Grand Prix | 2011-08-06 14:51:09 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: pzps.pl
Polskie siatkarki mają za sobą pierwszy mecz w World Grand Prix 2011. Wygrały 3:0 z Argentyną. – Cały czas czułyśmy się pewnie – mówi Karolina Kosek, która zdobyła jedenaście punktów.
Taka pewna wygrana chyba dodaje sił do dalszej walki?
Karolina Kosek: - Dobrze się zaczyna w taki sposób, 3:0, mecz do przodu. W dobrych humorach przystępujemy do kolejnych meczów.
Kibice w hali „Łuczniczki” robili wszystko, by grało Wam się lepiej?
- Było bardzo głośno. Czuło się atmosferę sportowego widowiska. Kibice bardzo nas dopingowali. Naprawdę fajnie się grało. Od razu było wiadomo, że jesteśmy w Polsce, u siebie.
W trzecim secie rywalki zaczęły grać lepiej, Wy popełniałyście błędy. Czy pojawiły się wątpliwości co do końcowego wyniku 3:0?
- Nic takiego nie miało miejsca. Cały czas czułyśmy się pewnie. Trenerzy również zapewniali, że nam się uda. W pewnym momencie "odjechałyśmy" i bardzo się cieszymy, że udało się wygrać tego seta.
Nie tylko w tym ostatnim secie, ale ogólnie w całym meczu zdarzały się Wam błędy. Można uznać to za tremę, czy efekt ciężkich treningów?
- Nie wiem dokładnie ile popełniłyśmy błędów. Uważam, że wynikają one z różnych rzeczy. Nie jesteśmy jeszcze do końca zgrane. Trema.. możliwe, że też troszeczkę była. Dzisiaj to wystarczyło, by pokonać Argentynę do zera. Musimy jednak pracować, by tych błędów popełniać mniej.
Którym elementem dzisiaj dominowałyście nad reprezentacją Argentyny?
- Myślę, że ważna była zagrywka. Dobrze grałyśmy blokiem choć, mam nadzieję, że będzie on jeszcze bardziej skuteczny w następnych meczach. Na pewno też w decydujących momentach atak był naszym dużym atutem.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.