Liga Światowa | 2009-06-28 13:13:52 | Nadesłał: Kinga Popiołek | Źrodlo: inf. własna
Nie udało się sprawić niespodzianki w pierwszym spotkaniu przeciwko Brazylii, chociaż w pierwszych dwóch partiach było naprawdę blisko. O przyczynach porażki rozmawiamy z Marcelem Gromadowskim, atakującym reprezentacji Polski.
Co się działo z wami w końcówkach dwóch pierwszych setów?
Marcel Gromadowski: - Po tych dwóch pierwszych setach była naprawdę duża szansa na to, żeby wyciągnąć wynik na 2:1, 2:2, a może i na tie-break dla nas. Cóż mogę powiedzieć? Szkoda. Szkoda, bo naprawdę bardzo fajną grę wszyscy prezentowaliśmy w pierwszych dwóch setach. Końcówka drugiego seta, potem przerwa i już - wszystko wyglądało zupełnie inaczej.
Czy przerwa nie wybiła was w jakiś sposób z rytmu?
- Nie wydaje mi się. Są sytuacje, kiedy na przykład w hali gaśnie światło i z tym też trzeba sobie jakoś radzić. Pewnie każdy ma sobie coś do zarzucenia, szczególnie po tym trzecim secie, bo po pierwszych dwóch to raczej nie.
Czy w trakcie długiej przerwy od trenera Castellaniego dostaliście reprymendę, czy raczej trener był spokojny?
- Wiem, że może nie ma dużych powodów do radości po dwóch przegranych setach, ale styl gry mógł się wszystkim podobać i myślę, że trenerowi też się podobał. I za ten styl nas pochwalił, ale także zachęcał do walki, bo z tym, co prezentujemy możemy powalczyć i spotkanie wcale nie musi się zakończyć na trzecim secie.
W takim razie może za bardzo chcieliście po takich słowach od trenera, żeby losy spotkania się odmieniły?
- Chcieliśmy wygrać i to od samego początku. Myślę, że poziom chęci był naprawdę wysoki. A o tej ostatniej partii to nawet nie ma co mówić. Wynik mówi sam za siebie.
Łatwo będzie wam przejść do porządku dziennego po trzecim secie?
- Musimy to zrobić, nie mamy innego wyjścia. Dlatego też będziemy robić wszystko, żeby nie powtórzyć już takiego seta, bo to po prostu nie przystoi.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.