Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2014-12-29 14:13:48 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf. własna

I sen się spełnił - rok 2014 w wykonaniu reprezentacji siatkarzy

Fot. Grzegorz Grabowski

Kiedy w październiku 2013 roku ogłoszono, że trenerem reprezentacji Polski siatkarzy zostanie przyjmujący PGE Skry Bełchatów, niewielu w tej kwestii było optymistów. Głównym zarzutem w kierunku Stephane Antigi był jego brak doświadczenia trenerskiego. Okazało się jednak, że to nie stanowiło przeszkody w osiągnięciu sukcesu.

Oficjalnie były przyjmujący bełchatowskiej Skry został trenerem reprezentacji Polski siatkarzy w maju 2014 roku. Czasu na przygotowanie zgranego zespołu było bardzo niewiele, bo już pod koniec maja biało-czerwoni rozpoczęli zmagania w ramach rozgrywek Ligi Światowej. Pierwszy rywal był niezwykle wymagający, gdyż po drugiej stronie siatki stanęła sama wielka Brazylia, która zawsze jest groźnym przeciwnikiem. Oba spotkania rozegrane w Marindze pokazały, że działania nowego szkoleniowca mogą przynieść ze sobą wiele dobrego. Choć w pierwszym meczu górą zdecydowanie byli gospodarze dwumeczu, wygrywając 3:0, to już w drugim meczu role znacznie się odwróciły i tym razem triumfowali Polacy. Później biało-czerwoni udali się do Włoch. Ekipa prowadzona przez Mauro Berruto już od początku rozpoczęcia rywalizacji pokazywała swoją wysoką dyspozycję. Nie inaczej było także podczas meczów w Bari i Rzymie, które gospodarze zakończyli na swoją korzyść, odprawiając team Antigi z kwitkiem.

Potem zmagania przeniosły się na polskie ziemie, a Italia przyjechała w nieco odmienionym składzie. Biało-czerwoni niesieni dopingiem tysięcy kibiców zgromadzonych w katowickim Spodku i łódzkiej Atlas Arenie zrewanżowali się za porażki we Włoszech, wygrywając oba spotkania (pierwszy mecz 3:2, drugi 3:1). 20 czerwca do Krakowa przyjechała reprezentacja Brazylii. Polski team tym spotkaniem dokonał oficjalnego otwarcia nowego obiektu zmagań sportowych. Inauguracja ta była niezwykle udana, gdyż drużyna Antigi po raz kolejny w tej edycji Ligi Światowej pokazała swoją wyższość nad reprezentacją kanarkowych, wygrywając 3:1. Tak dobrze nie było już w Bydgoszczy, gzie ręce w geście triumfu mogli unieść przyjezdni z Ameryki Południowej. Ostatnim rywalem Polaków była drużyna Iranu, która przebojem wdarła się na międzynarodowe areny. Spotkania w Teheranie polscy siatkarze pewnie woleliby wymazać z pamięci. Rewanżowe starcia nad polskim morzem nieco poprawiły nastroje samych siatkarzy, jak i kibiców, gdyż zakończyły się dwiema wygranymi biało-czerwonych.

Wyniki spotkań w Lidze Światowej nie pozwoliły jednak reprezentacji Polski awansować do finałowego turnieju, który miał miejsce we Florencji. Od początku przekonywano jednak, że to nie Światówka jest głównym celem na ten sezon reprezentacyjny dla nowego szkoleniowca. Wszyscy jednym chórem podkreślali, że najważniejsze będą spotkania na Mistrzostwach Świata podczas wrześniowego turnieju organizowanego w kraju nad Wisłą. Zanim jednak rozpoczęła się mundialowa gorączka, biało-czerwoni rozegrali turnieje kwalifikacyjne do Mistrzostw Europy 2015, dające ostatecznie awans na tą imprezę. Ostatnim etapem przygotowań do Mistrzostw Świata był Memoriał Huberta Wagnera, który w tym roku odbył się w nowej hali w Krakowie.

Do udziału w imprezie zaproszone zostały reprezentacje Chin, Bułgarii i Rosji. W pierwszym meczu Polacy zmierzyli się z reprezentacją Bułgarii, która sprawiła polskiemu teamowi wiele problemów. Zmagania w tej parze rozwiązanie znalazły dopiero w tie-breaku. Piąta partia więcej szczęścia przyniosła Bułgarom, którzy ostatecznie wygrali 13:15. Spotkanie to było bardzo emocjonujące i pełne zwrotów akcji. W trzeciej partii kontuzji nabawił się atakujący reprezentacji Polski, który niewątpliwie stanowił solidny punkt tego zespołu. Sytuacja była o tyle niebezpieczna, że przecież w przeciągu niespełna dwóch tygodni miała rozpocząć się wielka batalia, na którą wszyscy zacierali ręce. Uraz Mariusza Wlazłego wymusił na sztabie szkoleniowym dokonanie kilku zmian w swoim planie przygotowawczym do Mistrzostw Świata. W drugim dniu turnieju po przeciwnej stronie siatki stanęła ekipa Chin, która nie była już tak wymagającym rywalem jak Bułgaria. Polacy pewnie więc zakończyli spotkanie swoim zwycięstwem 3:0.

Turniej w Krakowie miał ostatecznie wyłonić wybrańców Antigi na nieuchronnie zbliżający się mundial. Jeszcze przed ostatnim meczem memoriału z reprezentacją Rosji, francuski szkoleniowiec polskiego teamu zrezygnował z usług Bartosza Kurka, który według niego był najmniej efektywnym przyjmującym z grona powołanych przez trenera. Kurek nie grał w żadnym spotkaniu tego turneju. Ostatni mecz w memoriale również odbył się bez Kurka, który decyzję o braku powołania na Mistrzostwa Świata przyjął jako wielkie rozczarowanie. Spotkanie z ekipą Sbornej siłą rzeczy wywołało mniejsze emocje niż sprawa związana z osobą przyjmującego reprezentacji Polski, który do tej pory stanowił niewątpliwie silny punkt ekipy. Francuski szkoleniowiec zaznaczył, że wybierając ostateczny skład na mundial kierował się czysto sportowymi pobudkami. Sprawę Kurka trzeba było jednak odłożyć na bok i skupić się na meczu z reprezentacją Rosji. Podobnie, jak w starciu z reprezentacją Bułgarii, również w meczu ze Sborną rozwiązanie nastąpiło po tie-breaku. W piątym secie rywalizacja wkroczyła już na wyższy poziom. Polacy wypracowali sobie już na początku kilka punktów przewagi, które dowieźli aż do końca spotkania, wygrywając 15:9. Pomimo tej wygranej to jednak Rosjanie stanęli na najwyższym stopniu podium całego turnieju. Polacy uplasowali się tuż za nimi, zdobywając srebro memoriału. Było to preludium do wydarzeń, które nadeszły dwa tygodnie później.



ZŁOTY SEN SIĘ SPEŁNIŁ


30 sierpnia 2014 roku rozpoczął się wyścig o największe trofeum roku. W siedmiu polskich miastach wszystko podporządkowane było siatkarskiemu mundialowi, do którego przystąpiły 24 drużyny. Oczy polskich kibiców były zwrócone w stronę Stadionu Narodowego, na którym Polacy mieli zainaugurować Mistrzostwa Świata spotkaniem z reprezentacją Serbii. Wszyscy obawiali się tego momentu, nie wiedząc na co tak naprawdę stać obie ekipy. Odśpiewany a’capella hymn narodowy przez ponad 60 tysięcy ludzi musiało zrobić wrażenie na każdym. Pomimo początkowej nerwowości lepiej a tej atmosferze odnaleźli się Polacy, którzy chyba nie spodziewali się, że z Serbami pójdzie tak łatwo i już w pierwszym meczu biało-czerwoni zaprezentują tak dobrą grę. Podopieczni trenera Kolakovića musieli przełknąć gorycz porażki po trzech rozegranych setach.

W drugim meczu, po dwóch dniach odpoczynku, polski team już we Wrocławiu spotkał się z Australią. Już od początku starcia uwidoczniła się przewaga gospodarzy całego turnieju, którzy niesieni siłą dopingu najlepszych kibiców na świecie zapisali na swoim koncie kolejne zwycięstwo, nie tracąc zbytnio sił przed meczem z kolejnym rywalem. Po raz kolejny biało-czerwoni triumfowali po pokonaniu 3:0 Wenezueli, która nie stawiała zbytniego oporu przed teamem Antigi. od początku turnieju na uznanie zasługiwał duet WiniarkiWlazły, którzy nie okazywali żadnej litości dla rywali. Dobra postawa Polaków w tym meczu pozwoliła francuskiemu szkoleniowcowi na dokonanie kilku zmian w składzie, bez konieczności angażowania w to starcie najważniejszych postaci w kadrze.
Mecz, który miał być rozgrzewką dla biało-czerwonych przed kolejną fazą Mistrzostw Świata okazał się tym, który kosztował najwięcej nerwów. Mecz z Kamerunem od początku nie układał się po myśli polskiego teamu. Rywale Polaków, grający bez jakiejkolwiek presji przed polską publicznością zaprezentowali się naprawdę dobrze, zaskakując tym nieco gospodarzy całego turnieju. Pierwszy set wygrany przez Kameruńczyków przeniósł się także na początkową fazę partii numer dwa. W niej jednak triumfowali już biało-czerwoni, którzy ostatecznie po ciężkim boju wygrali cały mecz 3:1.

Druga faza dla polskiego teamu oznaczała przeprowadzkę do Łodzi, a pierwszym rywalem była reprezentacja Stanów Zjednoczonych. Triumfator tegorocznej edycji Ligi Światowej sprawił, że Polacy doznali na tym turnieju pierwszej, i jak się później okazało ostatniej, porażki na tym turnieju. Jeszcze przed meczem pojawiały się opinie, że dopiero teraz ujawni się prawdziwa siła biało-czerwonych. Dotychczasowe mecze nie przysporzyły Polakom zbyt wielkiego ubytku sił, natomiast Amerykanie zahartowani byli rywalizacją w grupie z Włochami, Francją czy nieobliczalnym Iranem. Polacy przywitali się więc z Łodzią porażką, na które, by myśleć o walce o medale, nie było już miejsca. Po meczu z USA przed Polakami stanęła pogrążona już w tym turnieju reprezentacja Włoch, mająca zaledwie minimalne matematyczne szanse na awans do dalszej fazy turnieju. Dla ekipy Azzurri rywalizacja z biało-czerwonymi miała być spotkaniem, które pozostawi o nich w kraju nad Wisłą pozytywne wrażenie. Jak to zwykle z kadrą Italii bywa, pod siatką nie obeszło się bez zgrzytów i prób wybicia polskiego teamu z meczowego rytmu. Takie zagrania na niewiele się jednak zdały, gdyż Polacy wcale nie zamierzali być gościnni, wiedząc jaką wagę ma to starcie. Podopieczni Mauro Berruto lepsi okazali się tylko w pierwszym secie, pozostałe padły łupem teamu prowadzonego przez Stephane Antigę. W tej fazie turnieju nie było już łatwych rywali, co pokazał kolejny mecz, tym razem z reprezentacją Iranu. Niezwykle morderczy bój znalazł dla Polaków szczęśliwe rozwiązanie dopiero w tie-breaku. Spotkanie to okupione było nie tylko utratą sił. Właśnie w tym meczu kontuzji doznał doskonale spisujący się w tym turnieju Michał Winiarski. Jego miejsce szybko musiał zająć rzucony na głęboką wodę Mateusz Mika.

Kolejny mecz, i kolejny tie-break. Rywalizacja z reprezentacją, której do niedawna członkiem był obecny szkoleniowiec Polaków, miała wiele dodatkowych smaczków. To, co było jednak najważniejsze dla tego pojedynku wydarzyło się chwilę wcześniej, kiedy to Argentyna pokonała reprezentację USA, pozbawiając jej szans na walkę o medale. Mecz z Francuzami miał już tylko wpływ na ostateczny układ tabeli. Polacy, pomimo wygranej, uplasowali się za Francją, co sprawiło, że Polacy będą dolosowani do zespołów w trzeciej fazie. Los chciał, że biało-czerwoni trafili na Brazylię i Rosję. Znalazło się wiele głosów przekreślających już udział Polaków w walce o najwyższe cele. Jak się jednak okazało polski team stał się mistrzem tie-breaków. Zarówno Sborna, jak i ekipa trenera Rezende poznała smak porażki, której autorami stali się Polacy, twardo kroczący do wielkiego finału tej imprezy. W półfinale biało-czerwoni zmierzyli się z naszymi zachodnimi sąsiadami. Niezwykle morderczy pojedynek przyniósł Polakom pełnię szczęścia i po czterech rozegranych setach mogli cieszyć się z możliwości walki o złote medale Mistrzostw Świata.

Ostatni mecz imprezy miał być wielkim rewanżem za finał mundialu z 2006 roku. Naprzeciw siebie ponownie stanęły reprezentacje Polski i Brazylii. Podopieczni trenera Rezende poznali już w tym turnieju smak porażki w konfrontacji z polskim teamem. Ostre słowa, padające przed tym turniejem z ust Brazylijczyków nijak wpłynęły na postawę biało-czerwonych, którzy z pełną determinacją walczyli o każdą piłkę. Choć pierwszy set nie ułożył się po myśli polskiego teamu, kolejne trzy pokazały już jak wielką siłę stanowią Polacy, którzy w niesamowitej atmosferze stworzonej przez kibiców w katowickim Spodku, zrobili to, czego spodziewało się niewielu. Trzeba w to uwierzyć – Polska została Mistrzem Świata! Ten zaszczytny tytuł będzie nam towarzyszył przez następne cztery lata, i nikt nie przekreśla szans na jego obronę. Być może uda się na dłużej zatrzymać w kadrze zarówno Winiarskiego jak i Wlazłego, którzy otwarcie przyznali, że były to ich ostatnie mecze w reprezentacji narodowej…

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane