Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2015-12-30 18:02:27 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf. własna

Wydłużona droga do Rio, czyli rok 2015 w wykonaniu polskich siatkarzy

Fot.: FIVB

Po wielkim sukcesie polskiej reprezentacji, jakim było wywalczenie złotych medali podczas ubiegłorocznych Mistrzostw Świata rozgrywanych w naszym kraju, wszyscy kibice liczyli na kontynuację dobrej passy również w 2015 roku. Ścieżka obrana przez Stefana Antigę nie do końca jednak odniosła zamierzony rezultat.

Pierwszą imprezą mijającego właśnie roku była Liga Światowa, która po raz kolejny potraktowana była przez szkoleniowców biało-czerwonej ekipy w sposób nieco łagodniejszy. Te rozgrywki miały przysłużyć się ograniu nowych zawodników, którzy mieli wypełnić lukę po Michale Winiarskim, Mariuszu Wlazłym czy Pawle Zagumnym. Wyzwanie to nie lada, gdyż przypomnieć należy, że to właśnie ci reprezentanci stanowili silny kręgosłup teamu zdobywającego złote medale w katowickim Spodku. Swój rozbrat z kadrą zakończył także Bartosz Kurek. Obecny reprezentant Asseco Resovii Rzeszów dosyć niechlubnie rozstał się ze Stefanem Antigą podczas Memoriału Huberta Wagnera w poprzednim roku. Teraz ukajał się przez szkoleniowcem, chowając w kieszeń wszystkie swoje żale, chcąc za wszelką cenę pomóc polskiej reprezentacji w zdobywaniu kolejnych sukcesów.

Powrót Kurka do kadry był wyzwaniem nie tylko dla trenera, ale dla samego siatkarza. To właśnie Kurek miał podjąć się próby zastąpienia MVP ubiegłorocznego mundialu. Stefan Antiga postanowił bowiem zaprosić Kurka do współpracy w roli atakującego, który w najcięższych momentach miał brać ciężar gry na swoje barki. Z perspektywy czasu uznać należy, że ta decyzja okazała się „strzałem w dziesiątkę”. Owszem, Kurek potrzebował nieco czasu, by nabrać pewności na nowej pozycji. Teamu miała służyć właśnie Liga Światowa. Już przed rozpoczęciem tych rozgrywek, pomimo ich lżejszego potraktowania, wszyscy siatkarze zgodnym chórem zapowiadali walkę o awans do finałów w Rio de Janeiro. Polacy na początek swojej rywalizacji dwa razy pokonali reprezentację Rosji. Po kolejnych zwycięstwach nad reprezentacją Iranu przyszła podwójna porażka z Amerykanami na ich własnym terenie. Ostatecznie biało-czerwoni awansowali do fazy finałowej z drugiego miejsca w tabeli. W Rio polscy siatkarze zmierzyli się z Serbią i Włochami, awansując do półfinałów. Tam, po wspaniałej walce biało-czerwoni musieli uznać wyższość Trójkolorowych, którzy po wygraniu tie-breaka zameldowali się w wielkim finale. Polskiej reprezentacji przyszło zagrać o brązowy medal tej imprezy z reprezentacją Stanów Zjednoczonych, z którą do tej pory walki toczyły się ze zmiennym szczęściem. Trzy sety wystarczyły, by medale na swojej szyi zawiesili Jankesi. Polacy pozostali więc z pustymi rękami.

Po nie do końca szczęśliwej Lidze Światowej, nadszedł wreszcie czas na najważniejszą imprezę tego roku. 8 września 2015 roku podopieczni Stefana Antigi rozpoczęli walkę, która stała się pierwszą okazją do wywalczenia przepustek na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Na początku turnieju naprzeciw polskiej ekipy stanęła zawsze nieobliczalna reprezentacja Tunezji. Polacy bardzo pewnie rozpoczęli rywalizację w Japonii. Kolejne spotkania pokazywały w jak dobrej dyspozycji są biało-czerwoni. Lekki kryzys dopadł reprezentantów Polski podczas spotkania z irańskim teamem. Ostatecznie jednak szczęście przechyliło się na polską stronę boiska. Husaria Stefana Antigi kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa, pozostając niepokonaną ekipą aż do ostatniego dnia turnieju. Wtedy stało się to, czego nie przewidział nikt, nawet w najczarniejszych scenariuszach. Biało-czerwoni mieli w swoich rękach wszystko, by zakończyć japońskie wojaże najlepszym możliwym rozwiązaniem, które skutkowałoby wywalczeniem awansu na przyszłoroczne igrzyska. Ostatni mecz Polaków w Japonii był zarazem pierwszym przegranym w tym turnieju. Pogromcami biało-czerwonych okazali się Włosi, którzy od niedawna prowadzeni byli przez Gianlorenzo Blenginiego. Azzurri nie tylko zakończyli dobrą passę Polaków, ale także sprawili, że marzenia o igrzyskach w Rio de Janeiro musiały zostać odłożone na dalszą przyszłość.

W sporcie przyjęło się, że czwarte miejsce to zawsze pierwszy przegrany. Turniej w Japonii zakrzywił nieco to przekonanie. Polacy zajęli w Pucharze Świata ostatecznie trzecie miejsce. Odbierając medale podczas dekoracji wszyscy mieli łzy w oczach. Tym razem okazało się, że trzecie miejsce zajęli pierwsi przegrani. Rządzący światową siatkówką doprowadzili do tego, że brązowy medal na tak trudnej imprezie, jaką jest Puchar Świata przynosi łzy, ale nie te szczęścia…

Mocno rozgoryczeni sportową porażką w Japonii, polscy siatkarze chcieli powrócić na zwycięskie tory podczas Mistrzostw Europy. W fazie grupowej team prowadzony przez Stefana Antigę zakończył wszystkie spotkania swoim zwycięstwem i pełną pula punktów. W ćwierćfinale stanął nam na drodze grupowy rywal – Słowenia. O awansie do półfinałów zadecydował tie-break, w którym więcej świeżości i pewności w swoich zagraniach zachowali Słoweńcy. Polakom przyszło po raz kolejny przełknąć gorzką pigułkę.

Po spektakularnym roku 2014, teraz szybko zostaliśmy sprowadzeni z wysokiego nieba na ziemię. Można się zastanowić czy w polskiej siatkówce nie narodził się już „syndrom drugiego roku”. Przecież każdy z kolejnych szkoleniowców rozpoczynał pracę z polskim zespołem jakimś sukcesem, a kolejny rok okazywał się sportową porażką. 2015 rok nie przyniósł upragnionego awansu na Igrzyska Olimpijskie, ale nie był to też rok stracony. Największym plusem był oczywiście powrót na łono reprezentacji Bartosza Kurka. Zostawiając w tyle szum wywołany jego pożegnaniem z kadrą w poprzednim roku trzeba podkreślić jak olbrzymią pracę wykonał ten siatkarz. Stefanowi Antidze udało się w pewnym stopniu „załatać” dziury po reprezentantach, którzy postanowili rozstać się z kadrą po ubiegłorocznym mundialu. Być może ten rok nie przyniósł nam, kibicom, pozytywnych rezultatów, ale pokazał jak piękną i skuteczną siatkówkę mogę prezentować biało-czerwoni.

Nie ma już czasu rozdrapywać ran i zastanawiać się nad tym, czego zabrakło na turnieju w Japonii, gdyż już tylko kilka dni dzieli nas od turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk, który rozegrany zostanie w Berlinie. Będzie to kolejna ciężka impreza, obsadzona najlepszymi europejskimi ekipami. Tam zwycięzca będzie tylko jeden…


* Opracowała Katarzyna Cipcer, przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane