Liga Światowa | 2009-07-05 16:57:01 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
Za nami dwa kolejne spotkania w ramach tegorocznej edycji Ligi Światowej, które zakończyły się zwycięstwem Polaków odpowiednio: 3:0 i 3:1. O podejściu do gry polskiej ekipy oraz jej planach na najbliższe dni, specjalnie dla naszego serwisu wypowiedział się MVP pierwszego z meczów, Bartosz Kurek.
Wczoraj tytuł MVP powędrował w Twoje ręce, dziś w ręce Marcina Możdżonka. Nagrody te przyznawane są obecnie przez publiczność, czy zatem smakują podwójnie?
Bartosz Kurek: Zacznijmy może od tego, że nie wiem jak to jest Marcinem, ale wydaje mi sie, że ogólnie nie przywiązujemy aż tak dużej wagi do tych tytułów indywidualnych, dla nas przede wszystkim liczy się zwycięstwo drużyny. No cóż, nie zmienia to faktu, że na pewno taka nagroda przyznana od publiczności bardzo cieszy, bo to wyraz uznania i docenienia przez osoby, które możemy tutaj spotkać na hali, więc to tym bardziej powód do radości, który mobilizuje do dalszej pracy.
Jak ocenisz dzisiejszy występ polskiej kadry oraz jak postrzegasz postawę rywali? Wenezuela niewątpliwie zagrała dziś lepiej, ale jednak czegoś zdecydowanie zabrakło...
Swoją grę ciężko mi oceniać, bo byłem dzisiaj zawodnikiem głównie zadaniowym i z takiej roli również muszę się wywiązywać, bo wiadomo że jeszcze nie jestem na takim poziomie, żeby mieć pewne miejsce w składzie. Myślę, że swoje zadanie wypełniłem w stopniu średnim, ale grę chłopaków oceniam jak najbardziej pozytywnie. Fakt, że Wenezuela wygrała tego pierwszego spowodowany był jedynie naszą nerwością i choć rzeczywiście zagrali lepiej, nie powinno się to było przytrafić.
Trudno nie zauważyć, że bardzo dobrze dogadujecie z Kubą Jaroszem, a co ciekawe zazwyczaj, kiedy jeden gra dobrze, drugi gra na podobnie wysokim poziomie. Jak skomentowałbyś tę interesującą zależność i czy kwestia, że znacie się dobrze, faktycznie pomaga wam na parkiecie?
Tak, rzeczywiście przyjaźnimy się z Kubą i na pewno ma to wpływ na to jak się dogadujemy na boisku, ale czy jest taka zależność typowo sportowa, że obaj w tym samym czasie, zawsze gramy dobrze, to myślę, że nie, że takiej zależności nie ma. Tak jak mówię, współpracuje się nam bez zarzutu, a że przyjaźnimy się również poza boiskiem i lubimy spędzać ze sobą czas, więc na pewno stąd taka dobra komunikacja między nami. Kiedy tu przyjechaliśmy, my akurat nie musieliśmy się zgrywać, byliśmy razem, stanowiliśmy już ten kolektyw. Fajnie, że przyszedł taki czas kiedy możemy być razem na boisku, bo w Skrze nie zdarzało się to zbyt często.
Dzisiaj opuszczacie już Wrocław, wkrótce mecze z Finlandią i z racji tej chciałam zapytać jaki plan na najbliższe dni ustalił dla Was trener Castellani?
W poniedziałek spotykamy się w Spale, tam trenujemy bodajże do środy, potem wylot do Finlandii i tam przygotowujemy się do meczów, które będą dla nas bardzo ważne. Musimy być cały czas skoncentrowani, tak jak tutaj z Wenezuelą i tym sposobem od zwycięstwa do zwycięstwa, mam nadzieję, że wywalczymy sobie jak najwyższe miejsce w naszej grupie.
Nadzieje kibiców na Wasz awans do finału Ligi Światowej i zwycięstwo w nim, są ogromne. Powiedz, jak Wy podchodzicie do tego turnieju, bo wiadomo zwyciężać chce się zawsze, ale jednak ta akurat impreza podporządowana jest chyba jednak po pierwsze przetestowaniu poszczególnych nazwisk?
Jak widać na meczach mamy do czynienia z dużą rotacją składu, więc jest to raczej test dla nas, młodszych zawodników, ale nie możemy wychodzić na boisko nie myśląc o zwycięstwie, bo do tego obliguje nas i publiczność i status polskiej siatkówki na świecie, który określał zawsze dobry poziom. Co prawda na mecze zawsze wychodzimy skoncentrowani, zawsze walczymy o zwycięstwo, ale wiadomo, raz się udaje, raz nie, takie są myślę prawa młodości.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.