Liga Światowa | 2014-06-01 03:42:45 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna
Fatalnie rozpoczęła się dla Finów tegoroczna edycja Ligi Światowej. W swoim pierwszym meczu biało-niebiescy ulegli na wyjeździe Kanadzie 0-3, a ponadto stracili jeden z filarów swojej drużyny. Na starcie drugiej odsłony meczu w Calgary groźnie wyglądającej kontuzji stawu skokowego nabawił się Lauri Kerminen.
Mecz rozpoczął się od wyrównanej gry, jednak gospodarze szybko zaczęli powiększać swoją przewagę. Przy stanie 6:2 o pierwszy czas zmuszony był prosić trener Tuomas Sammelvuo. Po jego interwencji niewiele się zmieniło, na boisku wciąż dominowali Kanadyjczycy, którzy na time-out zeszli po udanym zagraniu Frederica Wintersa (8:3). Goście starali się odrabiać straty, lecz dobra gra miejscowych skutecznie im to uniemożliwiała. Atak Gordona Perrina z lewego skrzydła dał graczom z kraju Klonowego Liścia czternasty punkt i pozwolił zachować bezpieczny dystans (14:9). Po drugiej przerwie technicznej sytuacja zaczęła się nieznacznie odmieniać, a po mocnym zbiciu Anttiego Siltali po rękach przeciwników grę na trzydzieści sekund przerwał trener Glenn Hoag (18:16). Pomyłka w ofensywie Gavina Schmitta pozwoiliła biało-niebieskim nawiązać kontakt z rywalami, ale tylko na moment. Szczelny blok ponownie zaowocował przewagą gospodarzy, którzy w przekroju całego seta popełniali znacznie mniej pomyłek, niż ekipa po drugiej stronie siatki. W końcówce partii nic już się nie zmieniło i to Kanada zwyciężyła 25:21.
Na starcie drugiej odsłony również lepiej spisywali się gospodarze, którzy szybko objęli prowadzenie 3:1. Dodatkowo Finowie stracili jednego z najważniejszych graczy - w jednej z akcji pod siatką kontuzji stawu skokowego nabawił się Lauri Kerminen, którego miejsce zajął Eemeli Kouki. Na time-out zespoły zeszły przy stanie 8:5. Parę chwil później udanym atakiem ze środka popisał się Jukka Lehtonen, jednak przewaga rywali nadal była wysoka (11:8). Na kolejny czas przy wyniku 16:12 drużyny sprowadził Rudy Verhoeff, który zbijał z krótkiej. As serwisowy Mattiego Oivanena dał Finom nadzieję na nawiązanie wyrównanej walki, lecz do remisu droga wciąż była daleka (16:14). Błędy własne biało-niebieskich przekreśliły wszelkie ich wcześniejsze starania i ponownie to gospodarze cieszyli się z wygranego seta (25:19).
W trzeciej partii błędy popełniały obie ekipy, co zaowocowało dosyć wyrównanym początkiem. Blok w wykonaniu Mattiego Oivanena pozwolił goniącym wynik przyjezdnym doprowadzić do remisu 7:7, jednak podczas time-out'u to Kanadyjczycy mieli znów "oczko" przewagi. Pomimo notorycznych pomyłek Finowie zdołali zachować kontakt z rywalami. Pierwsze prowadzenie biało-niebieskich miało miejsce przy stanie 12:13, gdy w ofensywie nie poradził sobie jeden z miejscowych graczy. Autorem szesnastego punktu dla gości był Urpo Sivula, który udanie zbijał z prawego skrzydła (15:16). Tuż po przerwie atakujący kadry Suomi popisał się identycznym zagraniem i szybko o kolejną możliwość rozmowy ze swoimi podopiecznymi poprosił trener Glenn Hoag. Na odwet ze strony Kanadyjczyków nie trzeba było długo czekać, gospodarze błyskawicznie odwrócili losy seta i po ataku Gordona Perrina to na ich koncie były o dwa "oczka" więcej (20:18). Rozpędzeni siatkarze z Ameryki Północnej wyraźnie przejęli kontrolę nad wydarzeniami pod siatką i pewnie zmierzali w kierunku wygranej. Mecz zakończyła zagrywka w siatkę Mikko Oivanena (25:20).
Kanada - Finlandia 3:0 (25:21, 25:19, 25:20)
Składy drużyn:
Kanada: Perrin (10), Verhoeff (8), Duff (6), Schneider, Schmitt (16), Winters (6), Lewis (libero) oraz Soonias, Vigrass (1), McGovern;
Finlandia: Tervaportti (1), Siltala (4), Seppänen (7), Sivula (15), Oivanen Ma. (10), Lehtonen (5), Kerminen (libero) oraz Oivanen Mi., Krastins (2), Siirilä, Kouki (libero).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.