Liga Światowa | 2008-06-27 22:52:00 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: inf. własna
W rozgrywanym w Madrycie meczu trzeciego weekendu LŚ gospodarze pokonali faworyta spotkania Bułgarię 3:1 (25:16, 18:25, 25:21, 25:16).
Ku radości zgromadzonych kibiców po niemalże dwóch godzinach gry Hiszpanie mogli cieszyć się ze zdobycia bardzo ważnych punktów. Dzięki temu Hiszpania nadal liczyć się będzie w walce o awans do finałowej stawki. Jutrzejszy mecz pokaże czy wynik dzisiejszego meczu to symptom zwyżki formy Mistrzów Europy czy efekt słabszej dyspozycji Bułgarów, osłabionych nieobecnością Mateya Kazyiskiego.
Bułgarzy jak zwykle popisywali się silnymi atakami, świetnym serwisem i skutecznym blokiem. Tyle że tym razem to nie wystarczyło aby pokonać doskonale grających dzisiaj gospodarzy. W szeregach Hiszpanii w ataku szaleli Iban Perez i Israel Rodriguez. Hiszpanie starali się też pokonać Bułgarów ich własną bronią, zagrywką. Niepośledni wpływ na korzystny dla Hiszpanii wynik meczu miał rozgrywający Miguel Angel Falasca, którego precyzyjne wystawy w dużej mierze ułatwiały zadanie atakującym.
Po pierwszym secie, w którym gospodarze zdeklasowali rywali, ogrywając ich do 16 nic nie zapowiadało emocji w dalszym ciągu meczu. Trener Stoev starał się jak mógł, aby odwrócić losy spotkania. I poniekąd mu się to udało, bowiem jego podopieczni przebudzili się w drugiej odsłonie meczu i wygrali ją do 18. Wydawało się, że Bułgaria powróciła do swojej dobrej gry. Warto wspomnieć, że w tej partii spisującego się poniżej oczekiwań Martina Peneva zastąpił bardziej doświadczony Konstandin Stoykov. Niestety i on nie spełnił swojej roli i w czwartym secie na pozycji przyjmującego zagrał kolejny rezerwowy Metodi Ananiev.
Trzecia partia była dramatyczną walką gości o przetrwanie. Po stronie Bułgarii każdy z zawodników pojawił się na parkiecie choć na jedną akcję. Bułgarski szkoleniowiec rotował składem, szukając wyjścia z impasu, podczas gdy Hiszpanie grali względnie stałym składem. Jedyną poważniejszą zmianą było zejście z parkietu Manuela Sevillano, za którego wszedł do gry Enrique de la Fuente. Bułgaria nie zdołała utrzymać tempa narzuconego przez gospodarzy i uległa 21:25. I w tym momencie na dobrą sprawę mecz się zakończył.
Czwarty set był formalnością. Bułgarzy przegrali go „na stojąco”, podobnie jak pierwszą partię do 16. Motywacja z każdą sekundą opuszczała szeregi gości. A korzystający z dogodnej sytuacji Hiszpanie stale powiększali przewagę nad rywalami.
Wygrywając to spotkanie Hiszpania odniosła największy sukces w tej edycji LŚ w dotychczas rozegranych meczach. Rywalizacja w grupie C nabiera rumieńców. Jak na razie w walce o finał coraz trudniej dostrzec faworyta. Dzisiejszy triumfator ma na koncie 3 zwycięstwa i 2 porażki, podobnie jak Bułgaria. Jeśli Stany Zjednoczone dwukrotnie zwyciężą w ten weekend z Finlandią, to one umocnią się na fotelu lidera grupy C.
Hiszpania – Bułgaria (25:16, 18:25, 25:21, 25:16).
Składy:
Hiszpania: Falasca 6, Perez 16, Sevillano 3, Molto 10, Garcia-Torres 11, Rodriguez Israel 17, Valido (l) oraz Rodriguez Francisco Jose 1, de la Fuente 6, Hernan.
Bułgaria: Zhekov 5, Tsvetanov 6, Yordanov 13, Gaydarski 9, Aleksiev 6, Penev 1, Salparov (l) oraz Stanev 1, Ananiev 1, Stoykov 3, Milushev 3, Bogdanov 1.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.