Reprezentacje | 2011-11-26 22:08:12 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna
- Wolałbym nie grać z Belgami - tak po spotkaniu z Niemcami mówił Antonin Rouzier. Miał rację. Długi, pięciosetowy pojedynek wygrali reprezentanci Belgii i awansowali do finału. 28 punktów Earvina N'Gapetha nie wystarczyło, aby ograć drużynę Claudio Gewehra. W finale zagrają również Niemcy, którzy pokonali Czechów 3:1.
Początek meczu był wyrównany. Pierwszy punkt zdobył Jean-Philippe Sol, lecz chwilę później po zablokowaniu Rouziera na prowadzenie wyszli Belgowie. Po obu stronach sporo było zepsutych serwisów. Błąd Pujola dał rywalom "Trójkolorowych" jednopunktową zaliczkę na pierwszej przerwie technicznej. Sporo było zamieszania po stronie gospodarzy, bardzo trudne piłki dostawał Antonin Rouzier. Atakujący nie radził sobie z nimi, natomiast Belgowie grali ciekawą siatkówkę. Bardzo dobrze spisywał się Matias Emmanuel Raymaekers, który dobrze uderzał ze środka, a do tego dokładał trudną zagrywkę (10:16). Podwójna zmian (za Rouziera na boisku pojawił się Toniutti, natomiast za Pujola - Moreau) poprawiła nieznacznie obraz gry Les Bleus. Bardzo dużo piłek dostawał Earvin N'Gapeth, jednak nie wszystkie kończył. Podarował m.in. dwudzieste piąte "oczko" Belgom (19:25).
Podobnie jak w poprzednim secie, pierwsze minuty były bardzo wyrównane, drużyny grały punkt za punkt. Dopiero błąd Belgów (taśma-aut) dał Francuzom prowadzenie. Po przerwie technicznej goście zdołali wyrównać, a pomógł im w tym ponownie N'Gapeth. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na kilka "oczek". Taki stan rzeczy trwał do momentu, kiedy Philippe Blain zdecydował się wprowadzić ponownie do gry Toniuttiego i Moreau. Wtedy "Trójkolorowi" uzyskali dwa punkty zaliczki po kapitalnym bloku w wykonaniu Earvina N'Gapetha i Jeana-Philippe'a Sola. As serwisowy Géralda Hardy-Dessourcesa zakończył drugiego seta (25:22).
Wyraźnie rozpędzeni Francuzi szybko objęli prowadzenie w następnym secie. Świetnie współpracowali ze sobą w bloku Jean-Philippe Sol oraz N'Gapeth, Pujol czy Tuia - kilka efektownych "czap" dało Les Bleus cztery punkty przewagi (9:5). Belgowie zdołali odrobić straty (11:11), jednak rywale ponownie odskoczyli. Gérald Hardy-Dessources efektownie skończył piłkę przechodzącej i na drugiej przerwie technicznej gospodarze mieli o trzy "oczka" więcej. W końcówce seta na parkiecie zameldowali się Toniutti i Moreau. Kiedy atakujący drużyny francuskiej posłał piłkę daleko w aut, trener Blain postanowił z powrotem wprowadzić Rouziera i Pujola (22:22). Earvin N'Gapeth doprowadził do piłki setowej, jednak "Trójkolorowi" przegrali tą partię 24:26 po idealnej zagrywce Belgów.
Podrażnieni Francuzi zdecydowanie weszli w czwartego seta. Asem serwisowym popisał się Pierre Pujol. Przy stanie 3:0 trener Belgów wykorzystał czas. Po wznowieniu gry goście wyrównali (7:7). Sędzia wychwycił podwójne odbicie u Belgów (12:10). Ci ponownie doprowadzili do remisu, a na drugiej przerwie technicznej prowadzili 15:16. Doskonały blok w wykonaniu Moreau i Hardy-Dessourcesa na Deroo sprawił, że na prowadzeniu ponownie byli Francuzi (20:19). Bardzo dobrze w końcówce tej partii zagrał Maréchal, a szczelna ściana autorstwa Sola i Toniuttiego przedłużyła nadzieje "Trójkolorowych" na wygranie meczu (25:23).
W początkowej fazie tie-breaka żadna z drużyn nie uzyskała dużej przewagi. Błąd Maréchala dał Belgom dwa punkty zaliczki. Marien Moreau bardzo mocno obił dłonie belgijskich blokujących (7:9), a N'Gapeth sam zatrzymał Van Den Driesa. Zły odbiór Maréchala i Belgowie mieli cztery "oczka" zaliczki. Philippe Blain postanowił zaryzykować i kiedy Belgia miała piłkę meczową, wprowadził Antonina Rouziera za Benjamina Toniuttiego. Pokerowa zagrywka nie powiodła się. Nierozgrzany Rouzier nie dał rady sforsować belgijskiego bloku. Siatkarze Claudio Gewehra awansowali do finału turnieju pre-kwalifikacyjnego w Tourcoing.
Francja - Belgia 2:3 (19:25, 25:22, 24:26, 25:23, 12:15)
Składy drużyn:
Francja: Hardy-Dessources, Rouzier, Sol, N'Gapeth, Pujol, Tuia, Exiga (L) oraz Toniutti, Maréchal, Moreau i Samica
Belgia: Van Den Dries, Deroo, Depestele, Klinkenberg, Verhees, Raymaekers, Dejonckheere (L) oraz Coolman, Claes, Van Walle i Verschueren
Pogromcy Belgów, czyli reprezentacja Czech, dzisiaj nie dała rady pokonać Niemców. Ci spokojnie rozpoczęli spotkanie od minimalnego prowadzenia (2:3). Później do głosu doszła reprezentacja Czech, która na pierwszej przerwie technicznej prowadziła 8:6. Później powiększyła swój dorobek punktowy (11:8). O czas poprosił Stewart Bernard. Po wznowieniu Niemcy dogonili rywali po doskonałych akcjach w wykonaniu Jochena Schöpsa i Maxa Günthöra (12:13). To było jednak niewystarczające. Czesi wykorzystali słabsze strony przeciwników i po chwili było już 18:14. Nie pomogło wprowadzenie na boisko Christiana Duennesa ani Georga Grozera. Niemcy uległy Czechom 25:19.
Kolejna partia również zaczęła się od prowadzenie podopiecznych Jana Svobody. Tym razem jednak Niemcy potrafili wyjść na prowadzenie (6:8) i - co dla nich najważniejsze - utrzymać je przez dłuższy okres czasu. Trzy-cztery "oczka" zaliczki były wystarczające. Czesi doścignęli jednak naszych zachodnich sąsiadów w samej końcówce (23:23), a potem mieli piłkę setową. Nie zdołali jednak wykorzystać nadarzającej się okazji. Z prezentu skorzystali Niemcy i wygrali 24:26.
Wygrana Niemców w poprzedniej partii podcięła nieco skrzydła zawodnikom z Czech. Od początku to ich rywale utrzymywali się na prowadzeniu. Doskonale spisywał się Max Günthör, a Niemcy kontrolowali przebieg seta (2:6, 6:10, 12:17). Wydawało się, że ich zwycięstwo jest niczym niezagrożone. Okazało się jednak inaczej. Czesi zdołali zmniejszyć straty (18:19). Dzięki Günthörowi i Grozerowi Niemcy z powrotem odskoczyli rywalom i ostatecznie wygrali 23:25.
W czwartym (i jak się później okazało - ostatnim) secie prym wiedli Niemcy. Wyraźnie podłamani i zrezygnowani Czesi nie byli w stanie przeciwstawić się kapitalnie grającym podopiecznym Stewarda Bernarda. Bardzo dobrze prezentował się Lukas Kampa, dodatkowo Niemcy znacznie lepiej blokowali. Ich ściana okazała się wystarczającą zaporą. Czwartego seta zakończył asem serwisowym Robert Kromm.
Czechy - Niemcy 1:3 (25:19, 25:27, 23:25, 16:25)
Składy drużyn:
Czechy: Konečný P., Hudeček, Veselý, Štokr, Pláteník, Ticháček, Kryštof (L) oraz Mach, Zapletal i Konečný D.
Niemcy: Andrae, Böhme, Schöps, Kampa, Kromm, Günthör, Tille (L) oraz Schwarz, Grozer i Duennes
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.