Liga Światowa | 2009-06-28 08:26:55 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
Tak samo jak miało to miejsce dnia wczorajszego, siatkarzom Stanów Zjednoczonych do zwycięstwa nad reprezentacją Chin, potrzeba dziś było jedynie trzech setów. Co ciekawe, swoją szansę na grę w tym meczu otrzymał także doskonale znany polskim kibicom, były siatkarz Częstochowy, Brook Billings.
Pierwszy punkt w secie inaugurującym to spotkanie pada łupem gości z Chin. Po błędach na zagrywce zarówno Andersona, jaki i dwie piłki później, Shena, na tablicy remis po trzy. Chińczycy, za sprawą udanego bloku na Stanley'u, wychodzą na prowadzenie 4:3. Kolejny remis przy stanie po siedem, a punkt ten zapisuje na swym koncie środkowy USA, David Lee. Po punkcie z piłki przechodzącej zdobytym przez Andersona, Amerykanie obejmują prowadzenie, 11:10. Od tego momentu, poprzez stan po 13, kiedy to mylą się po przekątnej Chińczycy, zawodnicy obu drużyn walczą praktycznie punkt za punkt. Przy wyniku 15:15, a zatem tuż przed przerwą techniczną trener Jianan prosi o czas. Potrójny, skuteczny blok Amerykanów daje im kolejną jednopunktową przewagę, 17:16. Po ataku Stanley'a z prawego skrzydła na 19:16, na boisku pojawia się Zhong, a przy 21:17 na zmianę zadaniową melduje się Smith. Siatkarze USA utrzymują bez problemu bezpieczną przewagę, choć Chen atakiem po przekątnej stara się jeszcze gonić wynik, 23:19. Partię tę kończy Hein, 25:20.
Set drugi rozpoczyna się korzystnie dla siatkarzy USA, którzy bardzo dobrze radzą sobie w bloku i wkrótce obujmują prowadzenie 5:2. Po pierwszej przerwie technicznej na zagrywce myli się Stanley, 8:4, ale kilka akcji później rehabilituje się w ataku na opadającym bloku, zapisując punkt na 10:5. Atakiem z pierwszego tempa popisuje się Hein, wyprowadzając tym samym Amerykanów na stan 13:8. Yu przedziera się ze środka między rękami Lee, ale USA wciąż na miażdżącym prowadzeniu, 15:9. Blok w wykonaniu siatkarzy Chin praktycznie w ogóle nie funkcjonuje, za to elementem tym punktują bez litości gospodarze, 18:9. Przy wyniku 18:10 na boisko wchodzi nowy atakujący, Brook Billings. Znokautowani, zdawałoby się Chińczycy, po kontrze przez środek Biana, zmniejszają staty do stanu 19:14. Za sprawą ataku Heina na tablicy wciąż utrzymuje się pięciopunktowe prowadzenie ekipy gospodarzy, 23:18. Końcówka tego seta to niewątpliwie kolejny zryw zawodników Chin, jednak pomimo faktu, że udaje się im wybronić kilka setballi, ostatecznie partia ta po błędzie zagrywki Zhonga, kończy się wynikiem 25:23.
Po roztrwonieniu przewagi w secie poprzednim przez Amerykanów, pobudzeni Chińczycy spisują sie na parkiecie zdecydowanie pewniej. Odważny atak z prawego skrzydła Chena daje reprezentacji pod dowódzwtwem trenera Jianana punkt na 3:4 i to tym razem USA musi gonić przeciwnika. Ku zdziwieniu gospodarzy, na pierwszą przerwę techniczną drużyny schodzą przy prowadzeniu Chin 5:8. Dziesiąty punkt dla Chińczyków w tej partii zdobywa dzięki sprytnej kiwce Li, 8:10. Ekipa Stanów prowadzenie obejmuje dopiero po asie Rooney'a, 12:11, jednak na drugą przerwę techniczną ekipy schodzą przy ponownej przewadze Chin, 14:16. Na boisku, w celu wykonania zagrywki w miejsce Andersona pojawia się Touzinsky. Punkt na stan 17:17 zdobywa Brook Billings, a po ataku Rooney'a jest już 22:19 dla Amerykanów. Przy wyniku 22:21, kiedy to Billingsa zatrzymuje na siatce chiński blok, o czas prosi trener Knipe. Rady szkoleniowca przynoszą oczekiwany efekt, bo już kilka piłek później, spotkanie to wynikiem 25:22 wygrywają siatkarze Stanów.
USA - Chiny 3-0 (25:20, 25:23, 25:22)
USA: Anderson, Rooney, Lee, Stanley, Hansen, Hein, Lambourne (libero) oraz Smith, Touzinsky, Billings
Chiny: Bian, Liang, Cui, Jiao, Jiang, Shen, Ren (libero) oraz Chen, Zhong, Li, Yu
* Autorem relacji jest Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.