować, jest to w pewnym stopniu wytrenowane i precyzyjne.

* więcej na plusliga.pl

** rozmawiał Cezary Makarewicz (plusliga.pl)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane