Liga Światowa | 2015-07-06 13:28:13 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
- Bardzo żałujemy, że przed tyloma kibicami nie byliśmy w stanie się podnieść. Patrzymy w przyszłość z optymizmem i jedziemy na finał Ligi Światowej do Rio z nadziejami na dużo lepszy wynik - mówił po ostatnim meczu fazy grupowej Andrzej Wrona, środkowy PGE Skry.
W końcówce czwartego seta zmarnowaliście kilkupunktową przewagę. Co się z wami stało?
Andrzej Wrona: - Chyba nie powinienem się odzywać. W skali szkolnej od jednego do sześciu powinienem dzisiaj chyba pójść na wagary. Ale i tak walczyliśmy, szkoda tego czwartego seta. Mieliśmy dosyć dużą przewagę. Widocznie to nie był nasz dzień. Bardzo żałujemy, że przed tyloma kibicami nie byliśmy w stanie podnieść się i „wyciągnąć” tego meczu. Mimo wszystko patrzymy w przyszłość z optymizmem i jedziemy na finał Ligi Światowej do Rio z nadziejami na dużo lepszy wynik.
Wyjazd do Brazylii zapewniliście sobie w piątek. W sobotę zawiodło nastawienie do meczu?
- Ma pan czasami takie dni w pracy, że po prostu nic nie wychodzi? Ja dzisiaj tak miałem. Amerykanie mieli z kolei Dzień Niepodległości (śmiech). Oni są narodem, który takie rzeczy niosą. Dziś to ich poniosło do rewelacyjnej gry w każdym elemencie.
Trzecią partię zaczęliście zdecydowanie lepiej. W szatni padły ostre słowa?
- Nie jakieś bardzo ostre. Zebraliśmy się sami w sobie. Dla takiej publiczności trzeba grać, nie można skończyć po trzech setach. Zrobiliśmy wszystko, by ten mecz trwał jak najdłużej.
*więcej na: skra.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.