Liga Światowa | 2011-06-10 14:52:35 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna / FIVB
Wczoraj w Tours reprezentacja Kuby pokonała Francję 3:1. Teraz ekipy przenoszą się do Toulouse, gdzie w sobotę rozegrają kolejne spotkanie. Gospodarze liczą na to, że w końcu uda im się przełamać i zwyciężyć po raz pierwszy w tegorocznej Lidze Światowej.
Oba zespoły mają czas na zregenerowanie sił po ciężkim pojedynku. Piątkowe spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, czego dowodem są sety grane na przewagi. Swój talent po raz kolejny potwierdził kapitan gości, Leon. Kubańczyk na pomeczowej konferencji prasowej przyznał, że forma jego i jego kolegów rośnie z każdym kolejnym meczem. Podobnego zdania był Orlando Samuels, trener, który dodał, że obie ekipy grało naprawdę twardo. - To był trudny mecz. Nam na szczęście udało się rozstrzygnąć końcówki setów na naszą korzyść - mówił po spotkaniu.
Mniej powodów do zadowolenia miał szkoleniowiec gospodarzy, Philippe Blain: - Jestem dzisiaj zdenerwowany. Popełniliśmy trochę błędów, zwłaszcza w krytycznych momentach tego spotkania. Ważne jest jednak, że cały zespół walczył, każdy z zawodników wniósł coś do drużyny. Nasza forma wciąż nie jest optymalna.
Kapitan Francuzów, Nicolas Maréchal, przyznał, że zespoły stworzyły dobre widowisko: - Zabrakło nam dokładności w kilku elementach, zwłaszcza w końcówkach partii. Jesteśmy jednak na dobrej drodze i mamy nadzieję, że uda nam się zrewanżować w sobotę.
Przegrana to nie jedyny powód do zmartwień dla szkoleniowca trójkolorowych. Na drobne kontuzje narzekają Guillaume Samica, Antonin Rouzier i Samuel Tuia, a z gorączką zmaga się Pierre Pujol.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.