Liga Światowa | 2008-07-12 14:09:21 | Nadesłał: Małgorzata Paduch | Źrodlo: reprezentacja.net
Młody atakujący reprezentacji Polski Bartosz Kurek nie miał wielu okazji, by pokazać się w dzisiejszym meczu. Jak z perspektywy ławki rezerwowych można ocenić pierwszy mecz przeciwko Japonii.
Mecz, mimo iż wygrany, chyba nie był łatwy?
- Dzisiaj nie było łatwo. Najlepiej świadczy o tym wynik. Japończycy postawili wysokie wymagania. Ale cieszę się, że sprostaliśmy.
Pierwszy set to były takie złe miłego początki…
- Grając przed tak wspaniałą publicznością, na początku człowiek jest na pewno stremowany. Ciężko jest się skoncentrować od pierwszej piłki. Później było już lepiej. Myślę, że tego samego można się spodziewać jutro. Z tą różnicą, że chcemy wygrać bez straty seta i opanować sytuację od początku.
Jak oceniasz swoją postawę?
- Ja zdecydowanie wolę wychodzić w podstawowym składzie niż z ławki, ale wiadomo, że w reprezentacji przyjdzie na to czas może za trzy, cztery lata, a być może w ogóle nie przyjdzie. Dzisiaj zagrałem całkiem nieźle. Nie popełniłem jakiś rażących błędów, ale zawsze może być lepiej.
Jak współpracowało Ci się z Łukaszem Żygadło, który miał dłuższą przerwę w graniu w reprezentacji?
- My znamy się z klubu. Dla mnie nie było więc najmniejszego problemu ze zgraniem się z Łukaszem. Jeżeli miałbym oceniać grę Łukasza w dzisiejszym meczu, to w moim mniemaniu zagrał bardzo dobrze i po raz kolejny dał trenerowi dużo do myślenia.
Który z rywali był dla was trudniejszy: Chiny czy Japonia?
- Myślę, że to są zespoły porównywalnej klasy. Preferują ten sam, azjatycki styl gry oparty na bardzo dobrej obronie i kombinacyjnym ataku. My do tej pory nie lubiliśmy z nimi grać. W moim mniemaniu jutrzejszy zwycięski mecz będzie przełamaniem tej złej passy wyjazdowej.
Jak przewidujesz przebieg jutrzejszego spotkania?
- Wydaje mi się, że powinno się to zakończyć naszym zwycięstwem w trzech setach.
Na ile oceniasz swoje szanse na wyjazd do Pekinu?
- Szczerze mówiąc tak na pół procenta (uśmiech). Ale mimo wszystko nie poddaję się i cały czas trenuję pod kątem tej najważniejszej imprezy czyli igrzysk olimpijskich. Wszyscy mamy cały czas przed oczami główny cel czyli Pekin. Myślę, że tam jeżeli nie ja, to chłopaki dadzą z siebie wszystko.
Kto może być już pewny wyjazdu do Pekinu?
- Paweł Zagumny, Michał Winiarski, Mariusz Wlazły. To moim zdaniem osoby, które na pewno pojadą.
Dużo mówiło się w zeszłym tygodniu o tzw. magii "Spodka". Czy w Łodzi również panuje taka magiczna atmosfera?
- Magię każdej hali tworzą kibice. Ci w Polsce w każdym mieście dopisują. Oczywiście Spodek jest wyjątkowy, jest największy i to tam rozegraliśmy najwięcej spotkań i najwięcej z nich wygraliśmy. Tylko tym Spodek przewyższa inne hale. Ja osobiście bardzo lubię grać przy dużej publiczności, przy takim tumulcie. Ten doping mobilizuje. Wiem, że niektórym przeszkadza i wpływa na nich destrukcyjnie, ale ja nie należę do tych ludzi.
Mimo wszystko na hali można się dopatrzeć pustych miejsc. Wiąże się to z kryzysem LŚ w Polsce?
- Nie wydaje mi się. Te puste miejsca biorą się stąd, że kibice oczekują pojedynków z lepszymi rywalami. Gdybyśmy w grupie grali z Brazylią czy Serbią myślę, że bilety byłyby wyprzedane na bardzo długo przed terminem rozgrywania meczu. Sala byłaby zapełniona do ostatniego miejsca.
Nasza grupa wydawała się być najsłabsza. Rzeczywistość pokazuje, że poziom jest jednak bardzo wyrównany.
- Zgadza się. Można zaobserwować, że w innych spotkaniach zdarzają się niespodzianki. Nominalnie mocniejsi przegrywają swoje mecze.
rozmawiała Barbara Kuziemska
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.