Liga Światowa | 2011-07-08 23:19:26 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf. własna
Wygrana Bułgarów z Włochami otworzyła nam drogę do półfinału, którą dziś podążyliśmy. Niekwestionowaną gwiazdą w polskim teamie był Bartosz Kurek, który wraz z pomocą kolegów pokonał reprezentację Argentyny po morderczym boju 3:2. Tym samym Polska zagra w półfinale, a naszym rywalem będzie reprezentacja Rosji.
Po porażce z Włochami reprezentacja Polski znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji. By mieć realne szanse na awans do półfinału Ligi Światowej, musieliśmy czekać na zwycięstwo Bułgarów nad Italią i walczyć o sukces nad Argentyną. Los był dla nas szczęśliwy, gdyż wszystkie te czynniki zostały spełnione, na co nie zapowiadało się po pierwszym secie.
Partia inaugurująca to spotkanie rozpoczęła się od dobrego ataku Ruciaka po bloku rywali. Dobrze z drugiej strony siatki pokazał się Arroyo, nie dając obić sobie rąk w kolejnej akcji (1:1). Po skutecznych akcjach obu zespołów, żadna z ekip nie była w stanie wypracować sobie przewagi. Ciężko wypracowane punkty niwelowały zepsute serwisy. Do pierwszej przerwy technicznej, na której niewielką przewagę mieli Polacy (8:7), trwała niezwykle zacięta wymiana. Po kilku skutecznych akcjach Argentyńczyków i błędach Polaków, zawodnicy trenera Webera zdołali uzyskać pięć punktów przewagi na drugiej przerwie technicznej w secie pierwszym (11:16). Próbę odmiany sytuacji podjął jeszcze Jarosz, atakując skutecznie z lewego skrzydła, ale Kurek popełnił błąd w polu serwisowym i to Argentyna była coraz bliżej osiągnięcia przewagi w całym spotkaniu (12:17). Od tego momentu dobre akcje przeplatane były zepsutymi zagrywkami. Więcej zimnej krwi zachowali jednak w tej sytuacji nasi rywale, doprowadzając do pierwszej piłki setowej (17:24). Nie wykorzystali pierwszej z kilku okazji, gdyż odroczenie wyroku zapewnił nam jeszcze Kosok atakiem ze środka. Set zakończyła zepsuta zagrywka Bartosza Kurka (18:25).
Druga partia, podobnie jak pierwsza, rozpoczyna się od udanego zagrania Polaków, tym razem punktuje Kurek. W polu serwisowym myli się Ruciak i już po chwili ten sam błąd popełnia rozgrywający rywali, De Cecco (2:1). W obu ekipach pojawia się wiele błędów już na samym początku: Arroyo nie trafia w piłkę, a Łukaszowi Żygadle odgwizdany zostaje błąd podwójnego odbicia (3:2). Po ataku Kurka z szóstej strefy schodzimy na pierwszą przerwę techniczną mając dwa oczka przewagi nad Argentyńczykami. Dobre zagranie Scholtisa po naszym bloku zaprzepaszcza De Cecco zepsutym serwisem (9:7). Zdecydowany atak Jarosza i as serwisowy Kurka pozwala utrzymać trzypunktową przewagę nad rywalami (12:9). Euforia nie trwa jednak długo, gdyż życie skutecznie utrudniają nam Scholtis i Conte (14:14). Zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji i atak Jarosza oraz as serwisy Ruciaka pozwalają nieco odetchnąć na drugiej przerwie technicznej (16:14). Po wznowieniu gry przewaga powiększona zostaje do trzech oczek i jest utrzymywana przez dłuższy czas. Atak w antenkę atakującego Polski zmusza trenera Anastasiego do wzięcia czasu, gdyż sytuacja na boisku zaczyna powoli wymykać się spod kontroli (21:20). Błędy popełniają rywale i zawodników przywołuje do siebie także trener Weber (23:20). Po dobrym ataku Pereyry i bloku na Ruciaku o drugą przerwę prosi trener Polaków. Atak Sole w aut daje nam pierwszą piłkę setową, którą wykorzystuje Kurek pewnym atakiem (25:22).
W trzecim secie w miejsce Sole na parkiecie pojawia się Crer. Ta partia rozpoczyna się bardzo dobrze dla polskiego teamu. Po ataku Nowakowskiego i błędzie Conte mamy dwa punkty przewagi (2:0). Ta nieznaczna różnica punktowa utrzymuje się przez dłuższy czas. Na pierwszej przerwie technicznej wynik oscyluje w granicach remisu, jednak z lekką przewagą po naszej stronie (8:7). Pojedynczy blok Żygadły pozwala Polakom nieco powiększyć różnicę punktową, która po błędach zarówno Argentyńczyków, jak i samych sędziów, grających czasami w tym turnieju główne role, wynosi aż cztery punkty (12:8), a o czas prosi trener Weber. Ataki w aut Argentyńczyków sprawiają, że na drugiej przerwie technicznej w secie trzecim mamy już pięć punktów przewagi. To jednak nie tłamsi zapału rywali, którzy szybko odrabiają dwa punkty. Podopieczni trenera Webera zaczynają coraz częściej popełniać błędy, co skutkuje wzrostem przewagi polskiej ekipy (19:13). Dwoma dobrymi zagraniami popisuje się Kurek, będący w tym starciu niekwestionowanym liderem w polskim teamie (21:14). Punkt zdobyty bezpośrednio po zagrywce Conte zapala czerwoną lampkę u trenera Anastasiego, który szybko reaguje, przywołując do siebie swoich podopiecznych (22:18). Piekielnie mocny atak Kurka daje Polakom możliwość zakończenia tej partii na swoją korzyść, ale jeszcze jeden punkt zdobywają Argentyńczycy. Set kończy się błędem Scholtisa (25:20).
Set numer cztery zdecydowanie lepiej rozpoczynają rywale Polaków, dla których ten mecz nie zmienia ich położenia w tabeli. Dobra dyspozycja Ocampo pozwala Argentyńczykom na wypracowanie czterech punktów przewagi (1:5). Trener Polaków posyła do boju Woickiego w miejsce Żygadły, ale na pierwszej przerwie technicznej dalej tracimy aż cztery punkty do rywala (4:8). Żółta kartka dla drugiego trenera Argentyńczyków oraz skuteczna gra Jarosza zmniejszają przepaść punktową do dwóch oczek (6:8). W dalszym ciągu nie myli się jednak Ocampo, prowadząc grę swojej drużyny (9:12). Mnożące się błędy po stronie Polaków tłamszą nadzieje zgromadzonej w hali Ergo Arena kibiców na zakończenie tego pojedynku w czterech partiach (9:15). Na dobry atak Kurka szybką odpowiedź daje Giustiniano a na boisku pojawia się w naszej drużynie Piotr Gruszka, próbując jeszcze poderwać Polaków do walki. Skutkiem tego jest nieoczekiwany zwrot sytuacji w postaci remisu na tablicy wyników (17:17). Po ataku Kosoka z przechodzącej piłki udaje nam się nawet wyjść na prowadzenie z tej, wydawać by się mogło, beznadziejnej sytuacji. Kilka błędów z obu stron siatki i to rywale ponownie osiągają prowadzenie, a czas wykorzystuje trener Anastasi (20:22). Dwie kolejne akcje to czas Bartosza Kurka, zapisującego na swoim koncie dwa kolejne punkty (22:22). Zawodników przywołuje do siebie trener Weber. Pierwsza piłka setowa jest jednak w posiadaniu Argentyńczyków, ale w dalszym ciągu bronią się Polacy. Partię czwartą kończy as serwisowy Arroya. Losy Polaków będą ważyć się w tie-break’u (24:26).
Tie-break rozpoczyna się nerwowo dla Polaków, którzy nie potrafią poradzić sobie z atakami Ocampo i Scholtisa (0:2). Przy stanie 1:4 o czas prosi trener Anastasi, który czuje, że z rąk Polaków wymyka się szansa na półfinał Ligi Światowej. Skuteczna gra blokiem Nowakowskiego sprawia, że na tablicy wyników widnieje remis po 7. Jeszcze przed zmianą stron punktuje Ocampo. Skutecznie rewanżuje się Ruciak, nie pozwalając rywalowi na ucieczkę punktową. Po asie serwisowym Ruciaka, Polacy wykorzystują prezent w postaci przechodzącej piłki (10:8). W dalszym ciągu nie zawodzi Kurek, przyprawiając rywali o zawrót głowy swoją skutecznością, zmuszając także trenera Webera do prośby o czas dla swoich podopiecznych. Sytuacja staje się nieco niebezpieczna po braku obrony w polskiej ekipie (12:11). Tym razem o czas prosi trener Anastasi. Po błędzie Arroya jesteśmy świadkami pierwszej piłki meczowej dla Polaków na miarę awansu do półfinału World League. W polu serwisowym myli się Kurek i ten niezwykły dreszczowiec jeszcze trwa. Całe spotkanie, szczęśliwie dla Polaków, kończy Scholtis, zagrywając w aut, sprawiając, że w półfinale, oprócz Rosji, Brazylii i Argentyny, zobaczymy właśnie Polaków (15:13).
Polska - Argentyna 3:2 (18:25, 25:22, 25:20, 24:26, 15:13)
Składy drużyn:
Polska: Nowakowski, Kosok, Kurek, Jarosz, Ruciak, Zygadło, Ignaczak (L) oraz Woicki, Możdżonek, Gruszka;
Argentyna: Arroyo, Scholtis, Conte, Quiroga, Sole, De Cecco, Gonzalez (L) oraz Pereyra, Uriarte, Crer, Ocampo, Giustiniano;
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.