Reprezentacje | 2016-09-14 09:10:23 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
W mienioną niedzielę kibice w katowickim Spodku mogli zobaczyć Piotra Gruszkę w podwójnej roli - najpierw jako trenera GKS-u Katowice, a potem wśród gwiazd reprezentacji Polski. - W imieniu swoim i wszystkich zawodników dziękuję kibicom, że stworzyli tak niepowtarzalną atmosferę w tym wyjątkowym dla polskiej siatkówki miejscu - stwierdził szkoleniowiec beniaminka PlusLigi.
PLUSLIGA.PL: Spotkaliśmy się przy okazji Meczu Gwiazd Siatkówki, będącego pożegnaniem Pawła Zagumnego z reprezentacją. Jak było?
PIOTR GRUSZKA:- Super. Tez miałem kiedyś taki pomysł, więc tym bardziej cieszę się, że Paweł zorganizował Mecz Gwiazd. Mało jest ludzi, którzy zasługują na takie pożegnanie. Wszyscy ci, którzy odpowiedzieli na jego zaproszenie i przyjechali do Spodka, tylko to potwierdzili. A zjechali tam naprawdę wyśmienici sportowcy, nasi idole z młodzieńczych lat oraz ci, z którymi stoczyliśmy wiele niezapomnianych, siatkarskich batalii. Przyjechali ludzie, którzy w Spodku grali, znali atmosferę tej hali. A co cieszy najbardziej, to że dopisali też kibice.
Zabawa była naprawdę przednia. Chociaż większość z nas nie skacze już tak wysoko, jak w najlepszych latach, ale przecież nie to było najważniejsze. Sama obecność tak wielkich siatkarzy w jednym meczu, w jednej drużynie, to coś fantastycznego. W imieniu swoim i wszystkich zawodników dziękuję kibicom, że tak ciepło i serdecznie pożegnali Pawła Zagumnego z reprezentacją, bo na ligowych boiskach wciąż jeszcze będzie można go zobaczyć, i że stworzyli tak niepowtarzalną atmosferę w tym wyjątkowym dla polskiej siatkówki miejscu.
Paweł Zagumny wielokrotnie podkreślał, że Spodek to dla niego bardzo szczególne miejsce. Pan też darzy katowicką halę sentymentem?
- Oczywiście, że tak i to bardzo dużym. Rozegraliśmy tam wiele niezwykle ważnych spotkań, a ten słynny korytarz, który prowadził do hali wciąż mam w pamięci. Właśnie w Katowicach, tak naprawdę zderzaliśmy się z dorosłą siatkówką, tam miały miejsce pierwsze ważniejsze zwycięstwa. Zawsze będzie to dla nas miejsce szczególne, co potwierdziło to niedzielne wydarzenie.
W niedzielę zawitali do Spodka świeżo upieczenie mistrzowie Europy juniorów. Pana pokolenie też wygrało europejski czempionat, w 1996, a potem aż dziesięć lat musieliście czekać na sukces w seniorskiej siatkówce. Co zrobić, żeby obecni mistrzowie szybciej osiągnęli seniorski sukces?
- Może nie mówmy, że oni muszą zrobić coś szybciej. Przede wszystkim należy podkreślić, że osiągnęli mega sukces. Ja natomiast najbardziej życzę im pokory i jeszcze raz pokory, bo zderzenie się z dorosłą siatkówką jest czymś zupełnie innym niż juniorskie granie. Przekonał się o tym w niedzielę Jakub Ziobrowski, który zaraz po wejściu na boisko dostał „czapę”. Niby przy zabawie, ale jednak rywal znalazł się w odpowiednim miejscu i postawił blok. Takich sytuacji będą mieli mnóstwo. Ten juniorski okres zamkną za rok mistrzostwami świata, a później zacznie się dorosłe życie i prawdziwa bitwa. To jest niesamowicie fajny rocznik i dobrze by było, gdyby ich przyszłość w jakiś sposób była kontrolowana, żeby pojedynczo wchodzili do seniorskiej kadry.
*więcej na plusliga.pl
**rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.