Reprezentacje | 2015-08-08 13:10:43 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: inf. własna
Polki w swoim trzecim meczu w tegorocznej Lidze Europejskiej pokonały Greczynki 3:2. Podopieczne trenera Wiesława Popika nie ustrzegły się w tym pojedynku prostych błędów, jednak w czwartym i piątym secie pokazały charakter i wyszarpały cenną wygraną. - Nie pokazałyśmy tego wszystkiego, co prezentujemy na treningach - powiedziała tuż po spotkaniu Monika Bociek.
Wyszarpałyście Greczynkom to zwycięstwo. Momentami można było obejrzeć naprawdę zaciętą walkę.
Monika Bociek: Momentami było może i trochę walki, co mogło się podobać. Myślę jednak, że nie pokazałyśmy tego wszystkiego co prezentujemy na treningach. Jesteśmy chyba jeszcze za bardzo spięte, bo mamy nowy zespół. Trochę czasu minęło, ale jednak nadal potrzebujemy możliwości, żeby się zgrać. Staramy się, żeby to wszystko wyglądało coraz lepiej.
W pierwszym secie Greczynki wypracowały sobie przewagę, którą już później było trudno odrobić. Czym to było spowodowane?
- Myślę, że to po części było spowodowane presją. Po raz pierwszy gramy przed własną publicznością. Do tego telewizja, a także lekki stres. Chyba to zaważyło na tym, że przegrałyśmy i nam nie wyszło w pierwszym secie. Potem się już odbudowałyśmy i to się liczy.
Na pewno mogły podobać się dwa ostatnie sety, gdzie wyratowałyście się z ekstremalnie trudnej sytuacji i za to należą się wam brawa.
- Dziękujemy (śmiech). Podziękowania należą się także kibicom, którzy wspierali nas od początku do końca. Pokazałyśmy, że umiemy walczyć nawet w najtrudniejszych sytuacjach, z czego się cieszymy.
Porównując składy tegorocznej, a ubiegłorocznej Ligi Europejskiej kobiet trzeba przyznać, że jest spora różnica. Gra zdecydowanie więcej młodszych zawodniczek, wiec macie się gdzie ogrywać.
- Tak, rzeczywiście. Siatkówka idzie do przodu. Wiadomo, że w naszej żeńskiej siatkówce powstała taka luka wiekowa. Trenerzy coraz częściej sięgają po młodsze zawodniczki. Możemy być im za to wdzięczne.
Twoje koleżanki z Legionowa rozpoczęły już przygotowania do sezonu. Ty dołączysz do nich dopiero po zakończeniu kadry. Nie będziesz chyba miała czasu na odpoczynek?
- Dla mnie wystarczą dwa-trzy dni odpoczynku. Jestem jeszcze młoda, więc chcę jak najwięcej grać. Bardzo tęsknię już za moimi koleżankami z Legionowa i wspólnymi treningami. Mam nadzieję, że wrócę jak najszybciej. Chciałabym też żebyśmy z koleżankami z reprezentacji zaszły daleko w Lidze Europejskiej. Nastawiamy się pozytywnie.
Jak wiadomo jesteś siostrą Grzegorza Boćka. Czy to właśnie brat zaraził cię pasją do siatkówki.
- Grzegorz jest moim bratem, ja nie jestem jego siostrą (śmiech). A tak na poważnie - u nas poszło to rodzinnie. Najpierw zaczął grać najstarszy brat, następnie Grzesiek. Młodszy z braci też gra w siatkówkę, zatem można powiedzieć, że to u nas taki rodzinny sport.
Wymieniacie się czasami uwagami?
- Nie, raczej nie. Zwykle jak się spotykamy, to śmiejemy się z siebie. Czasami zdarzy się, że wytykamy sobie błędy, ale to tak chyba bardziej z miłości. (śmiech)
Jak wygląda sytuacja u Grzegorza?
- Coraz lepiej. W Kędzierzynie zaczynają treningi we wrześniu, więc na razie ćwiczy na siłowni, tak ogólnie przygotowuje się fizycznie do sezonu. Chyba najbardziej nastawia się do tego psychicznie. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło, bo to nie był dla niego łatwy czas.
* Rozmawiała Danka Albrecht, przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.