Liga Światowa | 2008-08-04 01:20:16 | Nadesłał: Anna Gumowska | Źrodlo: inf.własna
W ramach zmagań grupy D mogliśmy oglądać pojedynki reprezentacji Polski, Japonii, Chin i Egiptu. Na pierwszy rzut oka zdecydowanym faworytem mieli być biało-czerwoni. Mimo to, już pierwszy weekend Ligi Światowej zweryfikował te przewidywania.
Sprawcami największej niespodzianki byli niewątpliwie podopieczni Raula Lozano, którzy w swoim pierwszym meczu ulegli reprezentacji Egiptu 2:3 (19:25, 25:14, 25:22, 22:25, 12:15). Dzięki temu, siatkarze z Afryki zanotowali na swoim koncie pierwsze, historyczne zwycięstwo w rozgrywkach popularnej ‘światówki’. Skład Polaków był jednak mocno eksperymentalny. Najlepsi zawodnicy odpoczywali po wyczerpujących sezonach ligowych. Na boisku pojawili się więc tacy siatkarze jak Piotr Nowakowski, Marcin Wika, Paweł Woicki, czy debiutant: Zbigniew Bartman. Na szczęście dzień później to Egipt musiał uznać wyższość biało-czerwonych, ulegając im 1:3 (20:25, 25:13, 17:25, 21:25). Także w drugiej parze grupy D byliśmy świadkami wyrównanych pojedynków. Azjatycka walka dwa dni z rzędu kończyła się w pięciu setach. W pierwszym meczu górą była Japonia, po stronie której najlepiej spisywali się Kunihiro Shimizu (26 pkt.) i Tatsuya Fukuzawa (23 pkt). W drugim spotkaniu lepiej zaprezentowali się Chińczycy, wśród których brylował Yuan Zhi (24 pkt.).
Druga kolejka rozpoczęła się dla Polaków od długiej podróży. Musieli bowiem z Egiptu dostać się do Chin, gdzie 21. i 22. czerwca walczyli z tamtejszą reprezentacją. Wśród biało-czerwonych nadal na próżno było szukać takich zawodników jak Paweł Zagumny, Michał Winiarski czy Sebastian Świderski. Do kadry wrócili jednak Daniel Pliński oraz Mariusz Wlazły. Zanim podopieczni Lozano zawitali na parkiet reprezentacja Egiptu gościła u siebie Japończyków. Mimo świetnej postawy Kunihiro Shimizu (22 pkt.) lepsi okazali się gospodarze, wśród których najlepiej spisywali się Ahmed Salah oraz kapitan Hamdy El Sufi. Do wygranej 3:1 (30:32, 25:21, 25:22, 25:21) przyczyniło się niewątpliwie także dobre rozegranie Abdalla Abdel Salama. Dzień później górą ponownie byli gospodarze, którzy zwyciężyli takim samym stosunkiem setów, tj. 3:1 (21:25, 26:24, 25:18, 25:21). Tego samego dnia do boju w chińskim Hangzhou ruszyli Polacy. Pierwszy mecz nie ułożył się jednak po ich myśli. Mimo dobrej postawy Piotra Gruszki (15 pkt.), Łukasza Kadziewicza (10 pkt.) i Krzysztofa Gierczyńskiego (13 pkt.), to Chińczycy cieszyli się ze zwycięstwa 3:1 (26:24, 25:21, 22:25, 25:18). Polacy chcieli jednak szybko nadrobić stracone spotkanie. Do walki w drugim meczu został więc zaangażowany Mariusz Wlazły, który w Chinach pełnił rolę zawodnika rezerwowego. Jego wejście dodatkowo wzmocniło siłę polskiego ataku, w którym brylował już Marcin Wika (18 pkt.) i Daniel Pliński (10 pkt.). Całkiem nieźle spisywał się też Bartosz Kurek (11 pkt.), który jednak nie miał szans w starciu ze świetnie dysponowanym Wlazłym (20 pkt.). Wyrównaną walkę ostatecznie przegrali gospodarze, mimo świetnej postawy Yuan Zhi (28 pkt.), którzy ulegli Polakom 2:3 (26:24, 15:25, 25:22, 19:25, 12:15).
Trzeci weekend ‘światówki’ przyniósł Polakom ostatnie, dalekie podróże w ramach rundy interkontynentalnej. Na dwa spotkania z Japonią do kadry biało-czerwonych dołączyli Sebastian Świderski i Krzysztof Ignaczak. W pierwszym meczu Polacy zdeklasowali rywali, wygrywając gładko i w ładnym stylu 3:0 (25:14, 25:12, 25:22). Najlepiej w ataku spisali się: Daniel Pliński (11 pkt.), Mariusz Wlazły (12 pkt.) oraz Sebastian Świderski (12 pkt.). Drugie spotkanie nie przebiegło już tak gładko. Mimo walki, lepsza okazała się Japonia, która pokonała podopiecznych Lozano 3:2 (29:31, 18:25, 25:19, 25:21, 15:11). Najlepiej po stronie gospodarzy zaprezentował się Yu Koshikawa (22 pkt.). W dwóch spotkaniach pary Chiny-Egipt dwukrotnie lepsi okazali się siatkarze z Azji, wygrywając odpowiednio 3:1 (25:22, 25:19, 20:25, 25:23) oraz 3:0 (25:21, 26:24, 25:19).
Po ciągłych zmianach klimatu i stref czasowych Polacy w końcu wrócili do kraju, gdzie czekały ich mecze w Katowicach, Łodzi, Poznaniu i Bydgoszczy. Do składu biało-czerwonych wrócił w końcu Michał Winiarski. Kibice nie zawiedli i na meczach 4. kolejki trybuny katowickiego Spodka były wypełnione po brzegi. Atmosfera zdecydowanie pomogła siatkarzom, którzy dwukrotnie pokonali reprezentację Chin 3:1. Warto nadmienić, że w obu zespołach świetnie spisywali się zawodnicy libero: Krzysztof Ignaczak oraz Qi Ren. Z kolei na środku wśród biało-czerwonych pojawił się Wojciech Grzyb. W pozostałych meczach 4. weekendu ‘światówki’ Japonia także dwukrotnie zwyciężyła zespól Egiptu. Pierwszy mecz zakończył się wynikiem 3:2 a drugi 3:1.
Na mecze 5. kolejki polscy siatkarze przenieśli się do łódzkiej halo MOSiRu. Kilka dni wolnego dostał Krzysztof Ignaczak. Na boisku nie widzieliśmy także Pawła Woickiego oraz Marcina Wiki. Po raz kolejny polscy kibice nie zawiedli i wspaniale dopingowali podopiecznych Lozano. Zawodnicy odwdzięczyli się za to dobrą grą i dwoma zwycięstwami nad reprezentacją Japonii, która jednak nie przyjechała do Polski w najmocniejszym składzie. Wygrane w meczach pary Egipt-Chiny rozłożyły się po równo. Pierwszego dnia 3:0 zwyciężyli goście. Natomiast drugie, także 3:0, wygrali Egipcjanie.
W ostatni weekend rundy interkontynentalnej Ligi Światowej Polacy zawitali najpierw do Poznania, a potem do Bydgoszczy. Zanotowali na swoim koncie kolejne dwa zwycięstwa. W Poznaniu pokonali reprezentację Egiptu 3:0 (25:21, 25:21, 25:16), natomiast w Bydgoszczy 3:1 (25:20, 25:23, 23:25, 25:23). Ze świetnej strony zaprezentowali się obaj atakujący biało-czerwonych. W poznańskiej Arenie atakiem imponował Mariusz Wlazły, który został MVP spotkania. W Bydgoszczy z kolei, niemalże nie do zatrzymania był Piotr Gruszka. Na pochwały po meczu w mieście nad Brdą zasługiwał także Michał Bąkiewicz, który mimo, że nie pojechał ani do Rio de Janeiro, ani do Pekinu w fantastycznym stylu zastąpił Sebastiana Świderskiego, popisując się bardzo dobrym przyjęciem i świetną dyspozycją w polu zagrywki. W ostatnich meczach 6. kolejki zmierzyły się także zespoły Japonii i Chin. W pierwszym spotkaniu lepsi okazali się siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni, po stronie których bardzo dobrze po raz kolejny zaprezentował się leworęczny Kunihiro Shimizu (17 pkt.), który niewątpliwie przyczynił się do zwycięstwa 3:0 (26:24, 25:20, 25:13). Dzień później Japończycy musieli uznać wyższość drugiej azjatyckiej drużyny. Na skutek dobrej postawy całego chińskiego zespołu, a w szczególności Cui Jianjun (23 pkt.), Chińczycy zwyciężyli 3:1 (25:20, 25:21, 27:29, 25:23).
Mimo wahań formy awans do turnieju Final Six uzyskali Polacy, zajmując pierwsze miejsce w grupie D. Japończycy z kolei otrzymali od FIVB ‘dziką kartę’, co także dało im prawo startu w finałowym turnieju Ligi Światowej.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.