Reprezentacje | 2008-08-28 08:53:54 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: inf. własna
Siatkówka staje się sportem coraz bardziej popularnym, o siatkarzach, terenach i działaczach rozpisuje się prasa na lewo i prawo, prześcigając się w dodawaniu coraz to większej liczby informacji i newsów na ten temat. Telewizja podobnie, organizowane są programy z udziałem sportowców (przykładowo Łukasz Kadziewicz u Kuby Wojewódzkiego), w sieci zaś szaleją strony internetowe siatkarzy tworzone przez rozentuzjazmowanych internautów, portale siatkarskie i wszelkiej maści fora.
Większe zainteresowanie piłką siatkową zaczęło się od zdobycia srebrnego medalu w Mistrzostwach Świata 2006 roku przez naszą męską reprezentację. Wiadomo, każdy lubi, gdy jego kraj wygrywa, więc machina ruszyła. Osoby, dla których wcześniej libero był „tym w innej koszulce” i dziwiły się, dlaczego nie serwuje, teraz zapragnęły przeistoczyć się w pełnowymiarowych kibiców. Media też przyłożyły się nieźle, nadmuchaliśmy wspólnymi siłami ten wielki siatkarski balon i czekaliśmy na kolejne zwycięstwa, pogrom przeciwników wydawał się czymś słusznym i naturalnym, a wielka Brazylia była w zasięgu.
Później jednakże nadeszły fatalne ME, sromotna klęska tamże ogłuszyła polski siatkarski światek, prasa tłustym drukiem zaczęła stawiać pytania w deseń „co się dzieje z polską reprezentacją?”
Kibice też zaczęli się niepokoić, bo ze wspaniałego balonu tak jakby uszło trochę powietrza i już przestał być taki cudowny. Po rozmaitych forach rozlała się fala buntu, zarówno świeżo upieczeni kibice, jak i ci nieco starsi, żądni sukcesów po wicemistrzostwie, poczuli się rozczarowani. Bo jakże to, przegrywamy z Belgią…? Zjechano palcem w rankingu bardzo nisko, odnaleziono zespół belgijski i balon znów trochę sflaczał.
Nastąpiło jeszcze kilka porażek i zaczęliśmy bać się każdego. Nawet Egipt mógł nas pokonać, więc przy meczu z nimi obgryzaliśmy paznokcie ze zdenerwowania. Mimo tego jednak zakwalifikowaliśmy się do IO.
Balon strzelił w górę na równi z emocjami po inauguracyjnym meczu z Niemcami, którego obawiali się wszyscy. Wygraliśmy, radość wzmogła się po meczu z Serbią, nieco oklapła przy starciu z Canarinhos, ale po tie-breaku z Rosją wybuchła z nową siłą. Kolejnym rywalem mieli być Włosi. Mieliśmy przejechać się po nich naszym polskim walcem i już, już zaczęliśmy się koncentrować na półfinale z Brazylią, kiedy znienacka „makaroniarze” spakowali nam walizki i odesłali na lotnisko…
Balon sklęsł zupełnie, posypały się gromy na głowy naszych reprezentantów, trenera jedni bronili w pocie czoła, inni pałali chęcią spalenia wszystkich bez wyjątku na stosie za „zawiedzione nadzieje polskiego kibica”.
A otóż nie. Nadmuchaliśmy ten balon samodzielnie, uwierzyliśmy, że jesteśmy potęgą i zażądaliśmy zwycięstw zawsze i wszędzie. Niezależnie od wszystkiego, siatkarze mieli wygrywać. Zdobyć medal, by polscy kibice mogli być dumni. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej, na wielu forach pojawiają się komentarze pełne zwątpienia, wybuchają kłótnie i już nie wiadomo, co właściwie robić.
A może po prostu trzeba zmniejszyć ten balon? Zwrócić uwagę na to, że w ostatnich latach nasza siatkówka mimo wszystko zrobiła krok do przodu i rozwinęła się? Teraz przede wszystkim liczy się to, by znów się nie cofnąć, nie robić kroku w tył! Trzeba skupić się na nadchodzących barażach do ME 2009. Podziękować za wolę walki w ostatnim meczu na igrzyskach, za emocje, których na pewno nie zabrakło, i czekać, co będzie dalej. Nie, nie głaskać po głowie i śpiewać „nic się nie stało”. Nie o to tu chodzi. Krytykujemy, kiedy trzeba, a chwalimy, gdy na to zasługują. Nie trzeba tylko popadać w przesadę, należy przyjąć do wiadomości, że są i będą drużyny lepsze od nas, a my przez ciężką pracę możemy podnieść tylko nasz poziom i starać się im dorównać.
Jako kibice chcemy i możemy pragnąć dobrej gry naszej reprezentacji. Widzieć mocny zespół, a nie pojedyncze jednostki na boisku. Zespół, który będzie silny mentalnie i który będzie piął się w górę. Ale trzeba też spojrzeć realnie.
I przede wszystkim nie nadmuchiwać kolejnego balonu pełnego oczekiwań, najwyższych celów i wielkich nadziei, bo nie zawsze siatkarze będą w stanie je spełnić.
Napisała - Karolina Burda
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.