Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje » Liga Światowa

Liga Światowa | 2008-07-26 17:02:28 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: inf. własna

USA w finale Ligi Światowej!

Fot.: FIVB

Reprezentanci Stanów Zjednoczonych wysoko zawiesili poprzeczkę gospodarzom turnieju. Wielcy canarinhos nie potrafili znaleźć recepty na znakomicie grających dziś Amerykanów. Po wspaniałej walce przegrali 0:3 i jutro zagrają "tylko" w finale pocieszenia.

Brazylijczycy i Amerykanie zafundowali dziś siatkarskim kibicom widowisko na najwyższym poziomie. Wbrew pozorom, spotkanie obfitowało w emocje - wspaniałe obrony, atomowe ataki, długie wymiany i walka do samego końca. Tym razem jednak to canarinhos zeszli z parkietu pokonani.

Amerykanie od początku wysoko zawiesili poprzeczkę. Początkowa faza pierwszego seta była bardzo wyrównana - żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć. Dopiero, gdy w polu zagrywki stanął Priddy, Amerykanie zdołali wypracować sobie dwupunktową przewagę, 10:12. Nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia. Źle przyjęli zagrywkę Giby, a Andre wykorzystał przechodzącą piłkę i na tablicy wyników było już 13:12 dla gospodarzy. Szkoleniowiec Amerykanów wykorzystał pierwszą przerwę na żądanie. Po powrocie na parkiet Giba zepsuł serwis, 13:13. Walka nadal toczyła się punkt za punkt. Po zagrywce Andre, piłka zahaczyła o taśmę. Szczęśliwie jednak spadła na stronę Amerykanów i druga przerwa techniczna odbyła się przy prowadzeniu canarinhos 16:14. Dwupunktową przewagę Brazylijczycy utrzymali do stanu 18:16. Najpierw skutecznie atakował Priddy, w kolejnej akcji Marcelinho wpadł w siatkę i było już po 18. Amerykanie złapali wiatr w żagle. Priddy zablokował Andre i Bernardo Rezende zmuszony był prosić o czas dla swoich podopiecznych. Po powrocie na parkiet walka znów toczyła się punkt za punkt. Nie do zatrzymania w atakach z szóstej strefy był Dante, jednak po drugiej stronie siatki równie skuteczny był Salmon. Przy stanie 22:22 w miejsce Marcelinho i Andre pojawili się Bruno i Anderson. Chwilę później przez brazylijski blok przedarł się Salmon, a kolejnej akcji Gustavo ze środka zaatakował w aut i piłkę setową mieli Amerykanie. Rezende poprosił jeszcze o drugą przerwę. Po czasie Salmon zepsuł zagrywkę, ale drugą piłkę setową wykorzystał Priddy, zdobywając 25 punkt atakiem z lewego skrzydła.

Druga partia rozpoczęła się od asa serwisowego Dantego. Brazylijczycy, podrażnieni porażką, szybko wyszli na prowadzenie 3:1. Jednak w kolejnej akcji Gustavo zepsuł zagrywkę, a Giba, który chwilę wcześniej wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, tym razem został zablokowany i na tablicy wyników był remis 3:3. Zagrywki psuli także Amerykanie - najpierw Ball, potem Priddy. Raz za razem blokowany był Dante, a jego koledzy nie potrafili powstrzymać szalejących w ataku Salmona, Priddy'ego i Stanley'a. Po ataku z krótkiej Millara Amerykanie prowadzili 8:6. W miejsce Gustavo pojawił się Rodrigao. Błąd w ataku Giby, który przekroczył linię trzeciego metra, dał rywalom już trzy punkty przewagi, 7:10. Chwilę później boisko opuścił Andre. Jego miejsce zajął Samuel, który tuż po wejściu zablokował atak Stanley'a, 12:14. O czas poprosił szkoleniowiec reprezentacji Stanów Zjednoczonych, Hugh McCutcheon. Po wznowieniu gry Amerykanie wracają do trzypunktowego prowadzenia, a po drugiej przerwie technicznej zwiększają dystans. Przy stanie 15:19, Rezende prosi o czas i desygnuje do gry swojego syna, Bruno. W ekipie Amerykanów w polu zagrywki Millara zastępuje Touzinsky. Piłka po taśmie spada na stronę gospodarzy, 16:21. Drugi serwis ląduje już w aucie. Canrainhos zrywają się jeszcze do walki. Najpierw skutecznie atakuje Giba, a chwilę potem Amerykanie nie przyjmują zagrywki Bruna i jest już 19:22. McCutcheon bierze czas. Po powrocie na parkiet jego podopieczni zdobywają 23. punkt, ale w kolejnej akcji nie kończą ataku i w polu zagrywki Brazylijczyków staje Giba, który popisuje się asem serwisowym. Kolejny serwis jest już autowy i Amerykanie mają piłkę setową, 21:24. Salmona pod siatką zmienia Hoff, ale Ball psuje zagrywkę, 22:24. Seta, skutecznym atakiem, kończy Stanley.

Trzeci set od początku układa się po myśli siatkarzy ze Stanów Zjednoczonych. Tym razem to oni szybko wychodzą na prowadzenie 3:1. Brazylijczycy szybko jednak odrabiają straty. Po błędzie Balla, który zaatakował z drugiej piłki, wystawionej przez libero palcami w polu ataku, na pierwszej przerwie technicznej jednym punktem prowadzą gospodarze. Po wznowieniu gry canarinhos wychodzą na prowadzenie 12:9 i szkoleniowiec reprezentacji USA prosi o przerwę. Wydaje się, że Brazylijczycy wreszcie złapali właściwy rytm i nie pozwolą sobie odebrać zwycięstwa, ale w polu zagrywki Amerykanów staje Stanley. Jego mocny serwis Brazylijczycy przyjmują na drugą stronę siatki, Amerykanie nie wykorzystują jednak przechodzącej piłki. Nabijają na blok, szczęśliwie, długą wymianę, atakiem ze środka na czystej siatce, kończy Millar, 14:14. W kolejnej akcji Priddy wykorzystuje kontrę, atakując z szóstej strefy. W polu zagrywki nadal Stanley, który zdobywa 3 punkty z rzędu bezpośrednio z zagrywki, 14:18. O czas prosi Rezende. Kolejna zagrywka Stanley'a prześlizguje się po taśmie, ale tym razem Gibie udaje się podłożyć rękę, a akcję kończy atakiem ze środka Rodrigao. Chwilę potem gospodarze blokują atak Salmona, Rodrigao atakuje z przesuniętej krótkiej, a Dante zdobywa punkt bezpośrednio z zagrywki i Brazylijczycy tracą do Amerykanów już tylko jeden punkt, 18:19. Szkoleniowiec USA prosi o czas. Po wznowieniu gry Millar atakuje ze środka, 18:20. Rozpoczyna się nerwowa końcówka. Jedni i drudzy zaczynają popełniać błędy. Priddy serwuje w siatkę, a w kolejnej akcji Anderson blokuje Salmona i jest po 22. Giba psuje zagrywkę, 22:23. W polu zagrywki Amerykanów pojawia się Touzinsky, a pod siatką Hoff. Na nic się to nie zdaje, bo Giba skutecznie atakuje z szóstej strefy, 23:23. W kolejnej akcji ten sam wariant rozegrania stosuje Ball, jednak Priddy atakuje w aut i canarinhos mają w górze piłkę setową. Kontrę wykorzystuje jednak Stanley, który chwilę potem psuje zagrywkę, dając gospodarzom drugą piłkę setową, 25:24. W polu zagrywki myli się również Anderson, 25:25. Brazylijczycy nie wytrzymują napięcia. Dante atakuje nad blokiem w aut, w kolejnej akcji jego błąd powtarza Anderson i ze zwycięstwa 27:25, a w całym meczu 3:0 cieszą się Amerykanie.

Brazylia - USA 0:3
(23:25, 22:25, 25:27)


38 - Atak - 43
10 - Blok - 7
5 - As - 4
17 - Po błędzie - 23

Brazylia: Marcelinho 1, Heller 5, Giba 14, André 6, Gustavo 2, Dante 17, Sérgio (libero) oraz Bruno 1, Samuel 2, Anderson 1, Rodrigao 3.
USA: Ball, Lee 6, Priddy 12, Millar 8, Salmon 11, Stanley 16, Lambourne (libero) oraz Hoff i Touzinsky 1.


Hugh McCutcheon (trener reprezentacji USA):
Brazylia wygrywała najważniejsze imprezy w ciągu ostatnich ośmiu lat, więc tym bardziej jest to dla nas wspaniały wynik. Chcieliśmy zagrać lepiej niż wczoraj i jestem absolutnie pewny, że nam się udało.

Thomas Hoff (kapitan reprezentacji USA):
Byliśmy przygotowani na tak trudny mecz. Graliśmy dobrze przeciwko Polsce, nie powtórzyliśmy tego z Serbią. Skupiliśmy się na tym, by zagrać dziś lepiej i udało nam się.

Bernardo Rezende (trener reprezentacji Brazylii):
Amerykanie znakomicie grali w obronie i bardzo dobrze zagrywali. To była różnica. Niektórzy z naszych zawodników nie grali na poziomie, na jakim są w stanie grać.

Giba (kapitan reprezentacji Brazylii):
Amerykanie zagrali świetnie od strony taktycznej. Przykro mi z powodu tej porażki, ponieważ bardzo chcieliśmy wygrać przed własną publicznością.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane