Grand Prix | 2009-07-31 09:30:00 | Nadesłał: Piotr Wolankiewicz | Źrodlo: lsk.net.pl
Bez odmłodzonej kadry, bez wielkich oczekiwań polska reprezentacja rozpoczyna serię turniejów World Grand Prix. - Bo nie za ładny występ w GP będziemy oceniani, ale za mistrzostwa Europy - tłumaczy szkoleniowiec kadry, Jerzy Matlak.
PlusLiga Kobiet: Eksperymentów nie będzie. Nie pozwoli Pan sprawdzić się tym najmłodszym zawodniczkom.
Jerzy Matlak: Okuniewska i Kaczorowska niedawno przyjechały z uniwersjady. Dołączyły do zespołu cztery dni temu. Są po 12-dniowej przerwie w treningach. A juniorki - Wołosz i Tokarska - dopiero co dotarły do Polski z mistrzostw świata w tej kategorii w Meksyku. Późnym wieczorem w poniedziałek dotarły na Okęcie. Nie było sensu po dwóch tygodniach w Ameryce Środkowej włączać ich do zespołu, który za chwilę leci do Azji. To pewnie ciężko odbiłoby się na ich zdrowiu. A niewiele by ekipie pomogły, bo z nią w ogóle nie trenowały. Byłaby to wycieczka w ciemno. Z seniorkami zaczną trenować od siódmego sierpnia. Ale z tymi zawodniczkami, które do Azji nie polecą. To będzie bardziej naturalne wejście do kadry. Nie ma wielkiej potrzeby sięgania po kogoś, kto nie trenował z zespołem.
Nie będzie rewolucji w polskiej reprezentacji na wzór Daniela Castellaniego?
- Chciałbym mieć taką szansę jak Castellani - wyciągnąć 8 czy 10 zawodniczek z ligi. On dysponuje chłopcami, którzy cały czas grają, są bardzo utalentowani, już na wysokim poziomie. Taka grupa istnieje w siatkówce męskiej, ale w ogóle jej nie widać w siatkówce żeńskiej. Tak wynika z moich informacji i rozeznania po rozmowach z trenerem kadry juniorek - Zbigniewem Krzyżanowskim. Poleca mi tylko dwie wymienione zawodniczki. Tylko na nie dwie mogę liczyć. I to są oceny trenerów, którzy je prowadzą. Nie ma takiej grupy, żebym mógł zrobić to, co stało się w męskiej siatkówce. Miałem taki pomysł, żeby dać im pograć, ale były sugestie, że są już zmęczone.
A jak traktuje pan World Grand Prix?
- To jest impreza bardziej komercyjna niż mistrzowska. Tutaj każdy chce coś próbować. Nikt się nie napina na wielki wygrywania. Oczywiście byłoby miło i przyjemnie coś przy okazji ugrać. Ale każdy ma tu interes do zrobienia - w czasie dziewięciu meczów sprawdzić jak najwięcej zawodniczek, najwięcej założeń. Zrobić sobie poligon doświadczalny.
Nawet w czasie Grand Prix bardziej myśli Pan ciągle o mistrzostwach Europy?
- Pierwsza to bardzo duża impreza, nie można się tu wygłupić. Ale mistrzostwa są bezwzględnie ważniejsze. Pod tym kątem trzeba pracować. Nie można odpuścić pewnych elementów - motoryki, siły itp., żeby ładnie czy dobrze wypaść w tych turniejach. Będziemy rozliczani nie za Grand Prix, ale za kwalifikacje do MŚ, które na szczęście dziewczyny uzyskały i za mistrzostwa Europy - i do tego trzeba się przygotować.
[i]* Rozmawiała Marta Gula
[i]* Więcej w serwisie lsk.net.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.