Reprezentacje | 2016-01-11 15:13:08 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl
Podstawowym rozgrywającym reprezentacji Polski podczas turnieju kwalifikacyjnego w Berlinie był Grzegorz Łomacz. - Nie ma znaczenia kto jest tym pierwszym, ważne, że drużyna wygrywa - stwierdził podsumowując rywalizację w niemieckiej Max-Schmeling-Halle, zakończoną wywalczeniem przepustki na turniej interkontynentalny w Tokio.
Pojedynek z Niemcami o 3. miejsce w turnieju miał niewiarygodną dramaturgię. Po jego zakończeniu polały się łzy.
Grzegorz Łomacz: - Sami siebie doprowadziliśmy do łez, ale były to łzy szczęścia. Brawa dla całej drużyny, mocno walczyliśmy i wydarliśmy Niemcom to zwycięstwo chyba tylko swoim charakterem i wolą walki. Byliśmy blisko Rio na Pucharze Świata, teraz, po turnieju z Berlinie znów jesteśmy blisko. Myślę, że to, co wydarzyło się w niedzielę w Max-Schmeling-Halle jeszcze bardziej scementuje nasz zespół, choć i tak jest bardzo dobrze. Jestem przekonany, że w Tokio wywalczymy awans na igrzyska olimpijskie.
Mówi pan, że wydarliście zwycięstwo, bo faktycznie każdy punkt w tym spotkaniu trzeba było rywalom wyrwać.
- To był bardzo ciężki pojedynek od strony psychologicznej. Wiadomo było, że kto go przegra, przestanie liczyć się w grze o najważniejsze zawody czterolecia. Myślę, że był to najcięższy pojedynek w mojej dotychczasowej karierze, ale też cieszę się, że mogłem wziąć udział w tej batalii o Rio.
Co kotłuje się w głowach zawodników przed meczem o tak wysoką stawkę? Mogliście w ogóle spać po półfinałowej porażce z Francją?
- Ja akurat wziąłem tabletkę nasenną, bo ciężko byłoby mi zasnąć. Staraliśmy się podejść do spotkania z Niemcami spokojnie, bez niepotrzebnej nerwowości. A na boisku, to już wiadomo - jak jest wynik na styku, to emocje zawsze się udzielają. Tak też było w niedzielę.
*więcej na plusliga.pl
**Rozmawiała Ilona Kobus, plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.