Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje » Liga Światowa

Liga Światowa | 2008-07-12 12:10:28 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: supervolley.pl

U cioci na imieninach

Fot.: Magdalena Kudzia

Awans do turnieju finałowego Ligi Światowej potrzebny jest w tym roku polskiej reprezentacji jak piąte koło u wozu. Ale jakim cudem uniknąć wyjazdu do Rio de Janeiro, skoro gra się w najsłabszej grupie i to na oczach tysięcy fanów, którzy wypełnią trybuny w Katowicach, Łodzi, Bydgoszczy i Poznaniu?

Co tu dużo gadać, awans do turnieju finałowego Ligi Światowej nie jest dla nas wymarzonym sposobem przygotowania do igrzysk. Zresztą nie tylko dla nas – żadnej reprezentacji, może poza Brazylią, nie będzie specjalnie zależało na tym żeby wybrać się do Rio niespełna dwa tygodnie przed inauguracją turnieju olimpijskiego. W tym czasie zamiast zmieniać strefy czasowe, wolelibyśmy siedzieć w Spale i szlifować formę przed igrzyskami. Liga Światowa nie sprzyja porządnym treningom, a w jej trakcie traci się czas na podróże i aklimatyzację – te słowa drugi trener reprezentacji Polski Alojzy Świderek wypowiedział wiele tygodni przed inauguracją 19. edycji prestiżowych, ale towarzyskich przecież rozgrywek. Wtedy sztab szkoleniowy biało-czerwonych zastanawiał się nawet nad tym czy maksymalnie nie zbagatelizować spotkań „światówki”, pomijając przy powołaniach do szerokiego składu najlepszych i najbardziej zmęczonych siatkarzy.
Ostatecznie w 19-osobowej kadrze znaleźli się wszyscy gracze, kandydujący do wyjazdu na igrzyska. – Innego wyjścia nie było – mówi menedżer reprezentacji Polski Witold Roman.Przecież Liga Światowa jest jedyną imprezą przed Pekinem. Co mieliby robić najlepsi zawodnicy w czasie gdy ich zmiennicy rozgrywaliby spotkania „światówki”. Jak mieliby się przygotowywać do startu w Pekinie? – pyta retorycznie Roman.
Idąc tym tokiem myślenia, Lozano powołał „pod broń” wszystkich najlepszych graczy, ale nie wszystkich zabrał na „sesję objazdową” do Egiptu, Chin i Japonii. W pierwszych spotkaniach w Aleksandrii na boisko wyszedł „drugi garnitur” reprezentacji Polski, a Michał Winiarski, Paweł Zagumny, Sebastian Świderski, Daniel Pliński, Mariusz Wlazły i Krzysztof Ignaczak, czyli pierwsza szóstka zespołu Lozano odpoczywała w kraju. Stopniowo do drużyny dołączali kolejni gracze – do Chin polecieli Pliński z Wlazłym, a do Japonii „Świder”, „Guma” i „Igła”.

Rotacyjny system zastosowany przez Argentyńczyka wywołał w kraju sporo kontrowersji, a eksperci zastanawiali się czy był sens ciągnąć do Chin Plińskiego i Wlazłego. Waldemara Wspaniałego, szefa wyszkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej spytaliśmy po co selekcjoner zmuszał do długich podróży zmęczonych ciężkim sezonem graczy i czy nie lepiej byłoby gdyby ci zawodnicy zostali w kraju i wznowili treningi w Spale? - Jak to po co ciągnął? Przecież najlepsi gracze powoli muszą zacząć wchodzić do gry. Dostali wolne, ale nie mogą za długo wylegiwać się na plaży, bo nie zdążą z formą do igrzysk. Jak się zresztą okazało, Wlazły bardzo się przydał, bo dzięki niemu nie przegraliśmy drugiego spotkania w Chinach. Dopiero byście podnieśli larum, gdyby i ten mecz zakończył się nasza porażką – przekonuje Wspaniały, który ze spokojem przyjął przykre wpadki Polaków w meczach z Egiptem i Chinami. – Na miły Bóg, przestańmy wreszcie dramatyzować. Nie popadajmy w narodową histerię. W meczach z Egiptem i Chinami zagraliśmy w rezerwowym składzie. Do tego doszły męczące podróże i brak normalnych treningów. Sam na własnej skórze przerabiałem to wszystko, gdy byłem trenerem reprezentacji. Dobrze wiem, jak ciężko jest się przestawić na inny czas. Zawsze mówiłem, że Ligi Światowej nie należy traktować śmiertelnie poważnie. To jest tylko element przygotowań do ważniejszych imprez i nie należy rzucać wszystkich sił na mecze grupowe, zwłaszcza w sezonie olimpijskim. Popieram Raula Lozano w stu procentach. Gdybym był trenerem też postąpiłbym tak samo, dając odpocząć najbardziej zmęczonym siatkarzom po najbardziej chyba morderczym sezonie w historii. Zgodziliśmy się na to, żeby potraktować Ligę Światową ulgowo, więc nie róbmy dramatu z porażek. Siatkarski świat poszedł mocno do przodu i nie da się drugą, czy trzecią szóstka ograć już nawet Egiptu. Przecież Brazylia przegrała z Francją, a Serbia z Wenezuelą. W tegorocznej Lidze Światowej będzie więcej takich niespodzianek, bo najlepsze zespoły oszczędzają siły na igrzyska – przekonuje zdenerwowany Wspaniały.
Nie wszyscy się z nim jednak zgadzają. – Egipt to nie jest silna drużyna, robi postępy, ale wicemistrzowie świata powinni wygrywać z takim zespołem – powiedział portalowi sportowefakty.pl były rozgrywający reprezentacji Polski Grzegorz Wagner.W drugim meczu udało się nam wprawdzie odnieść zwycięstwo, ale porażka w drugim secie do 13 z taką reprezentacją jak Egipt jest po prostu śmieszna – mówi Wagner i pyta retorycznie: – Co z tego, że grali rezerwowi? Oni walczą przecież o miejsce w dwunastce na igrzyska. Można tłumaczyć taką, a nie inną dyspozycję długą podróżą i innymi kłopotami, ale nie można dopuszczać do takich występów! – grzmiał Wagner.

W meczach, które odbędą się w Polsce Raul Lozano będzie już wystawiał skład zbliżony do optymalnego, tak by drużyna zgrywała się przed Pekinem. Tym bardziej, że po wyjazdowych porażkach awans do turnieju finałowego wcale nie jest taki pewny...
Pytanie tylko czy Polacy naprawdę chcą do Rio pojechać. – Nie jest to dla drużyny idealne rozwiązanie, ale niby co Raul ma zrobić? Wejdzie do szatni i powie chłopakom żeby przegrali? Przecież takich rzeczy się nie robi. To byłoby samobójstwo. Owszem, można wystawić rezerwy, ale z drugiej strony te mecze będzie oglądał komplet widzów. Mimo że rywale nie są atrakcyjni, bilety już dawno się rozeszły, ludzie chcą oglądać reprezentację Polski. Poza tym kiedyś trzeba zacząć zgrywać zespół, podstawowi gracze muszą trenować i grać. Dlatego, nie ma co kombinować. Trzeba wystawić najsilniejszy skład, wygrać mecze u siebie i jechać do Rio. Tam, grając z najlepszymi, też można dobrze się przygotować do igrzysk, na które pojedziemy prosto z Brazylii – mówi nam anonimowo jeden z działaczy PZPS.

Tegoroczna Liga Światowa przypomina imieniny u nielubianej, ale bardzo bogatej cioci. Większość zaproszonych na imprezę gości, wolałoby uniknąć męczącego wyjazdu, ale po pierwsze, ciocia kusi dolarami (pula nagród w tegorocznych rozgrywkach wynosi 20 milionów dolarów), a po drugie, odrzucić zaproszenia tak wprost nie wypada. Co więc zrobić?
- Może rzeczywiście lepiej byłoby w spokoju przygotowywać się do igrzysk w Spale, ale z drugiej strony mecze z silnymi rywalami są nam także bardzo potrzebne. Ten finał naprawdę nie jest jakimś wielkim nieszczęściem. Powiem więcej, on może nam wyjść na zdrowie. Jedźmy do Rio i walczmy. Nie zawsze można być pięknym, mądrym i bogatym – mówi Ireneusz Mazur i apeluje: - Dajmy szanse Raulowi Lozano. On odpowiada za przygotowania i wyniki i chyba wie co robi. Na podsumowanie jego pracy przyjdzie czas po Pekinie – mówi były selekcjoner reprezentacji Polski.
Imieniny w Rio rozpoczynają się 23 lipca. Zaproszenie dla Polski wciąż jest aktualne.


Więcej w „Super Volley’u”

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane