Liga Światowa | 2010-07-03 21:19:39 | Nadesłał: Emilia Kowalkowska | Źrodlo: inf. własna
Kubańczycy zwyciężyli 3-0 w pierwszym meczu rozgrywanym w łódzkiej Atlas Arenie w ramach rundy rewanżowej Ligi Światowej. Obraz gry Polaków próbował poprawić Zbigniew Bartman, który skomentował dla nas przebieg spotkania.
Co zawiodło w dzisiejszym spotkaniu, dlaczego nie udało nam się wygrać nawet seta?
"Już w spotkaniach w Hawanie widać było, że Kuba to drużyna naprawdę z najwyższej półki. Bardziej istotna jest nasza gra niż rywala, dziś trudno powiedzieć, że nie podjęliśmy walki, staraliśmy się w każdej partii, ale graliśmy seriami, przeciwnik nam uciekał, doganialiśmy go i sytuacja znów się powtarzała. Szkoda, że nie udało się utrzymać poziomu gry przez cały czas. Z tak dysponowanymi Kubańczykami jak dziś można wygrać, ale nie wolno im odpuścić choć na chwilę."
Ogromną przewagę przeciwnika było dziś widać w bloku.
"Tak, dla Kubańczyków to woda na młyn, im więcej blokują, tym bardziej pewni siebie się czują i tym więcej im wychodzi."
Dużo krwi napsuł nam rozgrywający Kuby.
"Byliśmy na to przygotowani, wiedzieliśmy, że lubi atakować z lewej ręki. Robił to świetnie taktycznie, w ustawieniach, w których nasz środkowy i skrzydłowy byli skupieni na Simonie. Chcemy wyciągnąć z tego wnioski, żeby jutro nie dopuścić do podobnych sytuacji."
Kuba w końcówce popełniała bardzo dużo błędów, dlaczego nie potrafiliśmy tego wykorzystać?
"W pierwszej partii Simon trzykrotnie punktował na zagrywce, w trzecim secie zabrakło nam dosłownie jednej piłki, nie udało się wyprowadzić udanej kontry. W obronie nie dawaliśmy sobie rady po atomowych atakach Kuby."
Oddalają się szanse na awans do turnieju finałowego w Argentynie, chcecie walczyć o niego za wszelką cenę?
"Szanse nie są jeszcze do końca zaprzepaszczone, mamy trzy mecze u siebie, istnieje możliwość awansu z drugiego miejsca, jeśli postaramy się i zdobędziemy trochę punktów. Te mecze będą dla nas tak samo ważne, jak wcześniejsze. To będzie prawdziwa walka na noże."
Dawno nie było w waszym wykonaniu takiego spotkania, aby pierwszy blok punktowy padł dopiero w trzecim secie.
"W tym elemencie zdecydowanie nie zagraliśmy najlepiej, to była także wina naszej zagrywki. Nie zrobiliśmy szkody Kubańczykom, poza chwilowymi zrywami, a gdy oni mają perfekcyjne przyjęcie, trudno nam cokolwiek zdziałać w bloku."
Bardzo Pan przeżywał to spotkanie, stojąc w kwadracie rezerwowych, klaskając z kibicami i pokrzykując na kolegów. Stęsknił się już Pan za atmosferą panującą na meczach w Polsce?
"Na pewno tak, w Polsce nastrój na Lidze Światowej jest niezrównany, ale także chciałem jak najlepiej wspierać swoich kolegów. Jestem częścią tej drużyny i czułem, że bardzo potrzebują mojego wsparcia, chociażby z kwadratu rezerwowych."
Dlaczego wybierając nowy zespół postawił Pan akurat na Warszawę, czyli drużynę, której właściwie w PlusLidze miało nie być?
"Jestem rodowitym warszawiakiem, grałem w tej drużynie, gdy grała w Serii B, kiedy debiutowała w ekstralidze. Cieszę się, że w Warszawie powstaje projekt zbudowania dobrego zespołu i to ja mam być jedną z dźwigni jego sukcesu. Jestem szczęśliwy, że mogę brać w tym udział."
*Rozmawiała Emilia Kowalkowska, PrzegladLigowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.