Liga Światowa | 2010-07-22 12:06:37 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna
Na wtorkowej konferencji prasowej trener Javier Weber wyznał, że celem jego drużyny jest awans do czołowej czwórki. Argentyńczycy mają na to spore szanse. W meczu przeciwko utytułowanym Brazylijczykom pokazali, że walczą o każdą piłkę i są groźnym rywalem dla każdego. Po zaciętych czterech setach, dopiero w tie-breaku musieli uznać wyższość 'Canarinhos'.
Początek spotkania zwiastował, że mecz nie będzie jednostronną walką. Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie odskoczyli Brazylijczycy, jednak dobra gra blokiem gospodarzy turnieju finałowego doprowadziła do remisu 4:4. W kolejnych akcjach punktują podopieczni Bernardo Rezende. Przy stanie 4:8 zespoły schodzą na pierwszy time-out. Po przerwie sytuacja nie ulega zmianie, nadal dominują podopieczni żywiołowego Rezende. Po asie serwisowym Murilo przewaga 'Canarinhos' wynosi już sześć "oczek". Argentyńczykom udaje się pomału odrabiać straty, zdobywają trzy punkty z rzędu (10:13). W ataku dobrze radzi sobie Rodrigo Quiroga, na którym w dużej mierze opiera się gra zespołu. Gracze Javiera Webera mają szansę dogonić rywali, jednakże w końcówce Brazylijczycy są nie do zatrzymania. Po raz kolejny punkt bezpośrednio z zagrywki zdobywa Murilo (14:20). Akcja ze środka Rodrigao daje 'Canarinhos' piłkę setową, którą wykorzystuje wprowadzony kilka chwil wcześniej na boisko Theo (17:25).
Drugi set rozpoczyna się od mocnego uderzenia Brazylijczyków. Podopieczni Javiera Webera mają duże problemy z przyjęciem zagrywki Leandro Vissotto, co uniemożliwia im wyprowadzenie jakiejkolwiek akcji (0:4). Po rzekomym błędzie Murilo w ataku Argentyna doprowadza do remisu 5:5. Podrażnieni zawodnicy obydwu drużyn grają coraz ostrzej, pod siatką widoczna jest spora nerwowość. Podczas pierwszego time-out'u Brazylijczycy prowadzą 8:6, jednak Bernardo Rezende ma wiele uwag do przekazania swoim podopiecznym. Po przerwie Luciano De Cecco blokuje Dante Amarala i gospodarze ponownie wyrównują. Bruno Rezende przegrywa przepychankę na siatce z Federico Pereyrą, a atak Rodrigo Quirogi wyprowadza Argentyńczyków na prowadzenie (12:11). Podopieczni Javiera Webera wyraźnie łapią przysłowiowy wiatr w żagle, grają jak w transie, ich przewaga wzrasta do trzech "oczek" na drugiej przerwie technicznej. Dwie dobre akcje Lucasa skutkują kolejnym remisem w tej partii (16:16). W podobny sposób punktuje Alejandro Spajic, dzięki któremu znowu minimalnie lepsi są Argentyńczycy (18:16). W końcówce robi się gorąco. Błędy gospodarzy pozwalają zbliżyć się Brazylijczykom na jeden punkt (23:22). Ostatni punkt zdobywa lider reprezentacji Argentyny - Rodrigo Quiroga.
Partia numer trzy zaczyna się od błędu Brazylijczyków w ataku. W kolejnych akcjach kibice zgromadzeni w hali Orfeo Superdomo w Cordobie obserwują grę "punkt za punkt". Podczas time-out'u gracze 'Canarinhos' są lepsi o jedno "oczko". Po czasie ponownie utrzymuje się wyrównana walka, obie ekipy bardzo dobrze spisują się w obronie. Niesamowicie skuteczny jest Quiroga, który atakiem z lewego skrzydła wyprowadza swój zespół na prowadzenie (10:9). Argentyńczycy podbijają niemalże każdą piłkę. Przez podwójny blok rywali przedziera się Federico Pereyra (13:12). Tuż przed drugą przerwą techniczną Brazylijczycy doprowadzają do remisu, a na samym czasie mają ponownie punkt przewagi. Podopieczni Bernardo Rezende najwyraźniej znaleźli swój rytm gry, który pozwala im przejąć kontrolę nad sytuacją na boisku. Świetnie spisuje się Dante Amaral. Po jego ataku z drugiej linii Brazylijczycy wygrywają 25:20 i obejmują prowadzenie w meczu 2-1.
Zacięta walka pomiędzy zespołami z Ameryki Południowej trwa także w czwartej partii. Jako pierwsi na prowadzenie wychodzą Brazylijczycy, jednak gracze w biało-niebieskich strojach szybko odrabiają straty. Ze środka punkt zdobywa Spajic (12:11). Argentyńczycy przez cały czas wywierają presję na przeciwnikach, nie pozwalają im rozwinąć skrzydeł. Punkt bezpośrednio z zagrywki zdobywa Luciano De Cecco (14:12). Na drugą przerwę techniczną drużyny schodzą przy stanie 16:14, po ataku Federico Pereyry. Po czasie zablokowany zostaje Vissotto i Bernardo Rezende zmuszony jest wezwać swoich podopiecznych do siebie. W przyjęciu fantastycznie spisuje się rozgrywający, De Cecco. Po jego obronie gospodarze Final Six wyprowadzają akcję, po której ich przewaga wzrasta do czterech "oczek" (18:14). Brazylijczycy popełniają coraz więcej błędów, szczególnie na zagrywce. Po ataku Federico Pereyry Argentyńczycy wygrywają 25:19 i doprowadzają do tie-breaka.
Piąty set rozpoczyna się od długiej wymiany, którą skutecznym atakiem kończy Federico Pereyra. W odpowiedzi piekielnie silnym zbiciem rewanżuje się Lucas. Argentyńczycy są niezwykle zdeterminowani, walczą o każdą piłkę. Trzy punkty z rzędu zdobywają Brazylijczycy, co zmusza trenera Webera do wzięcia czasu (2:5). Po przerwie asa serwisowego posyła Murilo. De Cecco pojedynczym blokiem zatrzymuje Dante Amarala (4:6). Przy zmianie stron gracze 'Canarinhos' prowadzą 8:5. Atakiem po prostej punkt zdobywa Facundo Conte (6:8). Od tego momentu inicjatywę przejmują Brazylijczycy, którzy pewnie kroczą ku zwycięstwu w dzisiejszym spotkaniu. Piłkę przechodzącą wykorzystuje Lucas (7:12). Skuteczne zbicie Murilo daje podopiecznym Bernardo Rezende piłkę meczową. Partia kończy się blokiem Leandro Vissotto na Lucasie Ocampo. Brazylijczycy wygrywają 15:10 i całe spotkanie 3-2.
Argentyna - Brazylia 2:3 (17:25, 25:23, 20:25, 25:19, 10:15)
Argentyna: Arroyo, Ocampo, Scholtis, Quiroga, Spajic, De Cecco, Gonzales (libero) oraz Pereyra, Conte, Garcia.
Brazylia: Rezende, Vissotto, Rodrigao, Lucas, Murilo, Dante, Mario Da Silva (libero) oraz Marlon, Thiago Alves, Theo.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.