Liga Światowa | 2010-06-05 16:06:55 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna
Drugi mecz pomiędzy reprezentacjami Rosji i Stanów zjednoczonych dostarczył więcej emocji niż wczorajsze spotkanie, jednak zwycięzcą ponownie była ekipa Sbornej. Podopieczni Daniela Bagnoliego wygrali 3-1 i liderują w grupie C.
Od początku spotkania Amerykanie mają problemy ze skończeniem akcji. Dobrze w bloku radzą sobie Rosjanie, który są skuteczniejsi również na kontrach. Gospodarze szybko wychodzą na prowadzenie 4:1, które stopniowo powiększa się. Podczas pierwszej przerwy technicznej jest już 8:3. Po czasie Ryan Millar atakuje bez bloku w aut (9:3). Błędy gości mnożą się, podobną pomyłkę zapisuje na swoim koncie Sean Rooney (11:4). Trudną piłkę z drugiej linii kończy Maxim Mikhaylov (12:5), chwilę później zablokowany zostaje Sean Rooney (13:5). Rosjanie grają spokojnie, kontrolują sytuację na boisku, natomiast ich przeciwnikom praktycznie nic nie wychodzi. Wyraźnie widać, że boją się bloku Sbornej, stąd spora ilość ataków daleko w aut. Na drugiej przerwie technicznej gospodarze prowadzą 16:7. Rosjanie do końca partii nie pozwalają rywalom na odrobienie strat i bez żadnych problemów wygrywają 25:14.
Początek drugiego seta jest bardzo wyrównany. Rosjanie co prawda wypracowują lekką przewagę, jednak gościom udaje się szybko wyrównać. Błąd w ataku popełnia Taras Khtey i to Amerykanie prowadzą na time-out'cie 8:7. Podopieczni Alana Knipe grają dużo lepiej w przyjęciu, co przekłada się na skuteczniejsze wyprowadzanie akcji. Po czasie Khtey ponownie się myli i jest 9:7 dla gości. W tej partii lepiej radzą sobie w bloku Amerykanie, doskonałą zmianę dał również Paul Lotman. Trener Bagnoli desygnuje na parkiet Semena Poltavskiy'ego, który w dużej mierze odmienia losy seta. Przy stanie 13:12 dla gospodarzy asa serwisowego posyła Maxim Mikhaylov. W kolejnej akcji ten sam zawodnik wykorzystuje piłkę na kontrze i Rosjanie prowadzą już 15:12. Po drugiej przerwie technicznej (16:13) Poltavskiy ustawia ścianę nie do przejścia dla amerykańskiego skrzydłowego. Siatkarze ze Stanów Zjednoczonych nie poddają się, przewaga gospodarzy topnieje tylko do dwóch punktów (19:17). W końcówce swoją wyższość udowadniają Rosjanie. Partię skutecznym atakiem kończy niezawodny dzieiejszego dnia Maxim Mikhaylov (25:22).
Trzeci set również zaczyna się od wyrównanej i zaciętej walki. Przy stanie 6:6 asa serwisowego posyła Lotman. Po drugiej stronie siatki skutecznie atakuje Maxim Mikhaylov, jednak na przerwie technicznej 'oczko' przewagi mają Amerykanie. Po czasie goście zdobywają serią trzy punkty i trener Bagnoli jest zmuszony wezwać swoich podopiecznych do siebie. Rozmowa nie przynosi oczekiwanych rezultatów, Rosjanie wciąż nie mogą zatrzymać rozpędzonych rywali. Na drugim time-out'cie jest 16:12 dla gości. Po przerwie Semen Poltavskiy i Taras Khtey blokują Matthew Andersona i przewaga topnieje zaledwie do dwóch 'oczek'. Rosjanie mają szansę na wyrównanie wyniku, jednak długa akcję wygrywają Amerykanie po skutecznym obiciu rąk rywali przez Rileya Salmona. Sztuka ta udaje się chwilę później dzięki mocnej zagrywce Yury Berezhki (20:20). Remis nie utrzymuje się zbyt długo, podopieczni Alana Knipe znów odskakują na dwa 'oczka', a chwilę później blokują Poltavskiego. Kolejny punkt zdobywa Matthew Anderson, a co daje Amerykanom piłkę setową. Rosjanie bronią się, mocno zbija Poltavskiy (21:24). Przy ataku Andersona po skosie przyjmujący Sbornej nie mają szans i goście wygrywają partię 25:21.
Czwartą odsłonę od mocnego uderzenia rozpoczynają Rosjanie. Dobrze gra Dmitriy Muserskiy, który zdobywa dwa punkty. Z drugiej linii skutecznie atakuje Yury Berezhko, a chwilę później Paul Lotman posyłką piłkę prosto w antenkę i na time-out'cie jest 8:3 dla gospodarzy. Przewaga Rosjan stopniowo topnieje, w ekipie USA coraz lepiej funkcjonuje blok. Piłkę przechodzącą wykorzystuje David Lee i na tablicy świetlnej pojawia się remis 11:11. Kolejne dwie akcje wygrywają gospodarze, jednak Amerykanie nie zwalniają tempa i po udanym ataku Matthew Andersona doprowadzają do kolejnego wyrównania. Sytuacja powtarza się, znowu na dwa 'oczka' odskakują podopieczni Daniele Bagnoliego. Na drugiej przerwie technicznej jest 16:14. W akcji 'jeden na jeden' górą jest Alexander Volkov, który w pojedynkę blokuje Ryana Millara (17:14). Piętnasty punkt na koncie Amerykanów zapisuje Sergey Grankin, który wpada w siatkę. Maxim Mikhaylov po raz kolejny kończy trudną piłkę (19:16). To głównie na tym zawodniku opiera się gra w ataku Sbornej. Na środku przytomnie zachowuje się Dmitiy Muserskiy i o czas prosi Alan Knipe (21:17). Błąd w ataku popełnia Riley Salmon i piłkę meczową mają Rosjanie (24:19). Amerykanie walczą, zdobywają dwa punkty. Mecz kończy zbicie Yury Berezhki. Rosjanie wygrywają 25:21 i cały mecz 3-1.
Rosja - USA 3:1 (25:14, 25:22, 21:25, 25:21)
Rosja: Grankin, Khtey, Berezhko, Muserskiy, Volkov, Mikhaylov, Komarov (libero) oraz Biryukov, Poltavskiy, Makarov.
USA: Anderson, Rooney, Lee, Millar, Salmon, Hansen, Lambourne (libero) oraz Holt, Lotman, Patak.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.