Liga Światowa | 2008-06-11 10:18:00 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: pls.pl
W grach zespołowych nie ma chyba takiej drugiej ekipy, jak siatkarze Brazylii której szanse na zdobycie złotego medalu w Pekinie ocenianoby tak wysoko. Przewaga podopiecznych trenera Bernardo Rezende nad resztą stawki jest ogromna.
W ważnej międzynarodowej imprezie przegrali ostatni raz w 2002 roku, kiedy to w finale Ligi Światowej przed własną publicznością ulegli Rosji. Zrewanżowali się tej drużynie w mistrzostwach świata w Argentynie. Od tego czasu nie mają sobie równych w Lidze Światowej, triumfowali w igrzyskach olimpijskich w 2004 roku, a dwa lata później w finale mistrzostw świata w Japonii pokonali Polskę 3:0.
W Sydney w 2000 roku męski zespół tego kraju zajął szóste miejsce. Rok później Bernardo Rezende, zwany Bernardinho, został jego trenerem. Wcześniej przez sześć lat prowadził reprezentację kobiet Brazylii. Z jego nazwiskiem związane są jego nazwiskiem.
W lipcu 2007 roku pokonali Rosję w finale Ligi Światowej w Katowicach Rosję. Rok wcześniej w Moskwie zwyciężyli Francję. W obu przypadkach na początku turnieju pozwalali sobie na porażki, żeby następnie bez trudu ogrywać rywali. Na jesieni 2007 roku zgodnie z przewidywaniami zdobyli Puchar Świata. Czy ktoś im może przeszkodzić w zdobyciu w Pekinie złotego medalu olimpijskiego?
"Obecny układ sił w światowej siatkówce jest taki, że liczą się w rywalizacji Brazylijczycy i zespoły europejskie - powiedział były trener Włoch Gian Paolo Montali. - W Moskwie mieliśmy czempionat globu tylko bez drużyny trenera Rezende. Myślę, że pokonać w kilku kolejnych meczach zespoły ze Starego Kontynentu jest trudniej niż ograć samego obrońcę trofeum. Uważam, że detronizacja Brazylii jest możliwa."
Trener Serbii Igor Kolakovic podkreślił, że poziom siatkówki europejskiej z każdym rokiem rośnie. "Dlaczego więc Rosja czy inny zespół w decydującym meczu igrzysk olimpijskich nie pokonałby Brazylii?" - pyta serbski szkoleniowiec. Zdaniem fińskiego szkoleniowca Mauro Berutto układ sił w światowej siatkówce mężczyzn jest taki, że liczą się Brazylijczycy i zespoły z Europy.
"Na dzień dzisiejszy Brazylia ma przewagę psychologiczną nad zespołami europejskimi - powiedział Mauro Berutto. - Ostatnio z nimi regularnie wygrywała. Wcale jednak nie znaczy, że tak się stanie w Chinach. Na pewno nadejdzie taki dzień, kiedy Brazylia zostanie zdetronizowana. Europa gra coraz lepiej w siatkówkę."
Trener Holandii Peter Blange jest również przekonany, że bliski jest dzień pokonania mistrza olimpijskiego i świata. "Wszystkie wielkie drużyny wcześniej czy później muszą oddać swoje pozycje - powiedział. - Tak było kiedyś z zespołem ZSRR, Włosi wygrali trzykrotnie mistrzostwa świata. W następnych dwóch turniejach już się nie liczyli."
Trener reprezentacji Polski Raul Lozano uważa, że obecna reprezentacja Brazylii jest najlepsza w historii światowej siatkówki. "Pokonać zespół ten mimo wszystko można - mówił polski szkoleniowiec przed rozpoczęciem mistrzostw Europy w Moskwie. - Jednak trzeba poprawić przede wszystkim szybkość oraz grać bardziej z głową."
Na razie nikomu nie udaje się przeciwko Brazylijczykom grać z głową. W 2007 roku Rosjanie zajęłi drugie miejsce w Lidze Światowej, mistrzostwach Europy i Pucharze Świata. Byli teoretycznie najgroźniejszym rywalem zespołu trenera Bernardo Rezende. W Tokio w PŚ ulegli 0:3 (22:25, 22:25, 18:25). Przypomnijmy aktorów tego wydarzenia, gdyż można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że większość z nich zobaczymy w Pekinie.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.