Puchar Polski | 2015-04-19 15:50:04 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf.własna
Podopieczni trenera Anastasiego piszą w tym sezonie legendę klubu. Niesamowity sukces tej ekipy, jakim było dotarcie do najważniejszej fazy rozgrywek ligowych, dziś potwierdzony został wywalczeniem Pucharu Polski.
Finałowe spotkanie Pucharu Polski rozpoczyna się od skutecznego ataku Miki z lewego skrzydła. W kolejnej akcji punktowym serwisem popisuje się Falaschi a po ataku Troya gdańszczanie prowadzą już 3:0. Wysoka dyspozycja podopiecznych Andrei Anastasiego na początku tej partii zmusza trenera Andrzeja Kowala do przywołania do siebie swoich podopiecznych (5:1). Po chwilowej niedyspozycji do odrabiania strat zabrali się rzeszowianie i po kilku chwilach różnica punktowa pomiędzy ekipami zmniejsza się do dwóch oczek. Na pierwszej przerwie technicznej ekipa z Gdańska prowadzi 8:6 po pewnym ataku Troya. Po powrocie na plac gry przez podwójny blok przebija się Schops, po czym popełnia błąd w polu serwisowym (9:7). Od pewnego momentu obie ekipy walczą zawzięcie punkt za punkt (10:9). Z początkowej przewagi podopiecznych trenera Anastasiego został tylko punkt, który szybko zniwelowany zostaje przez asa serwisowego Pencheva (12:12). Po dłuższej wymianie punkt z ataku ze środka drugiej linii zdobywa Mika, dając swojej ekipie czternasty punkt. Druga przerwa techniczna to trzy punkty więcej na koncie Lotosu po skutecznym bloku na Ivovicu (16:13). Wznowienie gry przynosi ze sobą szybką odpowiedź Serba na niepowodzenie w poprzedniej akcji (16:14). Z przechodzącej piłki korzysta Falaschi i przy czterech punktach przewagi gdańszczan o przerwę dla swojej ekipy prosi szkoleniowiec Asseco Resovii (19:15). Od razu po wejściu na boisko dobrym zagraniem popisuje się Lotman (19:16). Bardzo długa wymiana kończy się skutecznym atakiem Schopsa z lewego skrzydła (21:18). Zablokowany atak Troya i pomiędzy obiema drużynami są już tylko dwa punkty różnicy (22:20). Pierwsza piłka setowa dla gdańszczan przychodzi wraz ze skutecznym atakiem Schwarza ( 24:21). Przy stanie 24:22 swoich podopiecznych przywołuje do siebie Andrea Anastasi. Ostatecznie pierwszy set finału Pucharu Polski kończy się błędem przekroczenia linii dziewiątego metra przy zagrywce przez Ivovica (25:22).
Zmagania w drugiej partii rozpoczynają się od dobrego ataku Schopsa, po czym błąd w polu serwisowym popełnia Penchev (1:1). Brak asekuracji po stronie gdańskiego teamu daje rzeszowianom dwa punkty przewagi (1:3). Niewykorzystane szanse po stronie podopiecznych trenera Anastasiego pozwala Asseco Resovii na budowanie swojej przewagi (1:4). Kilka błędów po obu stronach siatki i na tablicy wyników pojawia się remis po 4. Niezwykle długa i zacięta wymiana zakończona zostaje przez atak Pencheva ze środka drugiej linii (4:6). Pierwsza przerwa techniczna to trzy oczka więcej na koncie Asseco Resovii (5:8). Po powrocie na plac gry swoje skuteczne zagrania kontynuują rzeszowianie, oddalając się nieco swoim przeciwnikom (6:10). W tej sytuacji do szybkiej reakcji zmuszony jest Andrea Anastasi, wykorzystujący przysługujący mu czas. Błędy po stronie Lotosu nie dają im szans na próbę odrobienia strat punktowych (8:12). Na drugiej przerwie technicznej rzeszowianie mają już solidną przewagę po skutecznym ataku Ivovica (10:16). Po powrocie na plac gry, po krótkiej reprymendzie udzielonej przez Anastasiego zespół z Gdańska bierze się za odrabianie strat (13:16). Pewny atak Nowakowskiego ze środka siatki pozwala rzeszowianom na kontrolowanie przebiegu tej partii (14:18). Dobry atak Schwarza niweluje różnice punktowe do dwóch oczek (16:18) i swoich podopiecznych zbiera wokół siebie Andrzej Kowal. Ponowne zbudowanie przewagi przez rzeszowian mocno denerwuje włoskiego szkoleniowca zespołu z Gdańska, który nie szczędzi mocnych słów swoim zawodnikom (16:20). Przechodząca piłka wykorzystana przez Mikę sprawia, że tym razem o czas dla swojej ekipy prosi trener Kowal (19:22). Niewykorzystane szanse gdańszczan przybliżają rzeszowski team do wygranej w tej partii (20:23). Piłka setowa dla Asseco pada po skutecznym ataku Schopsa (20:24). Set kończy się pewnym atakiem reprezentanta Niemiec (21:25).
Partię numer trzy rozpoczyna skuteczne zagranie Ivovica. Mocno zmotywowani przystąpili do tego seta gdańszczanie, którzy uzyskują dwa punkty przewagi nad rywalem dzięki skutecznej zagrywce Grzyba (4:2). Nieco dłuższa wymiana przynosi punkt na konto gdańszczan po ataku Troya (6:4). Rzeszowianie jednak bardzo szybko doprowadzają do remisu po bloku Dryji. Pierwsza przerwa techniczna to punkt więcej na koncie Asseco Resovii po asie serwisowym Drzyzgi (7:8). Po powrocie na plac gry obie ekipy toczą twardą walkę o każdy punkt a na tablicy wyników pojawia się remis po 9. Ostra wymiana daje jeden punkt przewagi gdańszczanom (12:11). Rzeszowianie jednak nie zamierzają zwalniać tempa i cały czas dotrzymują kroku swoim przeciwnikom (13:12). Pewny atak Troya wyprowadza Lotos na dwa punkty przewagi (14:12). Na drugiej przerwie technicznej team prowadzony przez Andreę Anastasiego ma na swoim koncie dwa punkty więcej głownie dzięki skutecznej grze Schwarza w dzisiejszym spotkaniu (16:14). Po powrocie na plac gry rzeszowianie bardzo szybko odrobili straty (16:16). Obie ekipy walczą punkt za punkt (18:18). Przy stanie 20:18 swoich podopiecznych przywołuje do siebie Andrzej Kowal. Dobra dyspozycja Troya nie pozwala rzeszowskiemu teamowi na doprowadzenie do remisu (21:19). Po raz kolejny swoją wartość pokazuje Schwarz, który przybliża nieco swoją ekipę do wygrania w tej partii (23:21). Błąd Pencheva w ataku daje podopiecznym trenera Anastasiego pierwszą piłkę setową (24:21). Partia kończy się blokiem na Schopsie (25:21).
Pierwszy punkt w czwartej partii pada na konto gdańszczan, którzy dokładają kolejne oczko po błędzie w przyjęciu Lotmana (2:0). Rzeszowski team zdobywa trzy punkty z kolei i to on jest teraz o jedno oczko przed rywalem (2:3). Skuteczna kiwka Drzyzgi sprawia, że Asseco Resovia prowadzi 2:4. Przy stanie 3:6 o czas szybko prosi Andrea Anastasi, który nie jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych na początku tej partii. Pierwsza przerwa techniczna to cztery oczka więcej na koncie rzeszowskiej ekipy po bloku na Mice (4:8). Po powrocie na plac gry ekipa z Gdańska robi wszystko by dogonić rywala i po długiej wymianie różnica punktowa maleje do dwóch oczek (7:9). Pojedynczy blok Schwarza nie stanowi większej przeszkody dla pozostającego w wysokiej dyspozycji Schopsa (9:12). Przewaga rzeszowian pozwala im na nieco spokojniejsze kontynuowanie zmagań w tej partii (12:15). Druga przerwa techniczna to trzy punkty więcej na koncie rzeszowian po błędzie Grzyba w polu serwisowym (13:16). Po wznowieniu gry gdańszczanie bardzo szybko doprowadzają do remisu i do reakcji na wydarzenia boiskowe zmuszony jest Andrzej Kowal (16:16). Pewny atak Troya sprawia, że z zespół z Gdańska broni się w trudnej sytuacji i osiąga jeden punkt przewagi (18:17). Obie ekipy walczą punkt za punkt, mając w świadomości fakt, że ważą się losy Pucharu Polski. Po bloku na Schopsie gdańszczanie mają na swoim koncie jeden punkt przewagi (20:19). Niesamowita walka po obu stronach siatki dostarcza kibicom wielu emocji (22:21). Błąd Ivovica mocno przybliża siatkarzy z Gdańska do ostatecznego zwycięstwa, a sytuację na swoją korzyść próbuje jeszcze odwrócić Andrzej Kowal (23:21). Skuteczny atak Schopsa doprowadza do remisu (23:23). Tym razem o czas prosi Andrea Anastasi. Atak blok – aut Miki przynosi gospodarzom turnieju piłkę meczową. Spotkanie kończy się skutecznym atakiem Miki i zdobyciem przez gdańszczan Pucharu Polski. (25:23).
Lotos Trefl Gdańsk - Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (25:22, 21:25, 25:21, 25:23)
Składy zespołów:
Lotos Trefl Gdańsk: Falaschi, Troy, Gawryszewski, Schwarz, Mika, Grzyb, Gacek (L) oraz Czunkiewicz, Schulz, Stępień;
Asseco Resovia Rzeszów: Schops, Nowakowski, Drzyzga, Penchev, Schops, Dryja, Ignaczak (L) oraz Konarski, Tichacek, Lotman, Holmes, Buszek;
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.