Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje » Liga Światowa

Liga Światowa | 2013-06-18 09:14:39 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl

Damian Dacewicz: Regularny kontakt z najlepszymi dzięki LŚ

Fot.: Magdalena Kudzia

Siatkarze reprezentacji Polski od 1998 roku roku biorą udział w rozgrywkach Ligi Światowej. Na inaugurację przed piętnastu laty pokonali na wyjeździe czołowy zespół świata - Rosję. - Była to wielka sensacja i teraz jest fantastyczne wspomnienie - mówi były reprezentant kraju Damian Dacewicz, który brał udział w tym spotkaniu.

Reprezentacja Polski po raz pierwszy wzięła udział w rozgrywkach Ligi Światowej w 1998 roku. Jesteś jednym z zawodników, którzy debiutowali na tak ważnej imprezie narodowej.

Damian Dacewicz: - Liga Światowa jest bardzo ważną imprezą w międzynarodowym kalendarzu. Zawitała do Polski w 1998 roku. Wcześniej graliśmy w mistrzostwach Europy czy świata, ale dzięki tym zawodom kontakt z czołówką stał się regularny. Liga Światowa była czymś zupełnie innym. Musieliśmy przejść naprawdę długą i krętą drogę, żeby prezentować wysoki poziom, żeby być zaliczanym do grona najlepszych drużyn. Wszyscy szkoleniowcy szli w dobry kierunku. Reprezentacje się zmieniały, same rozgrywki też z resztą ewoluowały. Dopiero po mniej więcej dziesięciu latach mogliśmy zacząć realnie myśleć o tym, żeby włączyć się w walkę o medale. Miejsce w rankingu FIVB najlepiej świadczy, że należymy do czołówki.

Grałeś w trzech edycjach Ligi Światowej. Czy był mecz, który szczególnie zapisał się w Twojej pamięci?

- W Lidze Światowej grałem w 1998, 1999 i 2003 roku. Jest wiele wspomnień z tego czasu, a jedno jest szczególne. Doskonale pamiętam mecz, o którym często mówi się, wraca do niego przy różnych okazjach. W 1998 roku podczas pierwszego roku zmagań w rozgrywkach, w grupie graliśmy z Rosją, Brazylią i Jugosławią. 15 maja 1998 roku spotkaliśmy się w Lipiecku właśnie z Rosją. Przegrywaliśmy już 0:2, wtedy też Ireneusz Mazur, szkoleniowiec reprezentacji Polski dokonał kilku zmian i udało się nam wygrać mecz 3:2 [11:15, 7:15, 17:16, 15:12, 15:11 - przyp. red.]. W trakcie tego pierwszego sezonu to była największa sensacja. Niewiele było tych zwycięstw, bo zaledwie trzy [3:2 z Rosją, dwukrotne 3:2 z Jugosławią w Nowym Sadzie i Katowicach - przyp. red.], ale dla Polski było one najważniejsze i najcenniejsze. Pamiętajmy, że wygraliśmy nie byle z kim, bo z Rosją, zespołem ze światowej czołówki. Rok później zespół ten zdobył Puchar Świata, a w 2000 roku wicemistrzostwo olimpijskie.

Zwycięstwa nad Rosją, Brazylią, Stanami Zjednoczonymi, czy Włochami cieszyły podwójnie.

- Długo musieliśmy czekać, żeby odnieść zwycięstwa nad wspomnianymi drużynami na ważnych imprezach sportowych. Trzeba jednak podkreślić, że te zespoły trzymały równy, światowy poziom. Nie było prosto i łatwo z dnia na dzień im dorównać. Tak naprawdę od 1998 roku uczyliśmy się od nich nie samej siatkówki, ale umiejętności gry przez cały mecz na poziomie światowym. Dopiero po opanowaniu tej umiejętności mogliśmy zacząć myśleć o równorzędnej walce i medalach. Nie da się ukryć, że 15 lat temu, kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę z Ligą Światową byliśmy jak ten kopciuszek. Na starcie trafiliśmy do bardzo mocnej grupy, dlatego tych zwycięstw było tak mało. Jednak z roku na rok uczyliśmy się coraz więcej, wyciągaliśmy wnioski, aż nadszedł moment, że na najwyższym podium Ligi Światowej stanęła reprezentacja Polski.


* rozmawiała Katarzyna Porębska
** więcej w serwisie plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane