Liga Światowa | 2008-06-29 12:26:00 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: inf. własna
W drugim spotkaniu rozgrywanym w Tokio Japończycy zagrali dużo lepiej niż wczoraj. Podopieczni Tatsuya Ueta po wczorajszej porażce zrehabilitowali się i pokonali polski zespół, wygrywając dopiero w tie-breaku.
W pierwszym spotkaniu Polacy pokonali Japonię 3:0. W drugim nie było już tak łatwo i zawodnicy Raula Lozano musieli uznać wyższość rywali. Wynik jednak niezupełnie odzwierciedla to, co działo się na boisku. Mimo porażki w trzech ostatnich partiach, w pierwszych Polacy zagrali naprawdę dobrze i niewiele brakowało im do wygrania meczu. Gospodarze okazali się jednak lepsi i to oni cieszyli się ze zwycięstwa po wygranym tie-breaku.
Polacy rozpoczęli spotkanie z Mariuszem Wlazłym w składzie. Zawodnik nie zagrał wczoraj całego meczu z powodu kontuzji kciuka.
Od początku gra układała się po myśli gości, którzy bardzo dobrze zagrywali i skutecznie blokowali rywali, szybko wychodząc na prowadzenie, 0:5. Brylował w tych elementach Mariusz Wlazły oraz Marcin Wika. Jednak problemy Wiki w przyjęciu oraz atak Plińskiego w taśmę spowodowały, że gospodarze pewnie zbliżali się do biało-czerwonych, 6:8. Dobra gra w obronie, a także spora liczba błędów Polaków wyrównały stan gry na 9:9. Na reakcję Raula Lozano nie trzeba było długo czekać i Argentyńczyk wstrzymał grę w celu uspokojenia swoich zawodników. Manewr ten nie przyniósł pożądanego skutku, Mariusz Wlazły zaatakował w antenkę, a chwilę później Łukasz Kadziewicz w siatkę, co dało kolejne kilkupunktowe prowadzenie gospodarzom. Na drugą przerwę techniczną podopieczni Raula Lozano schodzili przegrywając 16:14. Po tej przerwie, Polacy kolejny raz zaczęli odrabiać straty. Skuteczny atak gości oraz blok i przekroczenie linii trzeciego metra przez Gottsu zniwelowały tą przewagę, 18:18. Od tego momentu gra w pierwszym secie rozpoczęła się do nowa. Przełomowym momentem był atak w aut Yamamoto, który przybliżył Polaków do zwycięstwa w tej partii, 18:20. Aby odwrócić losy gry o czas poprosił szkoleniowiec Tatsuya Ueta. Nie przyniosło to pożądanego rezultatu, Polacy grali coraz pewniej. Skuteczne ataki Świderskiego z szóstej strefy dały przewagę polskiemu zespołowi i pierwszą piłkę setową, której biało-czerwoni nie wykorzystali. Jednak Polacy nie zmarnowali drugiej okazji i wygrali po zaciętej walce 29:31.
W drugiej odsłonie Polacy wyszli na boisko bardzo zdeterminowani. Znakomita gra Marcina Wiki oraz Mariusza Wlazłego dała Polakom dwupunktowe prowadzenie, 4:6. Silna zagrywka Daniela Plińskiego oraz skuteczny blok na Gotssu powiększały przewagę Polaków. Jednak dobra gra biało-czerwonych tylko zmobilizowała poddenerwowanych Japończyków, którzy otrząsnęli się z letargu i znów powrócili do swojej gry, doprowadzając do remisu, 11:11. Przy stanie 13:15 dla gości, trener Tatsuya Ueta poprosił o czas dla swojego zespołu. Po upływie regulaminowego czasu gospodarze nadal nie mogli nawiązać równorzędnej walki z przeciwnikiem. Polacy, schodząc na drugą przerwę techniczną, prowadzili 13:16. Dobra gra w obronie Krzysztofa Ignaczaka, a także spora liczba błędów Japończyków pozwoliła Polakom spokojnie dowieść kilkupuktową przewagę do końca seta. Biało-czerwoni wygrali 18:25.
Po miażdżącej przewadze w drugiej partii mogłoby się wydawać, że Polacy złapali odpowiednie tempo i nic już nie jest w stanie przeszkodzić im w wygraniu całego spotkania. Pierwszy punkt zdobył Sebastian Świderski atakując po rękach japońskiego bloku, a zaraz po nim asem serwisowym popisał się Mariusz Wlazły. Gotssu nie pozostawał dłużny i szybko umieścił piłkę w boisku Polaków. Dość pechowo, za nisko, została rozegrana piłka do Łukasza Kadziewicza, który zaatakował w aut, dając kolejny punkt gospodarzom, 3:2. Na przemian obie drużyny prezentowały swoje najmocniejsze strony. Przekroczenie linii trzeciego metra przez Wikę oraz autowy atak Wlazłego umożliwiły Japończykom objęcie czteropunktowej przewagi, 12:8. W tym momencie argentyński szkoleniowiec poprosił o czas dla swojego zespołu. Na nic to się zdało, Polacy popełniali zbyt dużo własnych błędów, a przy dobrej grze gospodarzy tracili wiele punktów. Widząc nieporadność zawodników Raul Lozano wprowadził na boisko Pawła Woickiego oraz Piotra Gruszkę, jednak i te zmiany nie przyniosły pożądanego efektu. Japończycy coraz pewniej czuli się w ataku, zdobywając kolejne punkty. Atak Kadziewicza z przechodzącej piłki zmusił japońskiego trenera do wzięcia czasu dla zespołu, 17:16. Jedak ostatnie akcje w tym secie należały do gospodarzy, którzy wygrali trzeciego seta 25:19.
Początek czwartej partii był wyrównany, obie ekipy walczyły punkt za punkt, ale od pierwszej przerwy technicznej (6:8) Polacy przejęli inicjatywę. Paweł Zagumny oraz Daniel Pliński skutecznie spisywali się na środku siatki, a szczelne bloki uniemożliwiały gospodarzom wyprowadzenie kolejnych akcji. Obecność Koshikawy dała się we znaki podopiecznym trenera Raula Lozano. Japoński atakujący sprawnie zdobywał punkty dla swojego zespołu. Na drugą przerwę to gospodarze schodzili prowadząc 16:13. Po przerwie stan rywalizacji nie uległ zmianie. Dodatkowo błędy popełnianie przez Polaków przybliżały japońskich siatkarzy do zwycięstwa w tym secie. Na niewiele się zdało wprowadzenie Zbigniewa Bartmana w miejsce Marcina Wiki. Błędy popełnianie przez Polaków tylko ich pogrążały, co skutecznie i bezlitośnie wykorzystali gospodarze, wygrywając w czwartym secie 25:21.
Piaty set staje się powoli tradycją w spotkaniach z udziałem Polaków. Pierwszy punkt po ataku Shimizu zdobyli podopieczni Tatsuya Ueta. Jednak autowa zagrywka japońskiego zawodnika dała pierwszy remis w tej części seta. As serwisowy Gottsu dał Japończykom dwupunktowe prowadzenie, 4:2. Na szczęście w polskiej drużynie świetnie dysponowany był dzisiaj Mariusz Wlazły, który w końcu przełamał niemoc w ataku polskiej drużyny. Podstawowy atakujący reprezentacji Polski bez problemu poradził sobie z postawionym przez Japończyków blokiem i zanotował na swoim koncie kolejny punkt. Jedak chwilę później po prostych błędach biało-czerwonych, trener Polski był zmuszony poprosić o czas dla swojego zespołu. Na nic to się zdało, Polacy po dwóch pierwszych setach opadli z sił. Inicjatywę przejęli gospodarze, którzy pewnie szli w kierunku zwycięstwa. Przysłowiową „kropkę nad i” postawił Shimizu skutecznie atakując w szósty metr boiska.
Japonia - Polska 3:2
(29:31, 18:25, 25:19, 25:21, 15:11)
Składy zespołów:
Japonia: Usami 5, Yamamoto 14, Tomimatsu 7, Matsumoto 7, Ishijima 13, Koshikawa 22, Tsumagari(libero) oraz Fukuzawa, Shimizu.
Polska: Pliński 10, Zagumny 3, Wika 11, Wlazły 15, Kadziewicz 13, Świderski 9, Ignaczak(libero) oraz Gierczyński 2, Woicki 1, Gruszka, Bartman 2.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.