Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2015-08-05 06:22:10 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna / mediamza.com

José Luis González: Czuję na sobie odpowiedzialność

Fot.: FIVB

- Zawsze powtarzam, że czuję na sobie odpowiedzielność - chcę jak najlepiej reprezentować społeczność San Rafael. Wszystkim sportowcom z moich stron - nie tylko siatkarzom - chętnie posłużę radą, pomogę, śmiało mogą się do mnie zwracać. Część tego medalu należy do wszystkich mieszkańców San Rafael i Mendozy - mówi w kontekście wywalczonego na Igrzyskach Panamerykańskich złota, José Luis González, atakujący Argentyny.

O najcenniejsze, złote medale postarali się na rozgrywanych w Toronto Igrzyskach Panamerykańskich 2015 reprezentanci Argentyny. Gospodarze imprezy, Kanadyjczycy zadowolić musieli się brązem, wywalczonym z Portoryko przy stracie zaledwie jednego seta. Wspomniany wcześniej wielki finał rozstrzygnął się dla odmiany w pięciu partiach. W podstawowym składzie Argentyńczyków na finałowy mecz z Brazylią nie zabrakło znanego polskiej publiczności z występów w BBTSie Bielsko-Biała, José Luisa Gonzaleza. Jak popularny "Pepe" zapamiętał emocje towarzyszące ostatniej akcji tego arcyważnego spotkania? - To był natłok uczuć, w tym wielka radość - chciałem uścisnąć wszystkich moich kolegów, bo stanowiliśmy całość, której wspólnym celem był medal - relacjonuje wzruszony wciąż ostatnimi wydarzeniami z Toronto José Luis González. - Za moment pojawiły się też obrazy rodziny, przyjaciół, a także poświęceń, na które trzeba było się zdobyć, żeby znaleźć się w tym miejscu - kontynuuje zawodnik, przytaczając po chwili przykład swojego kolegi, Javiera Filardiego - świeżo upieczonego ojca. - Filardi nie mógł być przy narodzinach swojego dziecka - trzy dni przed finałem, jego żona urodziła mu córkę. Dedykujemy to złoto właśnie jemu, naszemu kapitanowi, który stracił ten wyjątkowy moment życia, skupiając się na finale i na walce o medal wraz z nami.

Tęsknota za bliskimi to nieodłączny element życia sportowca. W Toronto odczuł ją nie tylko Filardi, ale i sam González - na co dzień szczęśliwy mąż i ojciec. - Dzień przed finałem byłem bardzo zmęczony i bardzo tęskniłem za bliskimi, zatem zadzwoniłem do domu mówiąc, jak bardzo mi ich brakuje, jak bardzo chciałbym ich objąć, na co moja żona odparła: "Skoncentruj się, jutro grasz finał!" - wspomina z uśmiechem tamtą sytuację José Luis González, natychmiast dodając: - Myślała na chłodno i słusznie - ile razy bowiem w życiu dane ci jest wystąpić w wielkim finale Igrzysk Panamerykańskich? - pyta retorycznie. W jaki sposób można zapanować nad własnymi emocjami? Zdaniem Gonzaleza to normalne, że człowiek poddaje się uczuciom, które go "atakują". - W finale, dopiero gdy usłyszałem w głośnikach: "numer 10, José Luis González!" - odsunąłem wszystkie myśli na bok, nagle w głowie zmienia się "chip" i skupia się już wyłącznie na taktyce, na obronie ataku, na bloku, całkowicie wchodząc w dany mecz - zaznacza "Pepe". - To przychodzi z wiekiem, z doświadczeniem. Z kolejnymi meczami, które pozwalają ci rozporządzać twoimi uczuciami. Siatkówka to sport, w którym każda piłka jest inna, musisz potrafić je od siebie oddzielać. Kiedy kończysz atak punktem, musisz natychmiast myśleć o kolejnej akcji - tłumaczy fanom argentyński sportowiec.

José Luis González nie ukrywa, że na reprezentantach kraju spoczywa zawsze ogromna presja. - Tak, gramy pod dużym stresem, jednak staramy się wyjść ponad tę presję. Reprezentujemy 45 milionów osób - chcemy, żeby ci ludzie czuli się z nas dumni - mówi siatkarz. - Ludzie czasami nie rozumieją całego tego poświęcenia, na które zdobywa się zawodowy sportowiec. A my, wszystko, co dla nas ważne musimy "odstawić" na drugi plan. Czasami wygrywamy, czasami przegrywamy, ale zawsze walcząc dla Argentyny, dajemy z siebie sto procent - zapewnia atakujący, który swoją karierę rozpoczął w San Rafael. Jak wspomina tamte czasy? - Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to, że zaczynając przygodę z siatkówką, grałem słabo! - kwituje ze śmiechem "Pepe". - A mówiąc poważnie, chciałbym wkrótce na spokojnie przeanalizować moją karierę. Dla świata siatkówki - jestem Pepe, a dla mojej rodziny i przyjaciół - José Luis. Analizując moje życie, chcę czuć dumę z każdego etapu, od początku do końca. Dumę z tego, gdzie zaczynałem i skąd jestem. Spinając klamrą wszystkie lata gry i wywalczony właśnie medal, jestem zadowolony z mojej sportowej drogi. Zawsze podążałem za moimi celami, jakim były: gra dla reprezentacji Argentyny i gra na boiskach europejskich. W zeszłym roku powiedziałem sobie: chcę być podstawowym atakującym kadry Velasco. I cel ten osiągnąłem. Przed nami Igrzyska Olimpijskie - mam nadzieję, że także temu celowi uda się sprostać - kończy swoją wypowiedź ambitny Argentyńczyk José Luis González.


* Na podstawie wywiadu dla mediamza.com
** Rozmawiał Fabián Segura, opracowała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane