Puchar Polski | 2014-01-25 09:01:33 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
Transfer Bydgoszcz w fatalnym stylu przegrał z AZS-em Częstochowa w VII rundzie Pucharu Polski. - Nasza gra przypomina sinusoidę. Mamy swój określony system grania i staramy się go realizować, choć przyznam szczerze, że póki co wygląda to mizernie - mówi Marcin Waliński, przyjmujący bydgoskiej drużyny.
Przegraliście z AZS-em Częstochowa w VII rundzie Pucharu Polski 1:3. Trzeba przyznać, że wasza gra pozostawiała wiele do życzenia. Momentami miałam wrażenie, że potraktowaliście to spotkanie bardziej treningowo, niż jako rywalizację o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski.
Marcin Waliński: - Przyznam szczerze, że można było to tak odebrać. Kiedy zostałem ściągnięty z boiska i patrzyłem na naszą grę z boku widziałem, że nie graliśmy tak jak potrafiliśmy. Żaden element nie funkcjonował dobrze po naszej stronie. Z kolei w środę częstochowski blok świetnie pracował. Akademicy wyblokowywali wiele naszych akcji, a potem wyprowadzali skuteczne ataki. Do tego gospodarze dobrze bronili, a my mieliśmy problem ze skończeniem ataku.
Powiedziałeś, że w środowym meczu nic nie funkcjonowało tak jak powinno. Jednak do przyjęcia chyba nie można było mieć większych zastrzeżeń?
- Zgodzę się z tym, że przyjęcie to jeden z elementów, który trochę lepiej funkcjonował. Przyznam jednak, że nie potrafię powiedzieć z czego wynikała aż tak zła gra. Nie mam pojęcia czego zabrakło, żeby zagrać tak jak chociażby z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Przez cały ten czas, który pracujemy z nowym trenerem blok-obrona funkcjonowały bardzo dobrze. Niestety w środę w niczym nie przypominaliśmy drużyny z zeszłego tygodnia.
Wspomniałeś o meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, który wygraliście 3:2. Nie ulega wątpliwości, że w środę w niczym nie przypominaliście tamtej drużyny. Skąd taka różnica w poziomie gry?
- Nie potrafię wyjaśnić z czego wynika taka różnica w poziomie. Nie ulega żadnej wątpliwości, że nic takiego nie powinno się nam przytrafić. W ostatnim czasie udało się nam wygrać ważne spotkania. Mieliśmy swoją małą passę. Czuliśmy się dobrze psychicznie. Aż do meczu z drużyną z Częstochowy, która wyszła z nastawieniem, że nie ma nic do stracenia. Punktowali nas na każdym kroku, a my nie mieliśmy na to żadnej odpowiedzi.
* rozmawiała Katarzyna Porębska
** więcej w serwisie plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.