Puchar Polski | 2018-01-27 18:20:51 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
Andrea Anastasi, po pokonaniu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wystąpi ze swoim zespołem w niedzielnym finale Pucharu Polski. - Nie będę celebrował zwycięstwa w obecności Andrei. Gardo nie jest przyjacielem, jest wręcz bratem - przyznał trener Trefla Gdańsk.
PLUSLIGA.PL: Jakie to uczucie pokonać w półfinale obrońcę trofeum?
ANDREA ANASTASI: To coś niesamowitego, tym bardziej że początek roku 2018 był bardzo trudny pod względem sportowym. Mecz z zespołem z Zawiercia nie był prosty, ten zespół pokonał Skrę Bełchatów, gra coraz lepiej. Spotkanie z ZAKSĄ także od początku stało na wysokim poziomie. W pierwszym secie nasi przeciwnicy bardzo wysoko postawili poprzeczkę, jednak w kolejnym secie znaleźliśmy sposób na to, aby grać punkt za punkt. To na pewno ważny mecz, takie spotkania budują zespół.
Co było elementem, który zadecydował o tym, że udało się grać z ZAKSĄ punkt za punkt, a nawet zbudować przewagę?
- Ciężko powiedzieć. Na pewno dobrze spisaliśmy się w bloku i obronie. To pozwoliło nam na przedłużenie niektórych akcji. Muszę też pochwalić mojego rozgrywającego -TJ świetnie prowadził grę. Był to jeden z najważniejszych zawodników w tym meczu, dobrze reagował na to co dzieję się na boisku, potrafił poprawić wiele elementów. Ciężko mówić o jednym aspekcie, który pozwolił nam zmienić obraz gry. Wielokrotnie mieliśmy szansę na to, aby powiększyć lub utrzymać swoją przewagę, jednak z powodu różnych czynników, to przeciwnicy zdobywali punkty. Świetnie to pokazał czwarty set – straciliśmy pięciopunktową przewagę, jednak zachowaliśmy spokój i po zaciętej końcówce, wygraliśmy go. Teraz mamy chwilę na to żeby ochłonąć i przygotować się do finału.
* rozmawiał Cezary Makarewicz (plusliga.pl)
** więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.