Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje » Grand Prix

Grand Prix | 2008-07-07 10:39:42 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: lsk.net.pl

W armii najważniejsze morale

fot. Bartłomiej Siuda

- W ostatnim meczu cyklu Grand Prix, wygranym z Turcją 3:0, widziałem na twarzach naszych zawodniczek uśmiech i radość z gry - powiedział mistrz olimpijski i świata Zbigniew Zarzycki. - To jedno spotkanie świadczy, że stać nas na bardzo dobre granie i zwyciężanie z każdym zespołem w świecie, niezależnie od tego w jakim składzie wyjdziemy na parkiet. Polskę stać na wystawienie dwóch silnych ekip.

Zbigniew Zarzycki widział w niedzielę poświęcenie, zaangażowanie i wiele ofiarności w obronie. "Po udanych akcjach nasze zawodniczki cieszyły się, poklepywały po plecach, po nieudanych akcjach pocieszały się. To był zupełnie inny zespół niż wcześniej, który wygrywał jednego-dwa sety, a następnie w sposób prosty pozwalał rywalkom odebrać pewne wydawałoby się zwycięstwo" - powiedział.

Mistrz olimpijski i świata, który trzykrotnie grał w igrzyskach, przypomniał turniej w 1972 roku w Monachium. "Mieliśmy wtedy naprawdę mocny zespół - powiedział. - Zajęliśmy jakieś dalekie miejsce. Dlaczego tak się stało? Atmosfera w zespole była taka, że po prostu nie chcieliśmy wygrać. Chęci w sporcie są bardzo ważne, może najważniejsze. Jest takie pojęcie jak morale armii. Co z tego, że żołnierz dostanie nowoczesną broń, gdy nie chce mu się walczyć."

Zbigniew Zarzycki na miejscu trenera Marco Bonitty pokazałby zawodniczkom kasetę z meczu z Turcją i np. z USA we Wrocławiu i zapytał zawodniczki która wersja gry i samopoczucia wam się bardziej podoba. "Mam pretensje do tych wszystkich, którzy mówili, że tegoroczna Grand Prix jest nieważna - powiedział. - Ona jest ważna choćby w sensie solidnego wykonywania swoich obowiązków. W 2007 roku mówiło się, że liczą się tylko mistrzostwa Europy, a Liga Światowa łącznie z finałowym turniejem w Katowicach jest mniej istotna. Jak to się skończyło w Moskwie wszyscy pamiętamy."

Dla mistrza olimpijskiego i świata nie ulega wątpliwości, że po ostatnim meczu w Tajpej zapaliła się iskierka nadziei na przyszłość. "Wygraliśmy jeden mecz i zajęliśmy w fazie grupowej dziesiąte miejsce - powiedział. - Bardzo blisko było wygranych z Tajlandią, Dominikaną, Włochami. Sześć zwycięstw jakie zanotowały Kubanki i awansowały do finałowego turnieju, to nie był nierealny wynik dla polskiego zespołu. Trzeba przede wszystkim chcieć i jak mówi jeden z zagranicznych trenerów o grach zespołowych w swoim kraju jesteśmy tak nauczeni, że walczymy do końca. Można z nich brać przykład."

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane