Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje » Liga Światowa

Liga Światowa | 2010-06-06 12:57:54 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: reprezentacja.net

Co dolega Łukaszowi Żygadło?

Fot.: Anna Gumowska

Po pochwałach, jakie rozgrywający Trentino Volley zbierał od szkoleniowca polskiej reprezentacji, spodziewać można się było Łukasza Żygadło w wyjściowej szóstce przeciwko Niemcom. Na drodze stanęła jednak kontuzja.

Okazuje się, że naszego rozgrywającego z walki we wczorajszym spotkaniu wykluczyła mocno tajemnicza kontuzja. - W zasadzie nie wiem, co się stało, ale od trzech dni nie mogę ruszać stopą. Może na szczęście przedwczoraj wyszedł krwiak, którego mam teraz wprawdzie na całej kości piszczelowej, ale może to znak, że to, co mi dolega, już przechodzi, choć nadal jest dokuczliwe. Mimo środków przeciwbólowych nogą niby ruszam, ale nadal nie mogę skakać ani do bloku ani do wystawy - relacjonuje Łukasz Żygadło. Skąd ten uraz? - Nie wiem. W ostatnich dniach nie upadłem krzywo, nie podkręciłem kostki, w każdym razie nic takiego nie zauważyłem - mówi Żygadło sam mocno zaskoczony i zaniepokojony całą sytuacją.

Niestety uraz jest na tyle poważny, że uniemożliwia grę zawodnikowi na co dzień reprezentującemu barwy Trentino Volley. - Mimo że wziąłem naprawdę silne środki przeciwbólowe, ból nie ustępuje i uniemożliwia mi w zasadzie skakanie - zdradza nasz rozgrywający. - Doszliśmy wspólnie ze sztabem medycznym do wniosku, że konieczne będzie zrobienie USG albo prześwietlenia, żeby wykluczyć coś poważniejszego, choć mam nadzieję, że nic takiego się nie stało. Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie wiemy, co się stało ani co mi jest. Lekarz wprawdzie wyklucza pęknięcie lub złamanie, ale wygląda to nieciekawie - kość piszczelowa jest opuchnięta i cała w krwiaku. Próbuję robić wszystko, żeby wrócić. Trenowałem przedwczoraj, podskakiwałem trochę do bloku, ale po treningu czułem się trochę gorzej. Wczoraj wydawało mi się przed meczem, że dam radę, ale na rozgrzewce już okazało się, że pobiegać trochę mogłem, ale o skakaniu raczej nie było mowy. Mam nadzieję, ze szybko będzie lepiej.

Łukasz nie kryje rozczarowania i rozgoryczenia zaistniałą sytuacją i przyznaje, że nie tak wyobrażał sobie swoją rolę w kadrze Daniela Castellaniego w pierwszych meczach Ligi Światowej. - Muszę przyznać, że przez ostatnie trzy, cztery dni byłem więcej razy u sztabu medycznego niż przez cały mój sezon, bo próbujemy wszystkich metod, by zmniejszyć bolesność tego krwiaka. Mam nadzieję, że te wszystkie wykonywane przez nas zabiegi przyniosą w końcu ulgę i będę mógł wrócić do treningu, a przede wszystkim do gry. Najgorsze jest to, że coś takiego przydarzyło mi się akurat w momencie kiedy zaczynamy grać. Nie ukrywam, że bardzo czekałem na rozpoczęcie tego sezonu reprezentacyjnego. Do tego muszę powiedzieć, że czuję się bardzo dobrze fizycznie. Po prostu roznosi mnie energia, a jakaś niewyjaśniona rzecz blokuje mnie przed tym, żeby rozegrać spotkanie


*więcej na reprezentacja.net

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane