Najnowsze newsy

Siatkówka » Puchar Polski

Puchar Polski | 2013-02-25 07:22:02 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf.własna

Paulina Maj: Wykonałyśmy założone zadanie

Fot.: CEV

Zawodniczki Bogdana Serwińskiego w ćwierćfinałowym spotkaniu walki o Puchar Polski zmierzyły się z drużyną krakowskich Elitesek. - Dziewczyny z Krakowa były bardzo waleczne w tym meczu. Widać było, że chciały sprawić tutaj niespodziankę – przyznaje libero Minerlanych – Paulina Maj.

Kraków okazał się gościnnym miastem dla zespołu z Muszyny. Co zadecydowało o waszej wygranej tym meczu?

Paulina Maj: - Przede wszystkim chłodna głowa, doświadczenie, które procentowało w końcówkach każdego z setów. Podobno mistrza poznaje się po tym jak kończy nie jak zaczyna, dlatego mam nadzieję, że nasza zwycięska passa pozostanie z nami do końca sezonu.

Do gry w tym spotkaniu trener Serwiński desygnował wszystkie swoje zawodniczki...

- W tym sezonie mamy wyrównany skład. To bardzo cieszy ponieważ trener może nim rotować i dać odpocząć bardziej eksplorowanym zawodniczkom. Którakolwiek z nas nie pojawiłaby się na parkiecie, oddaje na nim swoje serce i pokazuje waleczny charakter. Z pewnością wszyscy zgromadzeni na hali kibice cieszyli się, że mogli zobaczyć każdą z nas w akcji.

Eliteski to największa niespodzianka pośród ćwierćfinałowych par Pucharu Polski. Czego im brakło, aby urwać wam choć seta?

- Dziewczyny z Krakowa były bardzo waleczne w tym meczu. Widać było, że chciały sprawić tutaj niespodziankę. Jednak my zrobiłyśmy swoje, wykonałyśmy założone zadanie. Przyjechałyśmy wygrać, nieważne jakim stosunkiem setów. Dla nas najbardziej korzystnym wynikiem była wygrana 3:0, żeby nie tracić sił przed ważnym pucharowym starciem z Fenerbahçe. Im gramy mniej setów, tym dla nas lepiej.

A jak podobał się doping krakowskiej publiczności?

- Bardzo fajnie to wyglądało, szczególnie klub kibica, który swoimi śpiewami dodawał widowisku dobrej energii. Widać, że publiczność dopisała, bo ludzie aż stali na schodach. Przy takim dopingu gra się zdecydowanie lepiej.

Już w środę rozegracie historyczne finałowe spotkanie w Pucharze CEV. Czy już czujecie tremę przed tym meczem?

- Wydaje mi się, że nie ciąży na nas żadna presja. Przede wszystkim chcemy zrehabilitować się za Ligę Mistrzyń, z którą niefortunnie się rozstałyśmy. Zabrakło nam wtedy trochę szczęścia. Mam nadzieję, że mecz z tureckim zespołem będzie zacięty a wygra go lepsza z drużyn. Przy założeniu, że zagramy swoją siatkówkę, eliminując błędy własne, zwycięstwo padnie naszym łupem.

Teraz czeka was seria ważnych spotkań. Najpierw wcześniej wspomniany Puchar CEV, potem walka o Puchar Polski i mistrzostwo kraju. Czy w natłoku tych wydarzeń może pojawić się zmęczenie?

- W tym roku terminarz jest bardzo napięty. Chcąc grać w europejskich pucharach, musimy liczyć się z większa ilością spotkań. Jednak to procentuje - możliwość mierzenia się z lepszymi przeciwnikami, którzy grają na wysokim to dobre przygotowanie do innych meczy. Jest trochę ciężko, ale jesteśmy do tego przyzwyczajone. Z roku na rok tak gramy, więc nie jest to dla nas problemem.

* Rozmawiała Anna Jabłczyk, przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane