Liga Światowa | 2008-06-15 10:57:00 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: inf. własna
W drugim meczu na Hawanie Włosi wzięli rewanż na Kubańczykach, wygrywając 3:1. W Suwonie Rosjanie bez problemów pokonali gospodarzy - również w czterech setach. Po pierwszym weekendzie Ligi Światowej w tabeli grupy B przewodzą Rosjanie przed Włochami, Kubą i Koreą.
Kubańczycy podbudowani wczorajszym zwycięstwem nad starszymi i bardziej doświadczonymi Włochami, drugie spotkanie rozpoczęli dokładnie tą szóstką. Andrea Anastasi dokonał jednej zmiany w wyjściowym składzie - Andrea Sala zastąpił Luigiego Masterangelo.
Włosi od początku dobrze spisywali się w bloku. Pierwszy set okazał się pechowy dla gospodarzy. Gwiazda i bohater poprzedniego spotkania Rolando Jurquin doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Yadier Sanchez i Roberlandy Simon wzięli ciężar gry na siebie, doprowadzając do remisu 22:22. Azzuri jednak wzmocnili swoją obronę i spokojnie wygrali seta 26:24.
Atmosfera na trybunach była równie gorąca, jak poprzedniego wieczora, "ofiarą" kubańskich kibiców ponownie padł Alessandro Fei, którego zagraniom za każdym razem towarzyszły gwizdy i niepochlebne okrzyki kubańskiej widowni.
Kubańczycy bardzo dobrze rozpoczęli drugą partię. Dzięki asom serwisowym i atomowym atakom udało im się wyjść na prowadzenie. Jednak Europejczycy odrobili straty, nawet wyszli na prowadzenie 22:21 i o losach partii znów decydowała nerwowa końcówka. Żadna z drużyn nie miała ochoty się poddać. Ostatecznie to Włosi, po potężnej siatkarskiej "czapie" cieszyli się ze zwycięstwa 29:27.
Publiczność, mając w pamięci zwycięstwo Kubańczyków w poprzednim meczu, nie miała powodów do zadowolenia, ale mimo to nadal głośno dopingowała swoich reprezentantów. Włosi zdekoncetrowali się nieco, co poskutkowało łatwą stratą kilku punktów. Trzeba jednak zaznaczyć, żę Kubańczycy wzmocnili swoje ataki. Henry Bell, który zastąpił kontuzjowanego Jurquina, swój niski wzrost nadrabiał inteligentną, ofensywną grą. Gdy na tablicy wyników widniał rezultat 24:24, chytrym atakiem popisał się Raydel Corrales, a chwilę później Kubańczycy zablokowali atak Włochów i mogli cieszyć się ze zwycięstwa 26:24.
W czwartej partii na boisko powrócił Jurquin, popisując się wysoką skutecznością w ataku. Azzuri jednak czuli, że zwycięstwo jest blisko - zwarli szeregi i na drugą przerwę techniczną schodzili prowadząc 16:13. "Ulubieniec" kubańskiej publiczności, Fei, zaserwował kilka asów, dzięki czemu Włosi odnieśli pewne zwycięstwo w tej partii 25:20 i w całym meczu 3:1.
Kuba - Włochy 1-3
(24:26, 27:29, 26:24, 20:25)
Składy zespołów:
Kuba: Leal 11, Jurquin 7, Sanchez 9, Simón 13, Camejo 7, Dominico 5, Gutierrez (libero) oraz Alvarez, Camejo, Bell 7, Corrales 16
Włochy: Vermiglio 1, Cisolla 25, Martino 1, Fei 29, Birarelli 3, Sala 11, Manià (libero) oraz Mastrangelo, Paparoni 2, Casoli
Po meczu powiedzieli:
Alberto Cisolla (kapitan reprezentacji Włoch):
Zagraliśmy piękny mecz na wysokim poziomie, tak jak chcieliśmy. Naszym celem jest finał Ligi Światowej. Byliśmy zmęczeni, ale by wygrać daliśmy z siebie 110%. Byliśmy skoncentrowani od początku do końca, jednak mimo to straciliśmy trzeciego seta.
Andrea Anastasi (trener reprezentacji Włoch):
Jestem zadowolony z naszych wyników, z tego weekendu na Kubie, bo walczyliśmy o każdą piłkę. To jest to, co najbardziej mi się podoba w mojej drużynie. Byłem pewny, że Kubańczycy wysoko zawieszą nam poprzeczkę. Szkoda, że nie udało im się zakwalifikować do Igrzysk Olimpijskich, ale przed nimi wielka przyszłość.
Roberlandy Simon (kapitan reprezentacji Kuby):
Nie potrafiliśmy utrzymać prowadzenia po zdobyciu dwudziestego punktu. Traciliśmy koncentrację, a nasi rywale wychodzili na prowadzenie, wykorzystując nasze błędy.
Orlando Samuels (trener reprezentacji Kuby):
We wszystkich czterech setach byliśmy blisko. Pierwsze trzy zakończyły się na przewagi. Każda z drużyn mogła wygrać. Jeden z naszych kluczowych graczy Rolando Jurquin nabawił się lekkiej kontuzji w pierwszym secie i musiał opuścić boisko, jednak wrócił do gry w czwartym secie. Dobrze funkcjonował nasz blok dobrze, ale nasze zagrywki, poza zagrywką Leala, były za mało agresywne. Jestem zadowolony z moich graczy, z ich postawy i nastawienia. Walczyli twardo do końca.
________________________________________________
W Suwonie tym razem Rosjanie wygrali w czterech setach, choć po pierwszej partii wygranej przez gospodarzy, sensacja wisiała w powietrzu.
Do dziesiejszego spotkania Koreańczycy przystąpili z jedną zmianą - rozgrywającego Tae-Woonga Choi zastąpił Young-Min Kwon. W pierwszej części seta prowadzili Rosjanie, jednak w koncówce, głównie dzięki wysokiej skuteczności w ataku Sung-Min Moona, Koreańczycy objęli prowadzenie i wygrali 25:21.
Drugi set przebiegał już całkowicie pod dyktando "Sbornej". Rosjanie wygrali tę partię wysoko 25:19, przede wszystkim dzięki bardzo mocnym zagrywkom. Koreańczycy jednak nie zwiesili głów. Pierwsze skrzypce grał oczywiście Sung-Min Moon, wspomagany przez kolegów. Jednak w decydującym momencie Koreańczycy zaczęli gubić punkty. Nie byli w stanie powstrzymać ataków Yuryego Berezhki, Alexeya Ostapenki i Alexandra Kosareva. Trzecia partia zakończyła się więc zwycięstwem gości 25:22.
W czwartej odsłonie Rosjanie przez pewien okres mieli kłopoty z przyjęciem zagrywki, ale kluczowym elementem okazał się świetnie funkcjonujący rosyjski blok. Siatkarze Sbornej zwyciężyli 25:21 i w całym meczu 3:1.
Korea Płd. - Rosja 1:3
(25-22, 19-25, 22-25, 21-25)
Korea Płd.: Kwang-Kyun Chan 9, Young-Min Kwon 1, Sung-Min Moon 23, Sun-Kyu Lee 3, Young-Soo Shin 18, Kyoung-Min Ha 3, Oh-Hyun Teo (libero) oraz Tae-Woong Choi, Hee-Jin Ko, Yo-Han Kim 3
Rosja: Korneev 6, Kruglov 6, Grankin 2, Berezhko 11, Ostapenko 13, Kuleshov 11, Yanutov (libero) oraz Kosarev 11, Khamuttskikh 1, Mikhaylov (7).
Po meczu powiedzieli:
Vadim Khamuttskikh (kapitan reprezentacji Rosji):
Najważniejsze jest to, że wygraliśmy i że nasza gra była równa i stabilna. Przegraliśmy pierwszego seta co było dość przykre, ale później odzyskaliśmy koncentrację.
Vladimir Alekno (trener reprezentacji Rosji):
Nasz zespół zagrał mecz na satysfakcjonującym poziomie. To było dla nas kolejne dobre doświadczenie, które pokazało nam nad czym jeszcze musimy pracować, by wyelinować słabe punkty przed zbliżającymi się. Przede wszystkim uważam, że powinniśmy wzmocnić blok i wyeliminować błędy w zagrywce.
Tae-Woong Choi (kapitan reprezentacji Korei):
Mocna zagrywka naszych rywali sprawiła, że nie graliśmy dobrze, ale też nasze serwisy nie były silniejsze niż wczoraj. To była główna przyczyna naszej porażki. Uważam, że reprezentacja Włoch ma większe umiejętności w obronie i bloku niż nasi dzisiejsi rywale, ale Włosi są niższym zespołem niż Rosjanie. Dlatego sądzę, że jeśli zagramy tak jak z Rosją i zachowamy odpowiednią koncentrację, to spodziewam się, że możemy osiągnąć lepszy wynik w przyszłym tygodniu.
Nam-Won Seo (trener reprezentacji Korei):
Dziś kazałem moim zawodnikom zagrywać mocniej niż wczoraj, by zapobiec szybkim atakom Rosjan. Niestety popełniliśmy w tym elemencie dużo błędów, co bardzo utrudniło nam grę. Koreański zespół, by grać lepiej, potrzebuje więcej zawodników, którzy dysponują solidnymi podstawowymi umiejętnościami siatkarskimi.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.