Liga Światowa | 2014-06-22 18:42:24 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna
Po porażce w Antwerpii Finom zależało na pokazaniu się z lepszej strony w Kortrijk. Sztuka ta podopiecznym trenera Tuomasa Sammelvuo w pełni się udała - biało-niebiescy ograli Belgów 3-2 i tym samym dopisali do swojego konta niezwykle cenne dwa "oczka". W ekipie gospodarzy najwięcej punktów zdobył Gert Van Walle - 17, natomiast w drużynie z Dalekiej Północy najlepiej wypadli Olli-Pekka Ojansivu (24) i Mikko Oivanen (20).
Od pierwszych akcji spotkania w Kortrijk zespoły walczyły jak równy z równym. Po dwóch zagraniach w aut, najpierw Kevina Klinkenberg, a następnie Hendrika Tuerlinckx'a Finowie prowadzili 6:4, jednak bardzo krótko. Zbicie Sama Deroo dało gospodarzom remis, a podczas przerwy technicznej to oni mieli dwa "oczka" przewagi. Biało-niebiescy nie odpuszczali, jedną z dłuższych wymian mocnym atakiem zakończył Mikko Oivanen i na tablicy świetlnej było 9:9. Goście mieli szansę na objęcie prowadzenie, ale błąd arbitra w ocenie sytuacji przy siatce zaowocował punktem dla miejscowych siatkarzy. Podopieczni trenera Tuomasa Sammelvuo nie zrazili się niekorzystną dla nich decyzją i w kolejnych akcjach stopniowo zaczęli odskakiwać swoim rywalom. Na drugi time-out przy stanie 13:16 sprowadził zespoły Olli Kunnari. Tuż po powrocie na parkiet skuteczny blok na skrzydle dał graczom z Dalekiej Północy siedemnaste "oczko", co zmusiło szkoleniowca Belgów do skorzystania z czasu na żądanie. W końcówce odsłony niewiele się już jednak zmieniło i ostatecznie seta zakończyła popsuta przez Sama Deroo zagrywka (16:25).
Na starcie partii numer dwa również utrzymywał się zacięty bój, a po asie serwisowym Mikko Oivanena na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 3:4. Pomimo problemów Finom udało się zachować przewagę i na time-out to oni schodzili w nieco lepszych nastrojach (6:8). Atak Sama Deroo w kontrze dał Belgom remis 10:10, jednak w odpowiedzi piekielnie mocnym zbiciem popisał się grający dzisiaj na przyjęciu Mikko Oivanen. Rosnąca przewaga biało-niebieskich zmusiła trenera gospodarzy do szybkiej reakcji - na boisku pojawił się Matthijs Verhanneman, a następnie szkoleniowiec wezwał zawodników do siebie, by przekazać im kilka uwag. Na niewiele się to jednak zdało, już w kolejnej akcji na skrzydle zatrzymany został Hendrik Tuerlinckx (11:15). Doskonała gra Finów nie pozwalała "Czerwonym Smokom" na nawiązanie bezpośredniej walki, cały czas dystans między zespołami był wyraźny. Przy stanie 14:18 punkt bezpośrednio z zagrywki dołożył Olli Kunnari i wydawało się, że gości nic nie będzie w stanie zatrzymać w tej odsłonie. Po świetnej obronie Lauriego Kerminena biało-niebiescy dopisali do swojego konta kolejny udany blok, który zaowocował piłką setową. Na zakończenie partii trzeba było jednak poczekać, dwie pomyłki w ofensywie Finów dały Belgom minimalną nadzieję na przedłużenie rywalizacji. Ostatnie słowo należało do atakującego ze środka Jukki Lehtonena. Biało-niebiescy zwyciężyli 25:20 i w całym meczu prowadzili już 2-0.
Set numer trzy również dostarczył kibicom mnóstwo emocji, a już na jego starcie bombą nie do przyjęcia popisał się ponownie Mikko Oivanen (2:4). Atak Simona Van De Voorde dał Belgom remis, jednak serwis Gerta Van Walle w siatkę znowu wyprowadził gości na minimalne prowadzenie, które utrzymało się również podczas przerwy technicznej. Po z pewnością najdłuższej wymianie w tym spotkaniu kontrolę nad grą powoli zaczęli przejmować gospodarze, co starał się szybko przerwać trener Tuomas Sammelvuo. Dzięki dwóm piekielnie mocnym atakom Gerta Van Walle było już 14:10, a na time-out zespoły zeszły przy wyniku 16:12. Niesieni fantastycznym dopingiem publiczności miejscowi gracze nie zwalniali tempa, a po asie serwisowym Sama Deroo mogli cieszyć się z utrzymującej się od kilku minut przewagi (19:15). Odpowiedź ze strony Finów przyszła błyskawicznie, po udanym zbiciu Olliego-Pekki Ojansivu goście mieli już tylko "oczko" straty (19:18). Zacięta walka zdawała się nie mieć końca, a remis Finom dał w końcu atakujący z przechodzącej piłki Konstantin Shumov (23:23). Dobra gra środkowego przyniosła wiele korzyści także w następnej akcji, kiedy jego blok dał piłkę meczową biało-niebieskim. Gdy wydawało się, że spotkanie zbliża się ku końcowi, Belgowie szczęśliwie odwrócili losy partii i przedłużyli widowisko o kolejną odsłonę (27:25).
Zwycięstwo wyraźnie uskrzydliło Belgów, którzy czwartego seta rozpoczęli od prowadzenia 4:1. Finom zdobywanie punktów przychodziło coraz trudniej, co zaowocowało stale rosnącym dystansem między zespołami. Podczas przerwy technicznej było 8:4, a krótko po niej gospodarze dopisali do swojego konta kolejne "oczko". Błędy w komunikacji i problemy w przyjęciu nie ułatwiały biało-niebieskim odrabiania strat, przez co przy wyniku 14:8 o czas poprosił trener Tuomas Sammelvuo. Uwagi szkoleniowca nie przyniosły oczekiwanych skutków, więc kolejną decyzją było desygnowanie na boisko Niklasa Seppänena, który miał wspomóc kolegów w defensywie. Ta roszada również niewiele zmieniła, as serwisowy Pietera Coolmana dał miejscowym dwudziesty punkt i aż osiem "oczek" przewagi (20:12). W samej końcówce Finowie wykazali się niesamowitą wolą walki, jednak nawet pomimo tak ambitnej postawy nie udało im się doprowadzić już do remisu i o rozstrzygnięciu całego meczu musiał zadecydować tie-break (25:22).
Ostatnią odsłonę od zagrywki w siatkę rozpoczął Olli-Pekka Ojansivu. Fiński atakujący szybko zrehabilitował się jednak za swój błąd, gdy dwukrotnie udanie zbijał z prawego skrzydła. Dodatkowo trzy asy serwisowe z rzędu posłał Mikko Oivanen i to biało-niebiescy zdawali się przejmować kontrolę nad wydarzeniami na boisku (1:6). Po przerwie, o jaką poprosił szkoleniowiec gospodarzy, nowy zawodnik Cerradu Czarnych Radom "w końcu" się pomylił, lecz przewaga, jaką dzięki niemu wypracowali przyjezdni wciąż była duża. Zmiana stron nastąpiła przy wyniku 4:8, a tuż po wznowieniu gry minimalny błąd na zagrywce popełnił Eemi Tervaportti. Belgowie starali się odrabiać straty, co momentami im się udawało, lecz były to jedynie chwilowe zrywy. W samej końcówce seta Finowie ustawili skuteczny blok na Gercie Van Walle i tym samym mieli w górze piłkę meczową. Spotkanie zakończyła pomyłka gospodarzy, którzy musieli pogodzić ze srogim rewanżem ze strony gości z Dalekiej Północy (10:15).
Belgia - Finlandia 2:3 (16:25, 20:25, 27:25, 25:22, 10:15)
Składy drużyn:
Belgia: Tuerlinckx (5), Deroo (19), Coolman (13), Depestele (1), Klinkenberg (2), Van De Voorde (4), Derkoningen (libero) oraz Verhanneman (9), Van Walle (17), Valkiers, Colson;
Finlandia: Tervaportti (6), Kunnari (12), Oivanen (20), Shumov (8), Ojansivu (24), Lehtonen (14), Kerminen (libero) oraz Seppänen (2), Kouki (1), Siirilä.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.