Reprezentacje | 2015-08-01 10:00:17 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
Atakujący, menadżer, a niebawem także trener. Czy można pogodzić wszystkie te funkcję będąc czynnym zawodnikiem, reprezentantem kraju? Wlado Nikołow pokazał, że można.
Ile razy żegnał się pan z kadrą, a potem do niej wracał?
Wladimir Nikolow: - Jak mi się wtedy wydawało, kategorycznie, tylko raz, po igrzyskach olimpijskich w Londynie. Podczas mojej kariery zdarzało mi się jednak nie grać w kadrze narodowej, ale wyłącznie dlatego, że nie dostałem powołania.
Po zakończeniu kariery został pan menadżerem reprezentacji. To całkiem niezła posada, a mimo to zrezygnował pan, i po dwóch latach przerwy ponownie założył narodowy trykot. Dość nietypowa sytuacja…
- Turniej w Londynie był dla bułgarskiej kadry fantastyczny, ale zakończył olimpijski cykl. Miałem wtedy 35 lat i nawet przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym dotrwać do kolejnych igrzysk, dlatego postanowiłem zakończyć karierę reprezentacyjną i ustąpić pola innym. Mogłem oczywiście zostać i pograć jeszcze rok czy dwa, ale wtedy zablokowałbym miejsce któremuś z młodych graczy, a oni potrzebują przecież przetarcia w rywalizacji na najwyższym poziomie. To byłoby strasznie egoistyczne. Ponadto już wtedy Cwetan Sokołow, który notabene jest młodszy ode mnie o 12 lat, wyrastał na jednego z najlepszych atakujących na świecie, nie zostawiłem więc po sobie spalonej ziemi. Uznałem, że to jedyna logiczna decyzja.
A czy logiczny był powrót w zeszłym roku, tuż przed mundialem?
- Może i nie, lecz dla mnie reprezentowanie barw narodowych to coś więcej niż obowiązek. To potrzeba i przyjemność, a przede wszystkim honor. Sytuacja była dość trudna, bo nasi atakujący borykali się z kontuzjami i w pewnym momencie nie mieliśmy nawet jak trenować. Kiedy więc szkoleniowiec zaproponował mi powrót, zrzuciłem garnitur i założyłem strój sportowy. Było to zupełnie naturalne, proszę mi wierzyć. Byłem zadowolony z pracy menadżera, z tego, że mogłem pomagać Camillo Placiemu, bo praktycznie byłem jego prawą ręką. Niemniej, na taką pracę zawsze jest czas, a na bycie zawodnikiem – nie. Nie ukrywam, że dodatkową motywacją były dla mnie zbliżające się mistrzostwa Europy, których jesteśmy współorganizatorem, to coś o czym marzyłem przez wiele lat.
*więcej na: plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.