Liga Światowa | 2008-07-21 23:33:15 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: pls.pl
Świeżo upieczony pan młody – Paweł Woicki dostał od trenera Raula Lozano wymarzony prezent w postaci powołania na igrzyska olimpijskie w Pekinie, a wcześniej na finałowy turniej Ligi Światowej w Rio de Janeiro.
– Prezent, owszem, wymarzony, bo to właśnie o występ na igrzyskach olimpijskich sportowcy walczą przez całą swoją karierę. My mieliśmy zgrupowanie od połowy kwietnia i wszyscy cały czas pracowaliśmy nad tym, by przekonać do siebie trenera. Wydawało się, że większe szanse na powołanie mieli wicemistrzowie świata, ale jak się okazało, trener zaufał też tym „nowym”. Bardzo się cieszę, że mi również się udało – przyznał rozgrywający polskiej reprezentacji.
Zanim podopieczni Raula Lozano udadzą się do Pekinu, czeka ich turniej finałowy LŚ w Brazylii. Paweł Woicki podkreślił, że zarówno on jak i jego koledzy są w dobrej dyspozycji i nie mogą doczekać się już konfrontacji z najlepszymi drużynami świata.
– Turniej finałowy Ligi Światowej będzie dobrym przetarciem przed igrzyskami olimpijskimi. Faworytem zawsze i wszędzie są canarinhos, którzy wydają się być poza zasięgiem. Pozostałe drużyny prezentują podobny, wysoki poziom i myślę, że my jak najbardziej zaliczamy się do tej grupy – stwierdził Woicki.
Nasuwa się pytanie, czy forma biało-czerwonych jest rzeczywiście na tyle optymalna, by walczyć o medale i czy przypadkiem znów nie dojdzie do jakiegoś blamażu polskiej reprezentacji.
– Ostatnie nieudane występy zaliczyliśmy podczas turnieju eliminacyjnego do mistrzostw Europy, ale to było już jakiś czas temu. Teraz nie było już chyba żadnych blamaży, w ostatnich spotkaniach grupowych LŚ zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, a nasza forma z każdym dniem jest coraz wyższa – zapewnił zawodnik Asseco Resovii Rzeszów.
Warto przypomnieć, że Paweł Woicki swoją seniorską karierę klubową rozpoczynał w AZS Politechnice Warszawskiej. Wówczas do głowy mu nie przyszła myśl o występie na igrzyskach olimpijskich.
– To są takie rzeczy, o których na co dzień się nie myśli. Na pewno się o nich marzy, ale dopóki nie staną się one faktem, ciężko to sobie wyobrazić – powiedział rozgrywający biało-czerwonych.
W tamtym okresie trenerem „Małego” był ojciec Pawła Zagumnego - Lech Zagumny, który miał duży wpływ na rozwój siatkarskiej kariery Woickiego.
– Do tej pory mam kontakt z panem Lechem Zagumnym i jak z nim ostatnio rozmawiałem, stwierdził, że w reprezentacji na igrzyska ma dwóch swoich rozgrywających. Miło coś takiego usłyszeć, tym bardziej, że temu trenerowi naprawdę wiele zawdzięczam – przyznał Paweł Woicki.
Rozmawiała: Aneta Stożek
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.